Twój profil? Jeśli uważasz się za prawowitego właściciela tego profilu, to daj nam znać, a będziesz mógł go przejąć.
Przejmij
Atzmon_gilad

Na razie nie ma wpisów na blogu

Na razie nie ma żadnych znajomych

Na razie nie ma żadnych aktualnych wydarzeń

Na razie nie należy do żadnych grup

wiki artysty


foto. Robert Burns

Gilad Atzmon urodził się w 1963 roku w Izraelu. Jest saksofonistą, klarnecistą i flecistą. Ukończył Rubin Academy of Music w Jerozolimie na wydziale kompozycji i jazzu. Na początku lat 90. wyjechał do Anglii i zaczął studiować filozofię. Kiedy spotkał pochodzącego z Jerozolimy Asafa Sirkisa, odżyło jego zainteresowanie graniem muzyki środkowego Zachodu, północnej Afryki i zachodniej Europy. W Londynie związał się z zespołem The Orient House Ensemble i zaczął ponownie definiować swoje korzenie w świetle muzycznej i politycznej rzeczywistości, komponując, dając koncerty, pisząc książki i publikując artykuły na temat izraelskiej dominacji w strefie Gazy oraz konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Muzyka Atzmona zmierza w stronę kulturalnej hybrydy.

Artysta sam pisze o niej tak: „nasz album Exile (enja rec. 2003) został stworzony przez muzyków, którzy żyją na wygnaniu. W przypadku jednych jest to świadomy wybór, inni są na nie skazani. Na płycie staraliśmy się opowiedzieć historię Palestyny, pięknej, historycznie ekumenicznej ziemi, która nagle została zburzona przez radykalnych syjonistycznych fanatyków. Jest to obraz harmonii, zamienionej w rozlew krwi i destrukcję. Żydowskie i izraelskie melodie wykorzystano świadomie. Żydowska historia to nieskończona opowieść o prześladowaniach, agonii i cierpieniu. Syjoniści upatrują swą siłę w żywej fantazji powrotu. Chcę zadać dwa pytania: jak to jest, że ludzie, którzy tyle i tak długo cierpieli, mogą wyrządzać tyle krzywdy innym? W jaki sposób syjoniści, których motywem jest szczere pragnienie powrotu, mogą być tak ślepi na podobne pragnienie Palestyńczyków? Album ten jest próbą zwrócenia uwagi na cierpienie Palestyńczyków. To modlitwa do świata o uznanie prawa Palestyńczyków do powrotu”.

Gdy chodzi o inne inspiracje muzyczne, Gilad Atzmon pozostaje pod dużym wpływem Juliana „Cannoballa” Adderleya. Podobnie jak Adderley, Gilad absorbuje uwagę swoich słuchaczy silnym osobistym stylem, łączącym w wyszukany, czasami ironiczny sposób wielki artyzm nowoczesnego hard-bopu, niektórych elementów lirycznego soulu z źródłową muzyką etniczną z różnych stron świata. Jest również niezwykle cenionym instrumentalista, a swoją grą na saksofonie wspiera międzynarodowych jazzowych muzyków, m.in.: Jacke’a De Johnette’a, Richiego Bracha, czy nieodżałowanego Michaela Petruccianiego. Muzyk nagrywa i koncertuje także z gwiazdami brytyjskiej pop music: Ianem Dury, Robbim Williamsem, Sinead O’Connor, Paulem McCartneyem, Shane McGowan czy Memphis Slim.

W 1999 r. wydał płyty „Take It Or Leave It” i „Juizz Music”, w 2000 roku „Gilad Atzmon & The Orient House Ensemble”, w 2001 ukazuje się płyta „Nostalgico”. W kwietniu 2003 roku album „Exile”, który został uznany za najlepszy album jazzowy roku na Wyspach Brytyjskich. Ostatnia jak dotychczas płyta – „Musik”, ukazała się pod koniec 2004 roku i powszechnie uznawana jest za jedną z jego najlepszych płyt.

The Orient House Ensemble koncertuje po całym świecie: na znaczących festiwalach, w salach koncertowych i klubach jazzowych. W Polsce w 2003 roku Gilad Atzmon & The Orient House Ensemble dali porywający koncert w starej markowni Kopalni „Ludwik” w Zabrzu podczas – 9. JAZ Festiwalu Muzyki Improwizowanej.

Jeden z brytyjskich krytyków porównał muzykę Atzmona do trąby powietrznej: „dynamiczny, charyzmatyczny, doprowadzający do łez... Jego koncerty są oszałamiające, obezwładniające i zapierające dech w piersiach”. Dokładnie tak było podczas koncertu w Zabrzu.

atzmon_gilad3.jpg

Fragmenty wywiadu Gilada Atzmona z Cariną Prange z Jazzdimensions-Office.

"Bycie cudzoziemcem (w Londynie) jest dla mnie zaletą. Pierwszą rzeczą, jaką możesz uczynić jako obcokrajowiec to zasymilować się - być jak inni. Robiąc to, tracisz ważne cechy swej osobowości! Nie jest to jednak problem sam w sobie - to strata dla innych. Jeśli stracę swą tożsamość, może to stać się i twoim problemem, ponieważ mogłyby ominąć cię niektóre cechy właściwe dla mojej kultury, które mógłbym ci przekazać. W tej chwili zachód jest wielokulturowy. Obcokrajowcy to w dużej części uchodźcy, polityczni azylanci, ludzie cierpiący lub po prostu ludzie pragnący lepszego życia. (...) Wielu artystów to cudzoziemcy!
Cudzoziemcy dokonali poważnej zmiany w życiu - spakowali walizki, pożegnali się z rodzicami - może nawet na 20 lat. Mój album o tym opowiada. Ja jestem cudzoziemcem w Anglii. Mój perkusista jest cudzoziemcem w Anglii. Basista i klawiszowiec są poniekąd "cudzoziemcami w mojej muzyce".

Pochodzimy z tak różnych stron i stworzyliśmy coś, czego jeszcze nie było. Można ten album lubić lub nie, ale trzeba powiedzieć - to definitywnie inna muzyka! Rozumiesz, co mam na myśli? Jest inna dla mnie. Mógłbym grać arabską muzykę z Arabami, ale jest to rodzaj kombinacji z jazzem i zależało mi, aby każdy wniósł własny wymiar.
Wiodło mi się dobrze w Izraelu jako producentowi i muzykowi sesyjnemu. Ale bycie producentem znaczy produkować "towary", coś, co ludzie kupią. Wiec miałem pewien rodzaj komercyjnego ciśnienia. Na szczęście nie byłem w tym zły - dobrze mi się żyło, ale kiedy skończyłem 32 lata, byłem kompletnie znudzony i nie mogłem już więcej tego robić.
W tym samym czasie zetknąłem się z książką Slonimskiego "Thesaurus of Scales an Melodic Patterns". To książka, którą każdy amerykański jazzman zna na pamięć. Choć to rosyjska książka, w znacznej części eksploruje pojęcie muzyki dwunastotonowej. I pomyślałem, że mógłbym rozwijać muzyczne wymiary poprzez bardzo różne aspekty improwizacji. Prawdę mówiąc, Slonimski wywarł wpływ na Coltrane'a, Mike'a Sterna, Scofielda. To bardzo ważna książka. I mając ją na uwadze, zacząłem zadawać za dużo pytań natury estetycznej.

Będąc przy estetyce zacząłem coraz bardziej interesować się filozofią niemiecką, w szczególności Kantem. Pamiętam, że na początku byłem w stosunku do niego dość krytyczny. Jak to się dzieje, że "estetyczny" ma coś wspólnego z "subiektywnym"? I wtedy pojąłem różnice pomiędzy "estetyką" a "estetyczną przyjemnością" i "modą", która niekoniecznie jest "estetyczną" przyjemnością.

Coraz bardziej zagłębiałem się w filozofię. Pojechałem do Anglii - zabawne - studiować niemiecką filozofię. Miałem uczyć filozofii. Jedynie jako asystent na uniwersytecie. Pierwszego ranka miałem wstać o 6 rano, aby dotrzeć z Londynu do Rochester. Wstanie o 6 nad ranem z saksofonem, w podróży, nie jest dla mnie problemem, ale aby uczyć filozofii?? To nie mój sposób na życie i to był koniec mojej filozoficznej kariery! Ale wciąż się tym interesuję, gdziekolwiek pojadę. Jest to zawsze jakiś problem dla lokalnego managera - zadaję mnóstwo pytań cały czas. (...)

Nie gram z wieloma muzykami. Jestem nieśmiały. (...) Całe życie "maszeruję" z tymi samymi ludźmi. Znalezieni ludzi do wspólnej drogi zajmuje mi trochę czasu. (...) Nie jestem typową osobą, która spotyka muzyków. To, co chcę robić w tej chwili to "Orient House". W każdym miejscu, kraju, mieście chcę spotykać lokalnych muzyków i zapraszać ich do wspólnego grania. Jest to rodzaj autentycznego podejścia do muzyki."

tłumaczenie na podstawie tekstu: www.jazzdimensions.de

{---}

Kilka słów o ostatniej płycie:

Gilad Atzmon & the Orient House Ensemble with Robert Wyatt and Guillermo Rozenthuler
- musik. Re-Arranging the 20th Century.

- Gilad Atzmon - Soprano and Alto Saxophone, Clarinet, Sol , Trombone, Shabbaabeh Flute,
Piccolo
- Frank Harrison - Piano
- Yaron Stavi - Double Bass
- Asaf Sirkis - Drums, Bandir, Riqq
- Romano Viazzani - Accordion
- Dumitru Ovidiu Fratila - Violin, Trumpet-Violin
- Robert Wyatt - Vocal, trumpet ( Rearranging The 20th Century )
- Guillermo Rozenthuler - Vocal ( Joven Hermosa y Triste, Surfing, musiK, Merry Go Round)
- Matthaios Tsahourides - Pontic Lyra, Greek Bouzouki (Liberating The American
People, Lili Marlene)
- Tali Atzmon - Vocal (And She is Happy, Lili Marlene)

1. joven, hermosa y triste- Gilad Atzmon, Gilad Atzmon, Guillermo Rozenthuler
2. surfing- Gilad Atzmon
3. liberating the American people- Gilad Atzmon
4. tutu tango- Gilad Atzmon
5. musiK- Gilad Atzmon
6. re-arranging the 20th century-Gilad Atzmon including parts of it ain’t necessarily so (George Gershwin), Roll Out The Bbarrel Robert Wyatt
7. lily marlene- Norbert Schultz
8. and she is happy-Gilad Atzmon

(Enja Records – 2004)


Czasem warto posłuchać czegoś, co wyraża się w oczywisty muzycznie sposób i nie odnosi się do żadnego z aktualnie istotnych muzycznych etosów czy sonorystycznych poszukiwań; czegoś, co po prostu jest dobrym rzemiosłem osadzonym w estetycznej wrażliwości i poczuciu muzycznego smaku. Wtedy sięgam po klasyczne jazzowe nagrania, lub szperam w muzyce dawnej, etnicznej, dobrej piosence. Otwieram też butelkę czerwonego wina (koniecznie wytrawnego, najchętniej mocnego hiszpańskiego lub południowo afrykańskiego) i upajam się muzyką aż do jej wyczerpania.
O Giladzie Atzmonie usłyszałem od Leszka Możdżera w czasie, kiedy nagrywał dla Opus 111 swoje wersje Chopina i dawał znakomite koncerty w duecie z Adamem Pierończykiem. Sięgnąłem po rekomendowaną muzykę z tym większą ciekawością.
W muzyce Atzmona można usłyszeć jak obok siebie istnieje pokojowo wiele spośród wymienionych wyżej gatunków. Jest ona przy tym dość odległa od melodii prekursora gatunku antropologicznego Jana Garbarka - jakby inaczej nostalgiczna i bardziej żywiołowa w improwizacjach - wszak Gilad pochodzi z Izraela, a nostalgii nabawił się dopiero w trakcie swego pobytu w Londynie.
Niedawno powróciłem do muzyki The Orient House Ensemble za sprawą nowej płyty. Muzyka na niej pomieszczona to osiem, dobrze skomponowanych (na podobieństwo markowego wina właśnie) kompozycji, mocno osadzonych w tradycji, lub wielu różnorodnych tradycjach: muzyki sefardyjskiej, afrykańskiej, hard bopu a’la Branford Marsalis, tanga, popularnych melodii sprzed lat. Ton jego saksofonu i sposób artykulacji jest mocny i czysty, a opanowanie instrumentu godne najlepszych współczesnych wirtuozów. Pozostali muzycy również posiedli spore umiejętności i należną wiedzę.
Album MusiK to zawodowa przygrywka na klasyczny jazzowy kwartet wzbogacony o kilka jeszcze instrumentalnych głosów: akordeonu, skrzypiec, greckiej bouzouki, trąbki i melorecytacji - co chwilami czyni muzykę bardzo intymną.
Słucha się tego pysznie, pod warunkiem otwarcia na wielokulturowe inspiracje. Podróżujemy bowiem do krain wokół basenu Morza Śródziemnego, ale też: Paryża, Londynu, Berlina, Buenos Aires, Nowego Jorku, i jakby tego wszystkiego było mało, odbywamy tę podróż w czasie.
Osiem rozbudowanych kompozycji połączonych jest jedną myślą przewodnią – pytaniem: co się stało z dawną muzyką popularną, z jej melodiami i rytmami, które kiedyś tak bardzo poruszały ludzi i inspirowały jazz? Dlaczego nikt współcześnie nie potrafi napisać tak dobrych melodii jak np piosenki Beatlesów? Dlaczego tango stało się muzyką prawie wyłącznie dla znawców? Dlaczego do filmów nie pisze się już tak dobrych tematów jak np. melodie Nino Roty? Dlaczego jazzowy standard to głównie echo muzyki popularnej sprzed prawie stu lat?
Melomanom unikającym tego typu dywagacji, oraz stylistycznych rozpiętości muzyki, płyty tej nie polecam. Dla mnie jest ona niezwykle ciekawa, właśnie z racji swoich nawiązań do kulturowych aspektów powstawania muzyki i jej przemian w czasie. Gilad Atzmon z dużym wyczuciem połączył odległe od siebie krainy w jedną całość, namalował też jakby mapę umysłu europejskiego potomka Abrahama, który przez cały XX wiek tułał się po świecie „w poszukiwaniu straconego czasu”? Taka jest ta muzyczna podróż-opowieść, trochę poetycka, trochę szalona, ale z pewnością to szczere wyznania.

Andrzej Kalinowski


WWW: http://www.gilad.co.uk

powiązania: strony wiki

powiązania: wpisy

Zobacz wszystkie powiązania

komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz