Drhackenbush_logo
  • Dr. Huckenbush
  • w serwisie od: 21.03.2010
  • drhuckenbush (artysta)
  • tagi: punk muzyka gdynia
  • Gdynia, pomorskie

Na razie nie ma wpisów na blogu

Na razie nie ma żadnych znajomych

Na razie nie ma żadnych aktualnych wydarzeń

Na razie nie należy do żadnych grup

wiki artysty



U początku lat 70 w polskim podziemiu muzycznym zaistniał zespół Dr Hackenbush. Jakiś czas później wyodrębniła się z niego druga formacja, znana z utworów o niecenzuralnej treści, czyli Dr. Huckenbush.

Liczne trasy koncertowe oraz bogata dyskografia zapewniły obu zespołom status Legend polskiej sceny. Lider projektów – po płycie „Jabole” wydał kolejną płytę solową „Betoman.

"W każdym razie przeróbki rockowych standardów w ich wykonaniu to jedne z największych bluźnierstw, jakie wyszły spod ręki polskich muzyków. "You really got me" jako "nie ufaj nigdy kurwie", "Out of time" jako "jędza jędza jędza" - żaden polski muzyk nie poszedł tak daleko, niczyje przegrywane kasety nie były tak wstydliwie chowane pod poduszką, nie obiegły tylu podstawówek, cel i koszar. Dr. Huckenbush grał rocka "szczerego i dla wszystkich" - bo ich twórczość jest jak pierwszy, archetypalny dowcip z brodą. Pierwszy jest zawsze świetny, następne już nie śmieszą - a poza tym ta muzyka to Najgłupsza Rzecz na Świecie, tak durna, jak i świetna."
/Jakub Żulczyk/

Skład zespołu:
Andrzej "Zmora" Rdultowski - git, voc
Jacek "Jaco" Jankowski - git.basowa
Aleksander Szmidt - perkusja




HISTORIA:

Jak zapamietac róznice, pomiedzy Dr. Hackenbushem a Dr. Huckenbushem? Ten powazniejszy, pisany przez ,,a", swego czasu konkurowal na listach przebojów z Kombi i Lombardem. Dzis malo kto o nim wspomina. Ten drugi, pisany przez „u”, zostal zapamietany jako kultowa, pijacka formacja, która zgwalcila swoimi tekstami najpiekniejsze rockowe klasyki. Jak chuj i kurwa - wyjasnia niuanse jezykowe Zmora (niektórzy znaja, go jako Freda Standarda). Mieszka samotnie w bloku na jednym z gdynskich osiedli. Dwa pokoje przeznaczyl na studio nagraniowe, dzieki któremu utrzymuje sie od konca lat 80. William Cox, druga polowa duetu, mieszka w „jakiejs dziurze pod Luksemburgiem”. Zonaty i dzieciaty. Wyjechal z Polski tuz przed zburzeniem Muru Berlinskiego, by pracowac w biurze konstrukcyjnym Airbusa. Chlopaki znaja sie od czwartej klasy podstawówki, a graja ze soba, od kiedy pamietaja.

O KURWA MAC JAK ZAPIERDALA CZAS - Pierwszy raz takie chuje-muje nagralismy na magnetofonie szpulowym w 1971 roku - wspomina Zmora spowity dymem tytoniowym. Od lat pali bardzo duzo (ostatnio coraz slabsze papierosy). Lubi slodycze. Uwielbia tez psy, ale nie ma zadnego (kiedys weterynarz wykonczyl jego bokserke Gaje zle dobranym antybiotykiem). Twierdzi, ze jeszcze nie czas. Siedzimy w jego studiu, w pólmroku. Cicho gra plyta artrockowych dinozaurów, która przywiózl przed kilkoma dniami z Wloch. - Nazwy i sklady byly rózne - wspomina. - Czesto dobieralismy sobie kolegów z podwórka. Temu kazalismy grac na grzechotce, tamtemu na fujarce - tak powstawala dwugodzinna napierdalanka. Pierwszy numer, który przerobili, to Purple Haze Hendriksa. Do oryginalnego podkladu nagrali polski tekst. Bo tak naprawde chodzilo o to, ze chcieli pospiewac sobie z ulubionymi wykonawcami, a nikt nie znal angielskiego. Tworzyli wiec wlasne teksty - najpierw improwizowane, potem dobrze przemyslane. Ale od samego poczatku takie soczyste, ze Wladyslaw Pasikowski by sie zarumienil. A Z MORDY LECIAL SYF, A Z DUPY ZÓLTY GNÓJ Teksty Dr. Huckenbusha nie wziely sie znikad. Zmora i Cox wychowali sie w zlej dzielnicy, takich mieli kolegów, znajomych i sasiadów. Na rogu stala Miegwa, obok mieszkal uwielbiajacy awantury Rychu; ocierali sie o nich, idac ulica. Dzis o tym samym rymuja mlodsi o pokolenie hiphopowcy. - Nie potrafilbym napisac ladnego tekstu o jakims ponurym wydarzeniu na melinie czy chorobie wenerycznej do telewizyjnej listy przebojów. Ladny tekst moze byc o milosci, ale opowiesc o zwyklym pijanstwie trzeba pisac jezykiem pijaków - mówi Zmora. - Nie zastanawiasz sie, czy komus to sie spodoba, nie bawisz sie w piekne i madre slówka, nie siedzisz dwa dni nad zdaniem po to, zeby na koncu i tak ci powiedzieli, ze to jest syf. Nie, tu w ogóle sie nie pierdolisz! Masz jakas historie i nikt ci nie mówi: „Jasiu, w tym towarzystwie nie mozna tak mówic”. Po prostu jedziesz. I odczuwasz ulge, prawdziwa, przyjemnosc grania. To jest freedom, grasz po to, zeby byc wolnym. - Nie trzeba doszukiwac sie w tych tekstach zadnych ukrytych znaczen, nie trzeba roztrzasac subtelnosci - smieje sie. Zmora, kiedy pytam, kto byl pierwowzorem Miegwy i dlaczego dupa ma kolor holenderskiej kawy. - To po prostu zywiol! Troche w tym chamstwa, ale to jest jednoczesnie takie nasze, swojskie... POGODA NIE ROZPIESZCZA NAS, JAK TU SPEDZIC WOLNY CZAS? Fenomen Dr. Huckenbusha nie polegal na tym, ze kleli jak szewcy, ale na tym, ze zgwalcili swoimi tekstami najpiekniejsze rockowe klasyki. Od kiedy znam ich radosna twórczosc, You Really Got Me The Kinks kojarzy mi sie z choroba weneryczna, Walking By Myself Jimmy’ego Rodgera ze zbawiennym wplywem pierwszych dni wiosny na zycie seksualne zwierzat i moje wlasne, Voodoo Child Hendriksa z zabijaniem ludzi siekiera., a ckliwy Mule Of Kyntire The Wings - ze ssaniem paly. - I bardzo dobrze! - cieszy sie Zmora, który twierdzi, ze piosenki same narzucaly im tematyke. - To nie byly covery, raczej luzna inspiracja. Bralismy jakis charakterystyczny riff, który z czyms nam sie kojarzyl. Na przyklad The Last Time, piosenka bardzo pijacka, kojarzyla nam sie z melina i o tym wlasnie napisalismy tekst. Chyba najlepsi do tego typu interpretacji byli Rolling Stones i The Kinks. Beatlesi tez byli niezli, ale ci akurat sa uniwersalni. Wielu mlodych nigdy nie siegneloby po oryginalne wersje tych nagran. Mysle, ze powinnismy zostac docenieni za promocje klasyki rocka. KAZDY Z NAS KLOPOTY JAKIES MA Próby odbywaly sie w swietlicy Zakladów Rybnych. Zeby sie tam dostac, potrzebowali specjalnych przepustek, które dwa razy im zabrano. Raz - gdy zginal swietlicowy telewizor, drugi - gdy oskarzono ich o szczanie do kwiatków. Zmora twierdzi, ze w obu przypadkach byli niewinni. Dr. Hackenbush powstal w 1979 roku jako coverband Thin Lizzy. Wtedy nikt w Polsce tak ostro nie gral, szybko wiec zostali zauwazeni. Wygrali lokalny przeglad i zaproszono ich do Jarocina. Nie pojechali z powodów personalnych. A szkoda, bo jarocinska publicznosc uslyszalaby na rok przed debiutem TSA, jak sie gra hard rocka... W 1981 roku Dr. Hackenbush dostal propozycje zarejestrowania dwóch utworów w gdanskim studiu Polskiego Radia. Nagrywanie cudzych kawalków nie mialo sensu, dlatego Zmora skomponowal w ciagu dwóch dni Mój pociag ostatni i Dlugie szare dni. Pierwszy z nich, w swoim czasie spory przebój, zjednal grupie wielu fanów. Dr. Hackenbush jezdzil z koncertami po calej Polsce, a nawet trafil do Berlina Zachodniego. Niestety, dobrze zapowiadajaca sie, ale niedoswiadczona grupa przezywala zmiany skladu i menedzerów. Zmagala sie tez z przedstawicielami socjalistycznej parodii przemyslu rozrywkowego. - To byli ludzie, którzy zajmowali sie organizowaniem dyskotek, striptizów, gry w bingo lub koncertów zespolu Patrol pod patronatem ORMO i Milicji Obywatelskiej - mówi Zmora. - Kobieta z broda, polykacz ognia, piosenkarka i duet, kurwa, taneczny - tak. Ale zespól rockowy byl jak wrzód na dupie. W 1984 roku Dr. Hackenbush zagral ostatni koncert. Zmora postanowil zawiesic dzialalnosc grupy, bo byl zmeczony sytuacja w zespole oraz przepychankami z Baltycka Agencja Artystyczna: - Do BART-u przychodzily telegramy, ze wokalista obraza publicznosc, wyzywajac ja ze sceny. Owszem, jesli widownia zachowywala sie niepoprawnie, to wyzywalem ich od chujów. Bylismy niegrzeczni jak skurwysyn. Na pewno nie mielismy nic wspólnego z dobrze wychowanym Kombi. Wtedy powstalo studio nagran. Zmora postanowil odpoczac od rocka, piszac muzyke do dwóch spektakli Teatru Ekspresji. Potem zabral sie za nagrywanie plyt solowych. TYLE MSPOMNIEN MlLYCH MAMY W 1981 roku poszla w swiat kaseta z takimi nagraniami, jak Miegwa, Jebal cie pies i Kosa, zarejestrowana przez duet Fred Standard & William Cox. Dluga nazwa sie nie przyjela. Kazdy wiedzial, ze Standard to Zmora we wlasnej osobie, a Cox byl basista Hackenbusha jeszcze za czasów coverów Thin Lizzy, wszyscy wiec po prostu uznali to za nagrania Hackenbusha. Publicznosc zmusila Zmore, by firmowal muzyczno-towarzyski zart nazwa calkiem powaznego zespolu. - Byl stan wojenny, dzialala cenzura, a my wypuscilismy kasete z taka zawartoscia! W bardzo krótkim czasie wszyscy, lacznie z milicja wiedzieli, co jest grane i kto za tym stoi. Okazalo sie, ze nikomu to nie przeszkadza. Chcialem byc rewolucjonista, ale nie bylo mi dane - wspomina ze smiechem Zmora. Wulgarny Dr. Huckebush zaszkodzil refleksyjnemu Dr. Hackenbushowi. Na poczatku jednak byly koncerty, na których publicznosc bawila sie zarówno przy powaznych, jak i niepowaznych utworach. Te ostatnie pojawialy sie na przemian z normalnymi kawalkami albo byly spiewane w przerwach przez samych ludzi. Zespól gral je na imprezach po koncertach. To byl czas zabawy. - Hackenbush zaslynal z tego, ze byl zespolem pijaków. Picie alkoholu, obok tworzenia muzyki, stanowilo drugi cel istnienia zespolu. Dlatego Huckenbush to jedna wielka balanga, material pijacki który ciagle najwieksze wziecie ma chyba na imprezach. Jesli ludzie spiewaja Miegwe po wypiciu paru piw, tak naprawde wracaja do zródla. Kiedy rozpadl sie Dr. Hackenbush, a Zmora przestal pic, wszystko wskazywalo na to, ze radosna twórczosc Huckenbusha równiez pójdzie w zapomnienie. I wtedy pojawil sie Jacek Kwasniewski, który prowadzil malenka wytwornie o nazwie Fala, zajmujaca sie glównie wydawaniem punkrockowych archiwaliów. - Przyjechal do mnie z gotowymi kasetami. Wydal material, który gdzies tam pozbieral. Nie myslal nawet, ze kiedykolwiek dotrze do autora tych nagran - wspomina Zmora. Na pierwszy material Huckenbusha, wydany przez Fale, zlozyly sie nieslawne nagrania z 1981 roku. Potem ukazala sie jeszcze jedna kaseta, Czarna ziemnia, czyli sylwestrowy koncert Dr. Huckenbusha (,,straszne gówno ze smiesznymi momentami”). Juz pod szyldem Mózg Generala Jacek wydal trzy materialy studyjne nagrane przez Standarda i Coxa w polowie lat 90., czyli Return, Kolorowa dupe i Dwa wesole huje (pisownia oryginalna). Oficjalnie sprzedaz nie szla najlepiej, ale na kazdym lózku polowym mozna bylo znalezc pirackie kopie tych nagran. Kiedy lózka na dobre zniknely z polskich ulic, piosenki Dr. Huckenbusha mozna bylo sciagnac z Napstera. MOZE LEPIEJ Z BOKU ZYC SPOKOJNIE Mama Zmory zrobila pyszny bigos, a po obiedzie pokazala mi pekata teczke z wycinkami o zespole syna. Oczywiscie, wszystkie dotyczyly Dr. Hackenbusha, bo o Huckenbushu przeciez nikt wtedy nie pisal (pózniej tez nie). Jacek wysylal kasety do ,,Brumu" i ,,Tylko Rocka", ale nie bylo odzewu. Nie wspomnieli o tym ani slowem. Trudno sie dziwic, ze zaczely powstawac legendy o zespole. Jedni twierdza, ze Huckenbush byl gromada niebieskich ptaków, wiecznych studentów, którzy krazyli po Polsce od akademika do akademika. Za dach nad glowa, lyk piwa i parówki grali ponoc koncerty w najciemniejszych kanciapach. Inni daliby sie zabic, ze brali udzial w pacyfikowanych przez ZOMO koncertach zespolu. Mit, który zrobil najwieksza furore, mówi, ze kariere muzyków zlamala wladza ludowa. W wersji soft - wcielono ich do wojska, w wersji hardcore -wpakowano na dlugie lata do wiezienia. - Cox puscil kiedys w gronie przyjaciól swieza kasete Dr. Huckenbusha. Nagle znajoma krzyknela: „Ja to znam, to jest Dr. Hackenbush! Ale oni juz nie graja, bo siedza w wiezieniu”. Zona Coxa, gdy to uslyszala, z wrazenia az spadla ze stolka - opowiada Zmora, który niczego nie potwierdza, ale tez niczemu nie zaprzecza. Waha sie, czy w ogóle pozwolic mi o tym pisac i czy mamy prawo do niszczenia tej legendy. - To tak, jakbys za wczesnie powiedzial dziecku, ze nie ma swietego Mikolaja... Bezpodstawne obawy. Jezeli ktos chce wierzyc w sw. Mikolaja, bedzie w niego wierzyl, nawet jesli ten przemówi do niego glosem taty lub wuja. Kiedys syn Williama Coxa znalazl na internetowej grupie dyskusyjnej ogloszenie chlopaka, który szukal nagran Dr. Huckenbusha. Napisal wiec do niego: ,,Jesli chcesz, moge ci je dostarczyc i to bardzo dobrej jakosci, bo Dr. Huckenbush to mój ojciec". Po paru dniach nadeszla odpowiedz: ,,Tak, tak, ale chyba duchowy..." O nagrania w ogóle nie poprosil. TERAZ SPIERDALAJ, DAJ SPOKOJ Ml Powoli powstaje nowa plyta Dr. Huckenbusha, ale z autorska muzyka i powazniejszymi, choc nie mniej ostrymi tekstami. Wyszla tez skladanka z najlepszymi numerami Hackenbusha i solowy album Zmory. Ponoc kilka firm ostrzy sobie zeby na kompaktowe reedycje starych nagran Dr. Huckenbusha. Ukazalyby sie juz dawno, gdyby nie problem z regulacjami prawnymi dotyczacymi wydawania coverów ze zmienionym tekstem. - Dalej nie wiem, co bedzie wazniejsze, co po mnie zostanie. Dr. Hackenbush czy Dr. Huckenbush? A moze nic? Ale jesli kogos to wszystko bawi i komus ta muzyka sie przydaje, to bardzo sie ciesze - stwierdza Zmora. Jedno tylko nie daje mu spokoju: - Nie wszyscy przyznaja sie do sluchania Huckenbusha. Wiekszosc zachowuje sie tak, jakby go nie znala, podczas gdy w innym miejscu i innym towarzystwie okazuje sie, ze znaja nasze piosenki na pamiec. To mi przypomina powaznego dyrektora, który wieczorami przebiera sie w damskie ciuszki i kaze zonie, zeby bila go pejczem. Ale nigdy sie do tego, kurwa, nie przyzna
P.S. Ukazala sie ksiazka "333 popkultowe rzeczy PRL", autor Kozieczynski Bartek . Pod litera D Dr.Huckenbush



TAAAAAK, TO PRAWDA .... DR.HACKENBUSH POWRÓCIŁ...I ZNÓW MĄCI NA SCENIE !!!

.....I to dosłownie, ponieważ w 2009 roku, po wielkich burzach myśli, po pokonaniu przeciwności losu, Nasi Znakomici Twórcy wyszli z ukrycia, przestali się zamykać w studiu nagrań, w którym przecież tworzyli nawet podczas wielu lat scenicznej ciszy, wyszli do Nas ze znanym od dziesięcioleci, zakazanym niegdyś repertuarem,
byśmy mogli cieszyć się na żywo tym, co od zawsze było Nam znane, jednocześnie tajemnicze, mistyczne, nieosiągalne, było wśród Nas, a jednocześnie nikt Tego nie widział,
każdy miał "KASETĘ" , ale nikt nie był na koncercie... Teraz Legenda, która żyła w Naszych fanowskich sercach ożyła naprawdę, Dobry Duch PRL`u przybrał materialną postać, i wkracza na scenę z dawną świeżością, niebywałym "pałerem" i radością życia. To dzięki Nam żar Dr.Hackenbusha tlił się ponad 30 lat i dzięki Nam, którzy mieli "KASETĘ" teraz wybuchł z pełną rockową siłą, by fala uderzeniowa koncertów eksplodowała na całą Polskę. Od wielu lat należało się to wszystkim tym, "którzy nie widzieli a uwierzyli", którzy pielęgnowali legendę "Doktorka".

W marcu 2009 roku rozpoczął się cykl wspaniałych koncertów Dr.Hackenbusha, które zostały zagrane bardzo profesjonalnie od strony muzycznej, jednocześnie zachowując pełen luz i klimat "hackenbushowy". Każdy z koncertów jest fenomenalny, totalnie masakrujący, dobijający, a jednocześnie tak cudownie rodzinny, domowy, lekki i przyjemny. Niepowtarzalny klimat charakterystyczny tylko dla "Doktorka" powoduje, że ostra rockowa muza piłuje mózg... a rozczula serce, wali po głowie... ale pieści zmysły, kopie surowością... i jednocześnie głaszcze jak matka swe dzieci... Koncerty Dr.Hackenbusha są jedyne w swoim rodzaju, trudno opisać to słowami.... TO PO PROSTU TRZEBA ZOBACZYĆ I USŁYSZEĆ!!! TRZEBA TAM BYĆ !!!

Po odwiedzeniu kolejnych polskich miast okazało się, że zapotrzebowanie wieloletnich, a także i młodych Fanów na branie czynnego udzialu w koncertach wzrasta drastycznie. Nic dziwnego ...Tak się dzieje, kiedy opiewana i uwielbiana Legenda tli się przez wiele lat na ustach podczas imprez, w pracy, w życiu codziennym.
Gdy powraca wspomnieniem w najmniej oczekiwanych sytuacjach, kiedy przypominają się życiowe teksty "Doktorka", które swą "ponadczasowością" trafnie wytykały Naszą szarą codzienność, dodając do niej niesamowitego kolorytu. TO SIĘ MUSIAŁO STAĆ RZECZYWISTOŚCIĄ!!!

Rzeczywistością stała się seria koncertów, która trwa i trwać będzie, póki wieloletni Fani, ich rodziny, potomkowie, i przyjaciele będą chcieli pamiętać fenomen na skalę światową, dopóki ludzie będą mieli w sercach chociaż odrobinę buntu, odrobinę własnego zdania, które domaga się rzeczy ludzkich, odrobinę radości z przyziemnych spraw, odrobinę zabawy w całym tym sztywnym świecie... DLA TYCH WSZYSTKICH NAS POWRÓCIŁ DR.HACKENBUSH !!!
"DOKTOREK" w składzie: Andrzej "Zmora" Rdułtowski - gitara,śpiew, Jacek "Jaco" Jankowski - gitara basowa, Aleksander "Alex" Szmidt - perkusja, daje czadu w kolejnych polskich miastach. Niesamowita atmosfera koncertów powoduje, że CHCE SIĘ TAM BYĆ ...dlatego zapraszamy wszystkich wspaniałych Ludzi, spragnionych MUZYCZNEJ SZCZEROŚCI w tych przekupnych czasach, pragnących poczuć przez chwilę prawdziwą MUZYCZNĄ WOLNOŚĆ, nie zgiętą nawet pod komunistyczną cenzurą, wszystkich tych, którzy pamiętają FENOMEN sprzed lat, oraz tych młodszych, którzy ten FENOMEN poznali w zaufaniu od rodziców, i przyjaciół. Dołączcie do grona wieloletnich Fanów, którzy spełniają swe marzenia na żywo, uczestnicząc w tych niebywałych koncertach, które będą wspominane latami, tak samo, jak niepowtarzalny fenomen Dr.Hackenbusha.
Pozdrawiam Fanów i do zobaczenia na koncertach ... Maciej "Mayky" Sumeracki

WWW: www.dr.hackenbush.vn.pl / www.myspace.com/hackenbushdr

powiązania: strony wiki

powiązania: wpisy

Zobacz wszystkie powiązania

komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz