Twój profil? Jeśli uważasz się za prawowitego właściciela tego profilu, to daj nam znać, a będziesz mógł go przejąć.
Przejmij
Logo

Na razie nie ma wpisów na blogu

Na razie nie ma żadnych znajomych

Na razie nie ma żadnych aktualnych wydarzeń

Na razie nie należy do żadnych grup

wiki instytucji



jest galerią wyrosłą z niezależnego ruchu wystawienniczego i krytyki instytucji. Nie jest galerią komercyjną. Prezentuje najlepszych artystów polskich młodego pokolenia zajmujących sie sztuką na pograniczu aktywizmu spłecznego oraz zorientowanych na nowe media a także polskich klasyków sztuki aktualnej. Galeria ma bogaty program edukacyjny dla mlodzieży, studentów oraz dzieci w wieku szkolnym. Cały jej program zorientowany jest na potrzeby lokalnego środowiska pólnocnej Polski.

--------------

Galeria Dla... is a gallery based on an independent exibition movement and a trend of criticism of institutional character of art. This is not a commercial gallery. It has introduced the best polish artists of young generation. They are open to new media and they are experts in public strategis on borderland of art and street and political activism. Also Galeria Dla.. has represented polish classics of contemporary art. Gallery is involved in a rich educational program intended for children in school age, teenagers and college students as well. The entire program is orientated towards the needs of local communities of Northern Poland.

{---}

Rozmowa Piotra Stasiowskiego z Moniką Weychert-Waluszko (magazyn artystyczny SEKCJA)

Z Moniką Weychert-Waluszko, szefową toruńskiej Galerii dla spotykam się w przerwie między kolejnymi zajęciami na kuratorskiej podyplomówce w Krakowie. Jest piękny, wiosenny dzień, więc wybieramy się do ogródka przy Bunkrze Sztuki. Oczywiście spóźniamy się na zajęcia ponad godzinę.

W 2004 roku wyszła twoja książka Toruń to w której przeprowadziłaś wywiady z młodymi ludźmi parającymi się kulturą i sztuką w Toruniu. Ta lista dwudziestu czterech osób stała się dość ważną pozycją rozpoznawczą dla tego środowiska. Opowiesz coś o niej?

Zainteresował mnie obraz osób, których twórcze działania przypadły na okres przemian: społecznych, obyczajowych, technologicznych. Nie wspominając już o politycznych i ekonomicznych. Ustalając symboliczną granicę między rocznikami 60/70 i 70/80 na rok urodzenia rozmówców: 1975 - próbowałam prześledzić odmienność tych dwu pokoleń. Przede wszystkim w estetyce ale też w mentalności. Stąd nie są to „poważne” rozmowy. Wnikliwa osoba odczyta tę warstwę opisującą różnicę między osobami kończącymi szkołę średnią przed 1989 i tymi doświadczającymi już w szkole gwałtownej przemiany. Dzięki bardzo dobrej warstwie wizualnej może Toruń to służyć jako album sztuki z Torunia (choć takiego odczytania nie lubię). A poza tym opisuje pewną trudność sytuacji artysty żyjącego na prowincji.

Czy to jest książka o krewnych i znajomych królika?

Były osoby (nie te które lubię), które bardzo się denerwowały, że się nie znalazły w Toruń to. To było zabawne. I pokazuje potrzeby pewnych podsumowań. Mają sens zwłaszcza dla miejsc poza centrami. W waszym wyborze nie było w ogóle Torunia (w wyborze zaproponowanym przez „Format” – przyp. autora). Była Warszawa, Kraków, Gdańsk, Poznań, Wrocław. Każde z tych miejsc ma swoją lokalną prasę artystyczną, która pozwala odnotowywać artystów. Miasta pozbawione prawdziwej sfery krytycznej wręcz potrzebują takich zabiegów. I to stale!!!!!!

Jaka była geneza Galerii dla...?

Galeria powstała ze smutku. Że w mieście, które kocham nie ma galerii. Po prostu. Galeria Państwowa „Wozownia” była według nomenklatury Rastra najbardziej „czerstwą bułą” jaką można sobie wyobrazić. Wystawy florystyczne konkurowały z wystawami amatorów i kolegów buły z Torunia. Ewentualnie jakaś uświęcona klasyka. Podobnie z galerią ZPAP. Była „Galeria nad Wisłą”. Prywatna galeria Mariana Stępaka. Rzecz ogólnie szanowana. Ale była mocno z drogi. Niewtajemniczeni nie mieli szans. A mnie zawsze takie społecznikowskie idee opanowywały...

Na przełomie roku 1999 i 2000 założyłam galerię w instytucji, w której pracowałam. Galerię Domu Muz. Kiedy zaczęłam odnosić sukcesy i rzeczywiście coś się ruszyło to mnie zwolniono.

W tym czasie robiłam wystawy w przestrzeni publicznej („Galeria Lotna”). Na podobnej zasadzie działała od 2004 roku Galeria dla; aż we wrześniu 2005 wylądowała na strychu klubu NRD. I działa do dziś. Traktuję to jako jeden projekt.

Ile projektów rocznie realizujecie w Galerii dla?

Około 20-tu, poza tym spotkania z artystami, warsztaty, pokazy filmów i wideoartów, festiwal net artu Wyobraźnia Ekranu.

Macie mocno napięty grafik. A co z programem? Czy są jakieś założenia ideowe Galerii dla?

Sztuka wrażliwa społecznie. Trochę balansująca na granicy krytyki społecznej i aktywizmu. Związana też z krytyką przewagi autorytetu instytucji nad autorytetem sztuki. Nowe media. Tak krótko. Wiesz. W pierwszej fazie to było zapełnianie luk i braków. Wystawy klasyków sztuki aktualnej, którzy nigdy nie trafili do Torunia, ale trafili do historii sztuki i zapoczątkowali pewne aktualne do dziś tropy. Najczęściej to nadal czynni i produktywni artyści. Wystawy cennych artystów z Torunia pokolenia trzydziestolatków. I też otwarte miejsce na zdolnych studentów. Mocny też nacisk kładłam na edukację poprzez warsztaty i spotkania.

Teraz już moja misja może powoli wygasać. Sytuacja się powoli zmienia. Rok 2006 kończy moje misjonarstwo w sztuce wyprodukowane brakami Torunia. Aby zyskać trochę oddechu i odmienić wizerunek galerii zaprosiłam młodych kuratorów z całej Polski do pracy nad programem Galerii dla.

Na jakich finansach opiera się Galeria dla?

Po prostu sponsor prywatny, który nie życzy sobie nagłaśniania sprawy raczej. Otrzymuję dotacje z miasta na niektóre projekty. Miałam stypendium Ministra Kultury. Czasem jakaś aplikacja do zagranicznych fundacji jest pozytywnie rozpatrzona. Poza tym artyści podobno lubią moją galerię i czasem sami proponują jakąś wystawę, którą może ktoś trzeci sfinansować. Nie zarabiam.

W sumie staje się standardem, że polskie offowie galerie z niezłym programem, jeśli uda się im utrzymać wystarczająco długo na rynku po pewnym czasie stają się instytucjami sztuki. Tak chociażby jak Raster czy Wyspa. Masz takie zakusy tworząc Galerię dla? Sądzisz, że taka przyszłość czeka obecne, niewielkie i offowe galerie?

Moim zdaniem niewiele z nich. I to dobrze. Ostatnio brałam udział w takim forum prywatnych niekomercyjnych galerii w Karlsruhe. To miasto podobne do Torunia - tylko mniej zabytkowe- posiada tych galerii setki. Uważam, że taka formuła tysięcy małych prywatnych galerii intensyfikuje życie kulturalne i pozwala na odkrycia nowych talentów a jednocześnie rozładowuje frustracje tych niezauważonych; pozwala im działać, rozwijać się lub bawić. Nie traktować swojej sztuki jedynie w kategorii sukcesu lub upadku. To jest bardzo terapeutyczne.

Z pewnością w historii Galerii dla były takie wystawy bądź akcje, z których jesteś dziś szczególnie dumna. Opowiesz o nich?

Ostatnio brałam udział w performence grupy ze Szwajcarii, który polegał na przetargu na wystawę. Wypełniałam ankietę/ofertę. To było jedno z pytań. Mądrych. Najbardziej uszczęśliwił mnie festiwal sztuki internetu. W pierwszym roku dotyczył relacji sztuki internetu do sztuki w internecie. Ze świetną wystawą Net Akt kuratorowaną przez Twożywo. W drugim roku tematem była relacja internet- społeczeństwo. Zagadnienia granic wolności w internecie. Zjawisk typu cc poniekąd prowokowanych przez specyfikę internetu. Współpraca typu peer to peer; metaforyczne przeniesienie tego rodzaju współpracy na relacje poza internetem. A także takich zjawisk jak społeczności internetowe. W tym roku zajmę się zagadnieniami kuratorskimi. Kurator sieci. To duże i ciekawe wydarzenie.

Cenię sobie radość tworzenia. Zabawę w pracy kuratora. Wystawę, która mnie najbardziej ubawiła nazwałam „Wybierz sobie kobietę. Przestrzeń muzeum - nieuzasadniona rekonstrukcja”. W zeszłym roku jeździłam z wystawami (Twożywo, Ania Witkowska, Joanna Górska z Galerii Róż) po malutkich miejscowościach gdzie nigdy nie było wystaw lub nie było wystaw tego typu. Projekt nazywał się Trójpolówka i zakładał szybką wymianę tych wystaw. Każdą ekspozycję omawiałam bardzo szeroko. To było bardzo miłe, ponieważ wśród osób starszych czy pozornie niezainteresowanych budziło się zrozumienie i głód następnej wystawy. Żal mi, że musiałam zrezygnować z tego projektu ze względu na brak finansów. Trójpolówka zawędrowała do Chełmna. I zaproszono mnie tam do zrobienia wystawy w głównej sali Muzeum. Już termin był irracjonalny. Miesiąc. Zdecydowałam się więc na przeniesienie wystawy „Wybierz sobie kobietę”. Wzięły w niej udział Maria Dembek, Joanna Górska, Iwona Liegmann, Ada Majdzińska, Justyna Scheuring, Laura Pawela, Natalia Turczyńska i Sarah Lüdemann, Marta Wierzbicka, Anna Witkowska. Ta wystawa pokazywana była w klubie NRD 8 marca 2005 (tam bez Sarah Ludemann a z Karoliną Kucią, Anną Kalwajtys, filmem Malwiny Bruszewskiej i akcją Ewy Szczyrek) jako taka troszkę przekorna wobec tysięcy wystaw przygotowywanych na Dzień Kobiet. Zaproszone artystki odnosiły się do własnego wizerunku. I była to artystyczna Wieża Babel. Różne media, wrażliwości, sposoby wypowiedzi. Stąd - wybierz sobie co Ci się podoba, co lubisz, wybierz sobie kobietę. Była to ilustracja słów Ludwińskiego, że w przyszłości sztuka będzie każda. Chciałam pokazać, że ten moment już nadszedł. A ten pluralizm przeczy łatwej krytyce, łatwym podsumowaniom sztuki teraz. Stawianie wspólnego mianownika tylko ze względu na płeć twórców może jest już lekko wyczerpaną strategią. Choć stale funkcjonującą. Przestrzeń muzeum była wstrząsająca. Kolory, stiuki, żyrandole, plafony, fortepian, boazerie. Wszystko. Ta przestrzeń była nie tylko aktywna ale wręcz agresywna. Do tego co dotykałam jakiejś szafki to panie mówiły - „nie, tego nie wynosimy nawet jak tu jest Sylwester”. Argument nie do obalenia. Postanowiłam wykorzystać wszystko: szafki, gablotki, fortepian, zastany tam dywan, ławy, lampy, kwiatki, wycieraczki. Odtworzyć zastaną sytuację za pomocą zmienionych rekwizytów. Zabawa była przednia.

Ale to nie koniec. Parę dni po hucznym otwarciu pojechałyśmy zrobić dokumentację. Bez uprzedzenia. Wchodzimy a tam nie ma wystawy. Okazało się, że Chełmno wpisano na listę miast - zabytków. Nominacja z rąk ministra odbywała się w tej sali. I władze miasta uznały, że ta wystawa nie pasuje do podkreślenia zabytkowości miasta. Dotknęła nas cenzura estetyczna trafnie pokazująca miejsce sztuki współczesnej we wrażliwości np. urzędników. Pani dyrektor bardzo się kajała. Zrobiła dokumentację i na jej podstawie chciała zrekonstruować wystawę. Wystawa została zdjęta i zrekonstruowana przez pracowników muzeum na podstawie zdjęć dokumentacyjnych. Bez konsultacji ze mną czy artystkami. Uznałam, że to dodatkowy walor wystawy w muzeum. Ponowne powołanie jej do życia bez udziału twórców. Bardzo mnie to ubawiło. Mimo wątpliwości, ponieważ artystki były urażone i już nie chciały kontynuować współpracy z Muzeum, pozwoliłam na rekonstrukcję. Wystawa zrobiona rękoma muzealników była straszna. Jak w krzywym zwierciadle. Ale to już było działanie, które tylko my odebrałyśmy. Muzealnicy także budują ekspozycje. Takie, które mają naśladować, pokazywać życie dawniej. To bardzo specyficzny typ budowania wystaw. Teraz został przyłożony do sztuki współczesnej. I był równie ułomnie mimetyczny. Uśmiałyśmy się i wystawę zdjęłyśmy. Ponieważ w takim mieście jak Chełmno ta rekonstrukcja mogła być wzięta na poważnie.

Ale autotematycznie tautologiczna była „Wybierz sobie kobietę. Przestrzeń muzeum - nieuzasadniona rekonstrukcja”: najpierw ja naśladowałam styl muzeum a potem muzeum naśladowało mój. Mimo miejsca i wariactwa kompletnego uważam ten projekt za jeden z ciekawszych.

Ostatnio usłyszałem taką opinię (dokładnie a propos wystawy o Miłości), że robisz świetne ekspozycje, ale nie mają one w ogóle prasy, w związku z tym, że są w Toruniu. To smutne...

Ludzie, którzy przyjeżdżają z większych miast przeważnie tak reagują. Miło mi to słyszeć mimo wszystko. Kompletnie jestem z tym pogodzona. Moje działanie ma charakter świadomy. Działam na rzecz odbiorcy w takim miejscu. Czasem boli mnie głupota prasy lokalnej, która ma zbyt słaby aparat delikatnie mówiąc by odnieść się do tego co robię. I inne ograniczenia małego miasta. Znam wiele osób, które prowadziły galerie w małych miastach i dały sobie spokój. Poddały się. Ale w dużym mieście robią to samo, na lepszych warunkach. Głupia jestem? W istocie rzeczy już dostałam kilka propozycji by się przenieść. Ale to jest też kwestia takiego podskórnego pokazywania układu. Że nie liczy się czasem co robisz tylko w jakim jesteś miejscu i jakim towarzystwie się obracasz. Mnie się wydaje, że po prostu trzeba robić to co się robi najlepiej jak można. I tyle.

Opowiesz o wystawie „Miłość”?

Brali w niej między innymi udział: Dziewczęta Przeszanowne, Łukasz Gronowski, Monika Grzesiewska, Wojtek Kiwi Jaruszewski, mgr. Koza, Darek Orwat, Dorota Podlaska, Pułkownik Karuters, Karol Radziszewski i Twożywo. W Polsce w ostatnim czasie mieliśmy okazję oglądać kilka wystaw o miłości np. „Ekonom kontra Amor” czy „Miłość i demokracja” oraz bardzo wiele podejmujących problem ludzkiej seksualności. My nie chcieliśmy ideologizować miłości. Ta wystawa nie stawiała miłości wobec jakiegokolwiek innego zjawiska. Każdy zaproszony artysta wniósł swe własne spojrzenie, własny kontekst. Miłość Ci wszystko wybaczy. Poza tym problem seksualności zepchnął miłość do podziemia trochę czy choćby na drugi plan.

Mimo pełnej dowolności większość prac pokazanych w głównej sali galerii w większym lub mniejszym stopniu dotyczyła potrzeby miłości. Definiuje nasze społeczeństwo jako społeczeństwo ludzi samotnych i spragnionych uczuć, dążących do miłosnych doświadczeń za wszelką cenę. A jedno co nas ogranicza to narzucone nam i narzucane przez nas samych maski i role.

Czy w ramach Galerii dla współpracujesz z jakimiś twórcami na stałe?

Od samego początku współpracowałam z Galerią Róż. To taka partnerska współpraca. Oni mają galerię bilbordową od 6 lat. Są ciekawymi twórcami. Wiele im zawdzięczam. Gdyby nie ich wsparcie to już bym też się dawno poddała. Wiele projektów kuratorskich robiliśmy razem. Oni mi podpowiadali wiele rzeczy. Ja im pomagałam w akcjach miejskich. Wystawy czasem kontynuują się na bilbordzie Galerii Róż. Pomagały mi Małgosia Filipiak i Agnieszka Kosobudzka w niektórych projektach. Od strony menedżerskiej pomaga mi Magda Kwiecińska.

Niedawno do stałej współpracy zaprosiłam Tomka Cebo.

Wspominałaś, że dajesz teraz pole do popisu dla młodych kuratorów u siebie w galerii. Wcześniej byłaś kuratorką wszystkich wystaw u siebie?

Tak. Do tej pory wszystkie projekty. Lub wspólnie z Galerią Róż.

W tym roku zaprosiłam kuratorów: Agnieszkę Okrzeję, grupę ikoon.art., Ewę Tatar i Dominika Kuryłka, Tomka Cebo, Magdę Kwiecińską. Mam zaufanie do tych osób i nawet chcę być zaskoczona ich działaniami.

Dziękuję bardzo za pogawędkę.

Zdjęcia dzięki uprzejmości Galerii dla

Kontakt


Imię nazwisko: Monika Weychert
E-mail: weychert@poczta.onet.pl
Telefon: 501 23 26 84

Adres

ul. Browarna 6
Toruń
Telefon:
Fax:
WWW: http://www.galeriadla.pl

komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz