Na razie nie ma wpisów na blogu
Na razie nie ma żadnych znajomych
Na razie nie ma żadnych aktualnych wydarzeń
Na razie nie należy do żadnych grup
wiki instytucji
Festiwal Garocin jest undergroundowym projektem słupskiej młodzieży, mającym na celu połączenie rozproszonych środowisk alternatywnych, a także wypromowanie młodych, nieznanych wcześniej zespołów. Wstęp na festiwal jest darmowy i wolny, a co za tym idzie każdy, niezależnie od wyznawanych poglądów, płci i wiary może się tam pojawić. Szczególnie mile widziana jest młodzież.
Początki Garocina są ściśle powiązane z kapelą NIECHUJE. W jej szeregach bowiem, grała pierwsza trójka organizatorów- Kamila Zielińska, Kubi (Kuba Perlak) oraz Jezus (Mateusz Gardas) NIECHUJE powstali z nocy z 14 na 15 marca 2006 roku. Wtedy to nieświadomy swego czynu Jezus, zadzwonił do Kamili z ideą założenia zespołu. Pomysł zakończony ucieczką ze szkoły i pierwszą próbą, ujawnił talenty tercetu. Kubi zajął się gitarą (tj. używaniem gitary), Kamila śpiewem (szatańskimi rykami), natomiast Jezus usiadł za garami (wtedy jeszcze śmietnikiem). Zespół rozwijał się powoli ale pierwszy koncert zaliczył w niespełna cztery miesiące później- na jednej z jezusowych imprez. Zagrali wtedy "Piłę Miłą", a potem stylem "bez stylu" zrobili split z zespołem Submission i wymyślili parę kawałków. Chociaż ten pierwszy występ należy traktować raczej jako pijacki żart, niż jako trzeźwą decyzję, to jednak zrobił smak organizatorom na COŚ większego... Krótko potem do zespołu dołączyła Kaja, zajmując rolę wiodącej gitary. Dzięki jej umiejętnościom zespół rozwijał się w szybszym tempie.
W związku z tym w Listopadzie 2006 roku padła decyzja : "Za miesiąc organizujemy Koncert Garażowy". Początkowo organizacją zajmowali się Kamila i Jezus, zaś sam koncert miał się odbyć w nieco innym miejscu niż obecnie, jednak... okazało się, że w miejscu tym nie ma prądu. Na kilka dni przed zaplanowanym terminem, kiedy wszystko oprócz "sceny" było zaplanowane, z odsieczą przybył Kubi; Ofiarował swój garaż i pomógł załatwić parę pomniejszych problemów. Należy tutaj przytoczyć słowa jednego z organizatorów, wypowiedziane po koncercie: "Kubi ocalił nam dupę; bez niego nie byłoby Garocina", które trafnie oddają wkład tego człowieka w sprawę . Pierwotnie na koncercie miało wystąpić pięć kapel: NIECHUJE, Frozen Winter, Decoy, Submission i PUMEX. Jednak Frozen Winter nie dało rady się przygotować, wiec zespoły występowały w czwórkę. NIECHUJE zagrali jako trzeci. Ich występ przerodził się w jazgot- niestety, ale perkusista nie wyrabiał. Wpadł zatem na pomysł aby zagrać na garnkach ("Grałem na nich na próbach"- Jezus). Tłum już wcześniej skandował "GARAŻOCIN", jednak widząc tak komiczny widok szybko zmienił nazwę na "GAROCIN". Skądinąd poważna nazwa miała zatem kuchenne początki... Po pierwszym Garocinie euforia undergroundu Słupska nie miała sobie równych- wszyscy chcieli organizować koncerty garażowe i wszyscy gratulowali Organizatorom. To natchnęło Trójkę pomysłem, aby zorganizować drugą edycję festiwalu.
Drugi Garocin odbył się w tym samym miejscu dniach 25-26 maja 2007 i był imprezą daleko dalej dopracowaną niż jego poprzednik; miejsce 15 watowych pieców gitarowych zajęły ich 100 watowe odpowiedniki, perkusja była wreszcie kompletna, sam garaż wygłuszony za pomocą palet po jajkach, a rolę sceny przejęły palety budowlane wzmocnione deskami, zaś w przerwach miedzy zespołami z głośników była puszczana muzyka. To wszystkie sprawiło, iż Garocin sprawiał wrażenie "profesjonalnego" festiwalu muzycznego. Przygotowania do imprezy rozpoczęły się niemal po zakończeniu pierwszego Garocina, tj. na początku stycznia 2007 r. Było to spowodowane dwoma czynnikami; po pierwsze słupska młodzież była wciąż rozentuzjazmowana ideą koncertu, a po drugie na horyzoncie pojawiła się pomocna dłoń w postaci Barszcza (Bartka Bieleckiego)- wokalisty znanej słupskiej kapeli punkowej, który chciał się przyłączyć do garocińskiego tercetu. Z powodu olbrzymiego ciśnienia jakie wywierano na organizatorów, pierwotnie uradzono datę festiwalu na koniec marca 2007 r. ,zaś sam Garocin miał zachować formułę swojego poprzednika (minimum przygotowań, maksimum śmiechu). Jednak datę poddano późniejszej weryfikacji. Miało na to wpływ wiele czynników, miedzy innymi zła pogoda i zbliżająca się matura, którą Kamila, Kubi i Jezus musieli napisać. Po burzliwej naradzie postanowiono więc, iż koncerty zostaną rozłożone na dwa dni i odbędą się 25 oraz 26 maja 2007 r. Jednak ta data nastręczała dużo problemów; w maju okolica, w której obywał się Garocin, staje się dosyć ludna, co groziło interwencją policji, a na dodatek pogoda o tej porze roku jest na Pomorzu nader niepewna. Na przekór jednak tym przeciwnościom losu, organizatorzy zachowali optymizm i ochoczo wzięli się do pracy. Dzięki wrodzonym zdolnościom dyplomatycznym, Jezus i Kamila zdobyli niezbędne pozwolenia od ratusza i policji, które spowodowały, że festiwal zdobył rangę legalnej imprezy. Również najmłodszy wiekiem i garocińskim stażem Barszczu działał prężnie, przekonując kolejne kapele do wystąpienia na naszym festiwalu. Nieoczekiwanym problemem, któremu sprostał Kubi, był brak prądu w Garocińskim garażu. Problem wynikł na miesiąc od wyznaczonej daty festiwalu, a okazało się, że jego powodem byli okoliczne żule, którzy wyrwali skrzynkę z licznikami, by sprzedać ją na złom. Kubi zadziałał jednak na tyle trzeźwo i szybko, aby zdążyć wezwać na czas elektryków, którzy zainstalowali mocniejszą skrzynkę i zażegnali niebezpieczeństwo. W czasie, gdy Organizatorzy przygotowywali sam festiwal, jeszcze jedna osoba zainteresowała się Garocinem. Był to Chester (Remek Szczepankowski), bardzo zdolny informatyk i "Pan Złota Rączka". Kwartet garociński powitał go ochoczo i chociaż nie został formalnie włączony w poczet organizatorów, to jednak w praktyce wykonał olbrzymią pracę, aby impreza zaistniała. Zajął się bowiem bardzo palącym problemem strony internetowej, której Kubiemu nie udało się uruchomić. Dzięki niej dużo ludzi dowiedziało się o Garocinie. Ostatnie dni przed festiwalem cechowało wielkie napięcie. Dla garocińskiej ekipy był to bardzo zajęty czas, poprzetykany maturami, załatwianiem sprzętu muzycznego od zaprzyjaźnionych kapel i przygotowaniem garocińskiego garażu pod festiwal. Przyklejanie palet po jajkach, zawieszenie prześcieradeł, przygotowanie "sceny", właściwe podłączenie kabli, sprzętu estradowego i komputera to wszystko czemu musieli sprostać. Udało się to wszystko przeprowadzić pomyślnie i bez zakłóceń. Sam festiwal wzbudził zainteresowanie, które przerosło najśmielsze oczekiwania organizatorów. Według różnych szacunków na Garocinie każdego dnia było od 150 do 300 osób, a zagrało aż 13 zespołów. Pierwszego dnia na scenie pojawili się zarówno debiutanci, jak i weterani undergroundowej sceny, a byli to (w kolejności występowania): A PANCHO, Fatum, Konstelacja Odbytu, Maroon Quince, Frozen Winter, Decoy i Rover Reverb. Każdy z nich prezentował inny rodzaj grania, co wpłynęło na znaczą różnorodność koncertów. Drugiego dnia, stojącego pod szyldem "PUNK & ALTERNATIW" również pojawili się zarówno początkujący jak i starzy wyjadacze. Byli to NIECHUJE, Ro(c)k 1989, PUMEX, Hautura, Submission oraz Nose. Sam festiwal był przez widzów opisywany tysiącami pozytywnych przymiotników, a atmosfera nieraz przyrównywana do Woodstockowej.
Trzecia edycja odbyła się w dniach 24-25.04 2008, a czwarta pomiędzy 26 i 27 czerwca 2009.
W 2010 roku impreza odbyła się 25-26 czerwca w Kwakowie pod Słupskiem.
więcej: www.garocin.eu
- Jeszcze nikt nie napisał o tym użytkowniku. Możesz być pierwszy.











