Twój profil? Jeśli uważasz się za prawowitego właściciela tego profilu, to daj nam znać, a będziesz mógł go przejąć.
Przejmij
Przejmij
Na razie nie ma wpisów na blogu
Na razie nie ma żadnych znajomych
Na razie nie ma żadnych aktualnych wydarzeń
Na razie nie należy do żadnych grup
wiki artysty
O Janerce śmiało można powiedzieć, że jest najbardziej barwną i oryginalną postacią polskiej sceny muzycznej, gdzie istnieje mimo zmieniających się mód. Urodził się 2 maja 1953 roku. Przez całe życie związany jest z Wrocławiem.
Na scenie muzycznej zaistniał pod koniec lat siedemdziesiątych, gdy wraz z żoną występował na festiwalach piosenki studenckiej. Potrafi świetnie wykorzystać nowinki pojawiające się w muzyce (patrz elementy elektroniczne na "Fiu, Fiu..."), nie tracąc przy tym swojego niepowtarzalnego stylu, którego naśladowców próżno szukać na polskim rynku. Muzyka wykonywana przez Lecha na pewno nie jest komercyjna, nie trafia do szerokiej rzeszy słuchaczy.
Sam Janerka, mimo iż podpisał kontrakt z dużą wytwórnią, mówi o niezależności.
Z czasów gdy związany był z firmą KOCH pochodzą te oto słowa: Oni specjalnie nie naciskają. Ja im trochę wybrzydzam, trochę im rozrabiam, a oni na razie to tolerują. W każdym razie pierwszy raz dostałem pieniądze za to, że nagrywam płytę.
Klaus Mitffoch
Solowa twórczość artysty jest kontynuacją grania z grupą Klaus Mitffoch. Razem wydali co prawda tylko jeden album, ale za to jaki - zarówno przez dziennikarzy jak i zwykłych słuchaczy uznany za najlepszą polską płytę rockową. Klaus Mitffoch zadebiutował w 1979 roku we Wrocławiu. W roku 1983 ukazały się dwa single "Ogniowe strzelby" i "Jezu, jak się cieszę". Pierwszy z nich otrzymał nagrodę Programu III Polskiego Radia, drugi natomiast stał się prawdziwym przebojem. Główną przyczyną, iż zespół nie zyskał przychylności mediów była niemieckojęzyczna nazwa, na dodatek pisana z błędem. W 1984 roku ukazał się album zatytułowany po prostu "Klaus Mitffoch". Płytę wypełniła nowofalowa muzyka rozbudowana o ciekawe aranżacje i gorzkie teksty doskonale odzwierciedlające sytuację, jaka panowała wówczas w Polsce. To właśnie dzięki tekstom płyta ta była tak ważna dla młodzieży lat 80. Najważniejszymi utworami, jakie znalazły się na tym krążku bez wątpienia są: "Strzeż się tych miejsc", "Ewolucja, rewolucja i ja", "Klus Mitroch". Zespół rozpadł się w sierpniu 1984 roku, jak określił to sam Janerka, "ze względów artystycznych".
Historia podwodna
Po rozstaniu się z muzykami Lech zaczął występować pod własnym nazwiskiem. Do współpracy zaangażował żonę Bożenę (wiolonczela), Wojciecha Konikiewicza (klawisze), Janusza Rołta (bębny) oraz gitarzystę Krzysztofa Pociechę. W roku 1986 ukazał się album "Historia Podwodna". Muzyka z tego krążka to mieszanka pięknych brzmień wiolonczeli, syntezatorów, ciekawie zaaranżowanej linii basu i oczywiście teksty stworzone w jedyny i niepowtarzalny sposób przez doskonałego obserwatora jakim jest Janerka. Tak jak i w przypadku Klausa Mitffocha, Lech wykrzyczał problemy, które nurtowały zarówno jego jak i społeczeństwo zagubione w komunistycznej rzeczywistości. Album w plebiscycie Magazynu Muzycznego wybrany został najlepszą polską płytą lat 80. Bardzo trudno jest mi zaproponować jakiś jeden szczególny utwór z tej płyty - wszystkie są warte uwagi.
Dobranoc
Płyta ta ukazała się w 1996 roku. W jednym z wywiadów z tamtego okresu Janerka powiedział, że jest to swoista klamra spajająca całą działalność. Muzyk uważa ten album za wiele lepszy od poprzedniego wydawnictwa "Bruhaha". "Dobranoc" na pewno jest bardziej spójna. Dzięki stabilizacji składu muzycy lepiej się poznali, więcej dowiedzieli o stylu i upodobaniach Lecha. Utwór, który promował płytę "Wyobraź sobie" był bardzo dobrze przyjęty i w 1996 roku często pojawiał się w wielu stacjach radiowych. Cały album charakteryzują tak dobrze znane od wielu lat dźwięki wiolonczeli, bas łączący całość, rewelacyjne gitary (Wojtek Seweryn jest jednym z najlepszych w swoim fachu). Oczywiście nie można zapomnieć o tekstach. To właśnie one są wizytówką artysty. Tym razem dotyczą bardziej osobistych spraw. Kilkanaście lat temu słowa piosenek tworzone przez Janerkę były manifestem, teraz chyba przyszedł czas, żeby krzyczeli inni. Szczególnie poleciłbym otwierający "Opar", "Uraja" (to właśnie tu pojawia się solówka), "Wyobraź sobie" oraz tytułowe niezwykłe "Dobranoc".
Fiu, Fiu...
Przedostatnie jak dotąd dokonanie Lecha. Ukazało się w roku 2002. Styl Janerki nie uległ zmianie. Wciąż słyszymy piękną wiolonczelę, genialny bas, pięknie wkomponowaną w to wszystko gitarę, perkusję - może na tym albumie trochę bardziej transową (to chyba za sprawą "W naturze mamy ciągły ruch". :-) No i oczywiście teksty, które od razu, od pierwszego utworu wskazują autora. Ta płyta różni się od innych swoją świeżością. Tak jak "Dobranoc" zamykała pewien etap, tak "Fiu, Fiu..." otwiera nowy. Sporo tu elementów elektronicznych, zaskakująco dobrze pasujących do Janerki. Muszę przyznać, że to jeden z najlepszych albumów, jakie ukazały się ostatnio na rynku muzycznym. Ciekawym pomysłem było nakręcenie filmu ilustrującego poszczególne utwory. Był on emitowany w kilku stacjach telewizyjnych. Piękne zdjęcia kręcone w kilku miejscach Polski świetnie komponują się z muzyką. Do najlepszych utworów na płycie należą: "W naturze mamy ciągły ruch", mój ulubiony "Wirnik", rewelacyjne "Wieje", "Leon" ze swoją bardzo ciekawą historią oraz "Pieśń mijających się wielorybów" - dzieło, w którym wielką rolę odgrywa zbudowany nastrój.
Plagiaty...
Najnowsza płyta z 2005 roku.
===========================
Jeden z najoryginalniejszych artystów na polskiej scenie rockowej - wokalista, basista, kompozytor i autor tekstów intrygujących swobodnymi skojarzeniami słowno-fonetycznymi.
Urodził się 2 V 1953 roku we Wrocławiu. Pracował tam jako fotograf w biurze geodezji. Na estradzie debiutował pod koniec lat 70. Z żoną Bożeną podczas festiwali piosenki studenckiej. Później stanął na czele Klausa Mitffocha, z którym nagrał jeden z najważniejszych albumów w historii polskiego rocka - "Klaus Mitffoch". Zespół Klaus Mitffoch opuścił w roku 1984, by rozpocząć działalność pod własnym nazwiskiem.
Z żoną, a także Wojciechem Konikiewiczem, Januszem Rołtem i Jarosławem Woszczyną z T. Love wystąpił na Festiwalu Muzyków Rockowych Jarocin '85. Z tymi samymi muzykami, a także z pozyskanym do grupy na trzy tygodnie przed wejściem do studia gitarzystą Krzysztofem Pociechą (eks-Klaus Mitffoch), nagrał wydany w 1986 album "Historia podwodna", który wypełniła muzyka bardziej refleksyjna i stonowana niż "Klausa Mitffocha" - tak, jakby Janerka w tamtej grupie zdołał wyrzucić z siebie całą nowofalową, czy nawet punkowa agresje (chociaż część repertuaru "Historii podwodnej" była wykonywana na koncertach jeszcze przez Klausa Mitffocha).
Jednak leniwe linie basu zatopione w sosie instrumentów klawiszowych i wiolonczeli miały nie tylko urok, lecz również wielką siłę wyrazu a takie utwory, jak "Lola (chce zmieniać świat)" (stanowiąca metaforę pałki milicyjnej), "Konstytucje" (trafiły później do repertuaru Voo Voo),"Niewole", "Ta zabawa nie jest dla dziewczynek" (komentarz do zamieszek ulicznych w warstwie muzycznej nawiązujący do "Tea In The Sahara" The Police) i "Jest jak w niebie" (dwie ostatnie pozycje trafiły również na singel) stały się wręcz manifestacją talentu artysty. Dodatkowa atrakcja "Historii podwodnych" płyty, która zajęła pierwsze miejsce w plebiscycie "Magazynu Muzycznego" wśród dziennikarzy na polski album lat 80. - był gościnny udział wokalistki Lombardu Małgorzaty Ostrowskiej.
Swoje bodaj najważniejsze koncerty w roku 1986 muzycy dali na Rock Opolu i FMR w Jarocinie. W roku 1987 Janerka i jego partnerzy, zabrakło już wśród nich Rołta, który przegrał walkę z narkotykowym nałogiem - nagrali przy użyciu automatu perkusyjnego płyte "Piosenki", wydana ze względu na problemy z cenzurą dopiero po dwóch latach. "Piosenki" jednak osłabiły pozycje artysty, w żaden sposób nie wytrzymując porównania z "Historią podwodną" (do ciekawych fragmentów albumu zaliczyć można tylko "Paragwaj" i "Wszyscy inteligentni mężczyźni idą do wywiadu").
Zresztą Janerkę jakby przestały interesować sukcesy komercyjne, a poza tym spora część roku 1988 i następnego spędził on w Stanach Zjednoczonych (gdzie jak mówi "szukał inspiracji"). Do czołówki nie udało mu się wrócić dzięki płycie " Ur " z 1991 roku - co prawda przez niektórych ocenionej bardzo wysoko, ale przez szerszą publiczność uważana za najsłabszą w dyskografii artysty. Album, poświęcony sumeryjskiemu miastu Ur, jednych odpychał, a drugich przyciągał bogatym, ale syntetycznym brzmieniem nawiązującym zarówno do muzyki industrialnej ,jak i momentami stylu The The czy Petera Gabriela. ..Ur" Janerka nagrał z zespołem Dinghy. w skład którego weszli żona lidera, gitarzysta Bartosz Straburzynski i keyboardzista Marek Majewski. Wkrótce do Dinghy dołączył perkusista Dariusz Bilyk (znany później z TSA) i już z nim formacja wystąpiła na Trzech Dekadach Rocka W Polsce w Sopocie ('91), gdzie spotkała się z obojętnym przyjęciem publiczności.
Następne ważniejsze koncerty byłego lidera Klausa Mitffocha i jego partnerów miały miejsce w 1993 roku na Festiwalu Energia Sztuki w Żarnowcu i w studiu Radia Łódź. Zapis tego drugiego, odbywającego sie w formie akustycznej, w maju 94 opublikowano w limitowanym nakładzie na płycie "Bez prądu ". Janerce i jego żonie towarzyszyli w Łodzi mający nieco jazzowy styl perkusista Artur Dominik i gitarzysta (grający z zespołem dopiero od trzech dni) Wojtek Seweryn. Do programu akustycznego koncertu, oprócz utworów z "Historii podwodnej", "Piosenek" i "Ur" (a także "Śmielej" Klausa Mitffocha) trafiły też "Chcę tego" i posiadająca niemal primusowska linie basu "Zuza", w wersji studyjnej opublikowane na albumie "Bruhaha" (94), interesującym ze względu na walory brzmieniowe, rozmarzony "Nagan" i drwiący z przedstawicieli tzw. piosenki aktorskiej "Bultarga". Na "Bruhaha" zagrał dodatkowo Dariusz Domasiewicz (kbds).
Po wydaniu tej płyty Janerka i jego muzycy dali szereg klubowych koncertów - w listopadzie'95 występując w warszawskim Remoncie bez Bożeny, która... zapomniała instrumentu. Kolejny album artysty - "Dobranoc" zapowiedziano na jesień 1996 Dyskografie Janerki uzupełnia składankowa płyta "Co lepsze kawalki" (93), na której znalazły się i wybrane utwory z solowych albumów muzyka, i evergreeny Klausa Mitffocha, i tylko tu opublikowane "W naturze mamy ciągły ruch". Lech Janerka jest twórcą muzyki do filmów "Chcę mi się, wyć" Jacka Skalskiego i "Obcy musi fruwać" Wiesława Saniewskiego. Na jesieni '96 wziął udział w nagraniu albumu "Flota zjednoczonych sił" Voo Voo z którym to zespołem często wspólnie występował w Jarocinie ('85, '88, '91).
W latach 1991-93 publikował felietony w piśmie "Tylko Rock".
skład:
Lech Janerka (bas, gitary akustyczne)
Bożena Janerka (wiolonczela)
Damian Pielka (gitary)
Michał Mioduszewski (perkusja)
WWW: www.janerka.art.pl
komentarze
Jeden z najwaznieszych zespolow polskich wszechczasow, dzieki za bycie soba, Pawel










