Przejmij
Na razie nie ma wpisów na blogu
Na razie nie ma żadnych znajomych
Na razie nie ma żadnych aktualnych wydarzeń
Na razie nie należy do żadnych grup
wiki artysty

W teatrze wcielił się w niezapomniana rolę Króla Leara u Matthiasa Langhoffa. Wystąpił także w: „Misji”, „Zielonej Papudze”, „Si de la-bas si loin” (Holderlin, Lorca, O’Neil, „Ostatnia taśma Krappa” Becketta). Zagrał z Albertem Camus w „Biesach”, obok Patrice Chereau w „Parawanach” (Jean Genet) odegrał Madaniego – „Usta”, z Andre Engel zagrał w „Sile przyzwyczajenia” i „Reforamtorze” Thomasa Bernharda.
W teatrze Aubervilliers zagrał w sztuce „Las” Ostrowskiego wystawionej przez Sobela. Wcielił się także w postać Vladimira z „Czekając na Godota” Becketta (wystawionej przez Luca Bondy) w teatrach : Vidy-Lausanne i Odeon, z którymi przez 2 lata jeździł po Europie.
W filmie „El Pelele” zagrał z Georgem Lavaudant. U Andrzeja Wajdy wcielił się w tytułową rolę w „Samsonie” oraz zagrał w „Dantonie” i „Miłości w Niemczech”.
Państwo znacie go z pewnością z roli malarza cierpiącego na łamliwość kości w „Amelii” Jean- Pierra Jeunet. A teraz, staje się Wyludniaczem.
Serge Merlin w „Wyludniaczu” Samuela Becketta - wybór recenzji
Tournee 2006/2007
Produkcja Theatre Nationale de l’Odeon, Scene Independante Contemporaine (Niezależna Scena Współczesna)
Realizacja Scenarts
AKTOR
„To, co czyni Merlin jest nie do opisania. Sztuka słowa i gestu jest na jak najwyższym poziomie. To nie aktor, który tworzy Sztukę, ale aktor owładnięty, wizjoner oswojony z otchłanią. Merlin nie podaje na tacy tekstu Becketta. Wydobywa z niego najmniejsze załamania, rozbudza jego temperament, pozwala mu żyć swoim życiem. Gesty ramion, dłoni, pięści, rys spojrzenia nie są przedłużeniem słów, lecz stanowią dla nich jednocześnie kontrapunkt i interpunkcję, probierz i grobowiec...” „Niewiele scen świata zostało przeszytych tak wielką siłą. Rozgorączkowany od pierwszego momentu i aż po sam koniec”.
Jean- Pierre Thibaudat - Liberation
SPEKTAKL
„I dłonie, od których nie sposób się oderwać. Dłonie rysujące arabeski i otchłanie, znaki zapytania i momenty zawieszenia, nieskończoność poetyckich chwil, stanowiących czasami zagrożenie. A kiedy ukazują swoje wnętrze, otwiera się świat. [...] Serge Merlin przeżył niemalże 10 lat w głębokiej samotności, nie mogąc już grać przeszedłby przez nie jedno piekło, kiedy pewien człowiek, Rumun, wręczył mu „Wyludniacza” mówiąc: „To wszystko, nie ma nic więcej”. I właśnie „to” przywróciło mu mowę. Jego głos nie pochodzi z tego świata. On wskrzesza piekło Dantego i gniew Artaud kiedy mówi „pomiędzy niebem a ziemią”, a ziemia drży kiedy milknie. Ogarnie was przerażenie, nagła nicość. I w was, siedzących w swoich rzędach, wwiercą się głos, twarz i dłonie Serge`a Merlin! Czy możliwe jest, by teatr w pewne wieczory, osiągał te niepokojącą perfekcję?”
Brigitte Salino – Le Monde
„Udręczona twarz Merlin, jawi się jako poszarpany krajobraz, w bezustannym ruchu, miotany wewnętrznym niepokojem, spowodowanym filozoficzną trwogą, która całkowicie pochłania byt. To, bez wątpienia coś więcej niż tylko uwikłanie się solisty wirtuoza. Merlin jest całkowicie owładnięty przez ten tekst. Z wewnętrznym przekonaniem zaklinacza porusza tajemnice, nie zaniedbując przy tym tajników imponującego poczucia humoru...”. „W pamięci utkwią zapewne modulacje i załamywania się głosu Merlin, który barytonuje, szepcze, nuci, ryczy. A jego dłonie dyrygują partyturze Człowieka Teatru, którego tworzy z przesadą i patetycznością, by, ostatecznie, nisko pokłonić się tym, na których rzucił urok.”
Jean-Pierre Leonardini – L’Humanite
„Aktor samotnie siedzący w górze ponurej sceny, ubrany na czarno, skupia na sobie cały ich blask. Wcielając się w postać tragarza słów powracającego z piekła, Serge Merlin wyłania z tych 55 stron tyleż odkrytych tajemnic. Posługuje się nimi jak niezbędna balustradą, która ma powstrzymać rozum przed ostatecznym szaleństwem. Owa przytłaczająca poezja, w której Beckett spotyka się z Kafką, by powiedzieć niewypowiedziane, przez swoją obecność staje się poselstwem duszy wydobytej z zapomnienia. Jego twarz i ramiona, niczym unikalne receptory oślepiającej bieli spływającej ze sklepienia, zdają się być uwolnione od ciała, do którego kiedyś należały. Owładnął nami i zafascynował nas tymi spojrzeniami. Poprzez swój głos przeobraża każde słowo w niesamowitą choreografię odwołującą się do szamańskich transów. Serge Merlin, nazywając to odczytem, przemienia w aktora każdą część swojego ciała, by stworzyć najbardziej intymny z teatrów. Świadek-wizjoner przekazuje nam tekst z nagłością opisu spotykaną tylko u ocalonych.”
Patrick Sourd – Les Inrockuptibles
- Jeszcze nikt nie napisał o tym użytkowniku. Możesz być pierwszy.




