Bez fajerwerków
Pierwszym zagranicznym spektaklem zaprezentowanym podczas 16. Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi było U Pani Miłosierdzia słoweńskiego teatru Mladinsko.
Sztuka oparta na powieści Ivana Cankara wywołała różne wrażenia, kto spodziewał się fajerwerków i wartkiej akcji, ten niewątpliwie wyszedł zawiedziony.
Jednak niepozorny minimalizm również może okazać się niezwykle skutecznym narzędziem wywołującym emocje u widza. Losy nieuleczalnie chorych dziewcząt oddanych pod opiekę sióstr zakonnych przedstawione zostały z niebywałą subtelnością, podkreślaną przez każdy detal – szpitalne łóżka i krzesła rozmieszczone symetrycznie, delikatne oświetlenie, cichą muzykę i nie rażące kolory, a w szczególności pełne troski prowadzenie lalek przez aktorki. Wszystko to kładzie akcent na kruchość i słabość lalek, a zarazem na trudność i wagę podjętego tematu. Przebywanie granicy między życiem a śmiercią ukazane jest wielowymiarowo. Nie ma tu prostego użalania się nad sobą, wykrzykiwania skarg, pomstowania na ludzi i Boga, choć życzliwość i pomoc udzielana odchodzącym też okazuje się niezupełna. Na powitanie nowa w ośrodku Malčia słyszy od współlokatorki „odgryzę Ci nos!”. Z pozoru wroga zapowiedź po odwiedzinach hrabiny nabiera wydźwięku rzeczywistego zainteresowania osobą dziewczynki, mimo że dość specyficznego... Otóż hrabina przynosząca dzieciom podarki wspina się na szczyt absurdu, ofiarowując w akcie nadzwyczajnej hojności pomarańczę. Obiera ją minutami z jakąś perwersyjną lubością, z każdym odpadającym kawałkiem skórki kobieta staje się coraz bardziej zadowolona z siebie, rozkoszuje się swą „dobrocią”, aż dziw, że dokończywszy dzieła nie mówi „bierzcie i jedzcie z tego wszystkie”. Rozdaje za to święte obrazki, zadając przy tym standardowy zestaw pytań i raczej nie oczekując na nie (szczerej) odpowiedzi.
Wobec siebie dzieci mówią o strachu, lecz nie ma on wyłącznie wymiaru lęku – przeradza się poniekąd w ciekawość rzeczy ostatecznych, gdzie magia splata się z religijnością pod postacią historii o objawieniach i duszach niewiernych, które przepadają gdzieś w zgęstniałym mroku zamiast zdążać prosto ku niebu. Ale pojawia się także znudzenie oraz zniecierpliwienie w oczekiwaniu na śmierć Malči, by móc w końcu wyjechać na wieś i poczuć zapach łąki lub raczej biegać po ścieżkach snu...
Taki cykl życia wyznaczany rytmem świąt kościelnych narzuca pewną monotonię, mimo że patrzeć na nią można ze ściśniętym gardłem. Przerwana zostaje wbiegnięciem postaci w zwierzęcych maskach przy dźwiękach dzikiej muzyki i falach ostrego światła rozdzierającego nagle półmrok, z tak traumatycznie rozpoczętej retrospekcji poznajemy wcześniejsze losy dziewczynek – wykorzystywanych, porzucanych, wywodzących się z patologicznych rodzin, samotnych. Chyba nie do końca oddano je siostrom z miłości, by miały zapewnioną profesjonalną opiekę...
Ponadto ksiądz, poucza matkę zmarłej Malči, iż nie powinna płakać, bo życie jej córki było ciężarem dla niej samej i innych; czyli w zasadzie nie miało większej wartości. Lecz wobec tego po co zakonnice je chroniły, czyżby dlatego, że dziecko nie miało nic oprócz swego istnienia?
Widz zostaje postawiony przed pytaniem co tak właściwie znaczy „miłosierdzie” i nie dostaje jednoznacznej odpowiedzi. Zamiast tego otrzymuje wzruszający spektakl nie nadużywający formy, ale perfekcyjnie dopracowany oraz będący estetyczną perełką.
ab
Teatr Mladinsko, Ljubliana, Słowenia
Reżyseria i scenografia: Silvan Omerzu
Muzyka: Bojana Šaljić Podešva
Obsada: D. Doberšek, V. Vončina, K. Povše, l. Sušnik, N. Živkonić, T. Vrbnjak, M. Kink, A. Hribar, O. Kacjan, D. Potočnjak, O. Grad, N. Bric, Ž. Hrs, M. Mlačnik, B. Kos, Š. Dolinšek, E. Jesenovec












