Contemporary Noise Sextet w Powiększeniu (fotorelacja)



Ja Paweł Kociszewski (21.03.2010 00:28)


Cała Polska odczuła ciepły powiew wiosny, ale w warszawskim Powiększeniu było naprawdę gorąco. W sobotni wieczór, kilkanaście minut po godzinie 20:00 na scenie swoim emocjom dał upust Contemporary Noise Sextet.


Mała sala wypełniona była po brzegi. Tuż przed sceną ledwo można było usiąść na podłodze i spokojnie oddać się muzyce. Słabe oświetlenie dodawało klimatu jazzowym wariacjom, a ludziom, którzy zachwyceni byli koncertem, miło łechtało oczy. Przekrój wiekowy leżał gdzieś pomiędzy studentami a ludźmi tuż po zakończeniu nauki. Nie zabrakło też ludzi nieco starszych. Młodzieży szkolnej niestety brak, ale może to i dobrze. Nie każdy jest gotowy na jazz.



Sam zespół sprawiał wrażenie jakby każdy z członków odlatywał w inną stronę. Wszyscy dali się ponieść muzyce... odpadali. Nie było momentu bez skupienia, emocji na twarzy i kunsztu muzycznego.




Wspaniałe utwory, które wypełniały Powiększenie, wpadały jednym uchem, rozsadzały mózg od środka i niczym pociski wylatywały drugim uchem robiąc przy okazji z czaszki sito. Jazz w najlepszym wydaniu. Polski jazz...

Chyba każdy był pod wrażeniem umiejętności sekcji dętej. Zarówno Tomek Glazik (saksofon) jak i Wojtek Jachna (trąbka) z każdym dźwiękiem udowadniali, że są jednymi z najlepszych w kraju. Kuba Kapsa (klawisze) przez cały koncert pokazywał, że świetnie się bawi grą, a muzyka rozciągała jego usta w wielki uśmiech.





Za perkusją zasiadł Bartek Kapsa i nikt nie powie, że tylko "walił w gary". Za jego sprawą cały zestaw żył własnym życiem.

Ze strunami zmagali się Kamil Pater (gitara) i Patryk Węcławek (kontrabas, bass). Genialnie dopasowywali się do całości i współtworzyli to małe-wielkie przedstawienie.



Podsumowując stwierdzić mogę, że nie żałuję ani chwili spędzonej na koncercie. Za szybko minęło te 1,5 godziny. Chociaż zespół zagrał bis to i tak za krótko jak na jeden wieczór. Mam nadzieję, że takich wydarzeń będzie więcej.








Krótki film z koncertu:

Komentuj