Maciej Łazowski - „Boska tragedia”



Indep Mamoń (27.05.2010 11:42)
A gdyby Bóg nagle stwierdził, że ludzie nie są już mu do niczego potrzebni? I gdyby postanowił, że wyginą. Jak dinozaury... A gdyby ktoś postanowił to zrelacjonować? Hm. W sumie właśnie się to stało. Na łamach komiksu „Boska tragedia” Macieja Łazowskiego.



Kto jest bohaterem komiksu? Niewątpliwie Bóg. Postać, która jednak ani razu nie pojawia się na planszach. Zza kadrów dobiega tylko jego głos. Niczym głos „Wielkiego Brata”. Porównanie nie jest przypadkowe. Sama zagłada - czy też przygotowania do zagłady ludzkości - przypominają właśnie najróżniejsze telewizyjne reality show. Z anonimowymi (w większości) małymi ludkami, którzy starają się pojąć o co w ogóle chodzi. Zdezorientowanymi, biegającymi po świecie. Zaglądając przy tym na... kanały telewizyjne, które są ich głównym źródłem informacji. Łazowski szydzi tym samym ze społeczeństwa konsumpcyjnego, nastawionego na szybki obraz, na szybkie podanie informacji. Sam jednak stosuje ten sam trik. Jego komiks przypomina właśnie telewizyjny obraz z szybkimi przeskokami kamery, z licznymi rozmówcami stającymi w komiksowym okienku.

Szybko okazuje się, że głosu Boga nie słyszy jednak każdy. Okazuje się, że na świecie jest grupka odszczepieńców, którzy żyjąc w nieświadomości zupełnie nie zdają sobie sprawy z planów Najwyższego. A ten posuwa się nawet do tego, że po raz drugi zsyła na Ziemię swego syna, który to po raz drugi zostaje ukrzyżowany. Znów wyrusza w swoją ostatnią drogę z krzyżem na ramieniu. Ale co to za droga! Transmitowana rzecz jasna na żywo w telewizji. Każdy krok, każdy upadek... Jezus pokonuje basen z aligatorami. Hulk Hogan pomaga nieść krzyż Jezusowi. Jakaś kobieta wyciera twarz Jezusowi... I co to za krzyż! Niemal szczelnie pokryty logówkami sponsorów ostatniej drogi Jezusa. Drogi, która ma poruszyć odchodzący od wiary lud, z którym nie może sobie poradzić nawet papież Innocenty LXXIII.

„Boska tragedia” to albumowy debiut Łazowskiego. Choć nie jest to w ogóle jego pierwszy komiks. Publikował już w internecie serie „Bug City oraz „Hell Hotel, a jego krótsze formy pojawiały się w magazynach, m.in. w „Kartonie” i „Jeju. Najnowszemu dokonaniu Łazowskiego pod względem graficznym blisko jest do serii „Hell Hotel”. To „kartonowa” kreska wypełniana komputerowym kolorem. Świetnie nadająca się właśnie do humorystycznych opowieści. A taką jest - mimo niezbyt optymistycznego tytułu - „Boska tragedia”.

Maciej Łazowski „Boska tragedia”, wyd. Kultura Gniewu

powiązania

Komentuj