Sandman i zabawa. W ciebie
Nieco horroru, szczypta magii, kilka snów… To przepis na udany komiks. Pod jednym jeszcze warunkiem. Za jego pisanie odpowiada Neil Gaiman.
Brytyjcztyk będący – obok Alana Moore’a czy Franka Millera – osobą, dzięki której świat zmienił zdanie o komiksach wydawanych co miesiąc za oceanem. To właśnie Gaiman wyniósł na wyżyny komiksowego kunsztu postać Sandmana – Władcy Snów. A my mamy właśnie okazję, by jeszcze raz wybrać się w podróż po dziesięciu albumach składających się na cykl o tym bohaterze. Egmont Polska przypomina właśnie piąty z nich – „Zabawa w ciebie”. W wersji „na kredzie” i z sześcioma zeszytami składającymi się na tę opowieść złożonymi w twarde oprawy (w 2004 roku „Zabawa w ciebie” ukazała się rozbita na dwa tomy po trzy zeszyty każdy).
Zaczyna się złowieszczo, od wizyty w zasypanej śniegiem „Krainie”, gdzie widzimy rozszarpane już ciało posłańca – ciągle trzymającego w ręku tajemniczy list. A później skaczemy do Nowego Jorku. Do starej kamienicy, gdzie spotykamy blond-piękność Barbie. Dziewczynę, która od dwóch lat… nie śni. Jej przyjaciółkę Wandę, którą świat znał niegdyś jako faceta – Alvina. I kilka innych równie popapranych postaci – jak wesołe lesbijki Hazel i Foxglove, sprawiającą wrażenie zahukanej okularnicę Tesalię oraz tajemniczego gościa z góry – George'a.
Ten niezwykły przeskok z pierwszych plansz to zapowiedź tego, cóż dzieje się dalej. By nie zdradzać zbyt wiele… Na ulicach Nowego Jorku nagle pojawia się wielki, kudłaty psiak. Barbie zapada w śpiączkę i ląduje w samym sercu wspomnianej „Krainy”, którą przemierza razem z gadającymi szczurem Wilkinsonem, papugą Luz i małpką Prinado. Tesalia pokazuje swoją prawdziwą twarz i prowadzi rozmowy z… zadźganym chwilę wcześniej Georgiem. Wreszcie on właśnie okazuje się nie być żadnym spokojnym mieszkańcem kamienicy…
Gaiman w jednym momencie wywraca więc spokojną (?) historyjkę do góry nogami. Wyrwana z Nowego Jorku Barbie jest nieco jak Alicja w Krainie Czarów, którą przemierza z magicznymi zwierzakami (nawiązanie do Lewisa Carrolla pojawia się zresztą w prologu). Tesalia w trakcie specyficznego seansu spirytystycznego (nie, zapewniam, nie zdradzam zbyt wiele) jest niczym wiedźma. Zgoła odmiennie wygląda główny wróg kobiet – Kukułka, której Gaiman nadał po prostu postać małej dziewczynki – Barbie z dzieciństwa – zamieszkującej willę na Florydzie z widokiem na ocean. I tylko Władca Snów się nie zmienia. To dalej ten sam, ubrany w czarny płaszcz bladolicy mężczyzna…
Tradycyjnie już Sandmana ilustruje cała rzesza grafików – w tym przypadku jest ich aż sześciu (siódmy to Dave McKean odpowiedzialny za okładki poszczególnych zeszytów oraz projekt graficzny całego albumu). Ale tradycyjnie też już muszę napisać, że każdy z nich świetnie czuje się w świecie Władcy Snów. Niezależnie, czy przychodzi im ilustrować akurat sceny bardziej baśniowe, bardziej horrorowate czy też ocierające się o realizm.
Neil Gaiman, Shawn McManus, Colleen Doran, George Pratt, Dock Giordano, Bryan Talbot, Stan Woch, Dave McKean „Sandman: Zabawa w ciebie”, wyd. Egmont Polska











