Nasze granie to nie jest droga do celu, ale droga sama w sobie jest celem - wywiad z zespołem Leniwiec
Z zespołem Leniwiec spotkałem się w siedzibie Trójki na Myśliwieckiej 3/5/7 w celu porozmawiania na temat ich nowej płyty "Droga". Jak się dowiedziałem to był bardzo zabiegany dzień, bo od piątej rano Leniwiec udzielał wywiadów i pojawiał się w różnych programach w telewizji i radiu. Cały dzień opowiadali dziennikarzom o swoim nowym krążku…
Co z tymi Waszymi płytami? Siedemnaście lat działalności i tylko cztery albumy?
Cyna: Ta jest piąta. No cztery, bo pierwsza była kaseta, ale to też jako wydawnictwo.
Mucha: Wiesz co, tutaj powód jest bardzo prozaiczny. My pracujemy, gramy koncerty w weekendy, oprócz tego oczywiście mamy rodziny i teraz jest pytanie kiedy w ogóle próby grać? Próby musza być, żeby trzymać formę koncertową i żeby powstawały nowe piosenki. Okazuje się, że jeżeli próby są rzadko to i płyty wychodzą rzadko. Ale nie jesteśmy w stanie tego przeskoczyć, bo z pracy nie możemy zrezygnować, z grania koncertów nie chcemy zrezygnować, z rodziny na pewno nikt nie zrezygnuje… Nowe kawałki powstają więc bardzo powoli.
Zespół, z którego nie da się utrzymać?
Cyna: Są lepsze miesiące, są gorsze. To nie jest muzyka różowa, popkulturowa, żeby były z niej jakieś wielkie pieniądze.
A teraz jeszcze dwie dodatkowe osoby do wykarmienia.
Cyna: Właśnie, sześć osób.
Mucha: Za granicą na pewno takie zespoły żyją z grania. Mnie trudno samego siebie oceniać, natomiast w jakimś tam czubie sceny punk, reggae, ska w Polsce jesteśmy. Na zachodzie takie zespoły to zespoły zawodowe. Ale absolutnie nad tym nie płaczemy, wręcz przeciwnie, jest to bardzo zdrowa sytuacja. To jest nasza pasja. My nie musimy nagrywać płyty, nie musimy jechać na koncert… my możemy i chcemy.
Traktujecie to jako bardzo poważną sprawę, czy bardziej jako hobby, dodatkowe zajęcie, które przynosi przyjemności?
Cyna: Są to przyjemności, ale jednocześnie bardzo poważna sprawa. Staramy się do tego podchodzić jak najbardziej profesjonalnie. Nie jesteśmy zawodowcami, którzy się z tego utrzymują, ale wszystko co robimy staramy się robić jak najbardziej zawodowo.
Mucha: To się wiąże też z pewnym problemem finansowym, bo żeby brzmieć zawodowo, dać zawodowy koncert, to trzeba na przykład kupić dużo sprzętu. I teraz jeśli ktoś dużo zarabia na koncertach to jest żaden problem, a jak ja mam wydać na sprzęt dwadzieścia tysięcy to jest już problem. Ja to widzę trochę inaczej, bo na przykład jedni kupują sobie drogie samochody, inni podróżują dookoła świata, wydając na to majątek, a my gramy. Może trochę nawet dokładamy do tego. Ale chcemy dobrze brzmieć na koncercie, chcemy mieć dobry sprzęt… to kupujemy.
Wasz bus, czy przerysowany? (wskazując palcem na okładkę płyty „Droga”)
Cyna: Nasz bus!
Ale nie wozicie sprzętu na dachu?
Mucha: Nie, na dachu nic nie jedzie, ale w busie w środku jeszcze jedna, nawet najmniejsza gitara to już by nie weszła. Wszystko jest upchane po sam dach, pospinane pasami specjalnymi.
Cyna: Jest sześciu członków zespołu, siódmy już by nie wszedł. Czasami bierzemy rzeczy na kolana, jeżeli musimy wszystko ze sobą zabrać. Jest tego naprawdę sporo. Jak się jedzie kilkaset kilometrów to trzeba to bardzo precyzyjnie spakować. To jest cała operacja.
Mucha: Pakowanie busa to jest minimum dwadzieścia minut i to jeśli wszystko masz położone przy busie.
Ale chyba lepiej niż kiedyś z Waszym maluchem?
Cyna: Inaczej do tego podchodziliśmy trochę. Byliśmy młodsi i generalnie była to dla nas męka, ale inaczej na to patrzyliśmy. Nie mieliśmy innego samochodu, nawet nie wiedzieliśmy, że może być wygodniej. Mieliśmy malucha Zbyszka, wsiadało się, ładowało się sprzęt na kolana i ile weszło na dach i leciało się zagrać koncert w Polsce lub za granicą.
Mucha: To było zabawne. Co trzeci samochód, który nas mijał, to kierowcy się oglądali na nami. Na koncertach ludzie robili zdjęcia częściej maluchowi chyba niż nam. Może to było śmieszne, ale my mieliśmy tylko malucha. Mieliśmy też taką pasję, że równie dobrze pojechalibyśmy na ten koncert pociągiem, albo PKSem.
Wracając do płyty. Okładka jest dość komiksowa. Czyj to projekt?
Mucha: To jest projekt chłopaka z Warszawy. Michał Dziekan jest zawodowym grafikiem, a jednocześnie naszym fanem. Mieliśmy wielkie szczęście, bo uważam, że ten projekt jest rewelacyjny. Nawet recenzenci wymieniają jako istotny element tę właśnie grafikę.
To jest coś co przyciąga wzrok na półce sklepowej.
Mucha: Tutaj tak kreska wyjątkowo mnie przekonuje, zarówno pod względem samej grafiki jak i treści. On do naszych tekstów rewelacyjnie dopasował rysunki, w których jest dużo dowcipu. Ja jestem pod wrażeniem.
Czym jest „Droga”? Jaki jest cel tej drogi?
Mucha: Wiesz, to są jakieś głębokie przemyślenia każdego z nas. My gramy muzykę, która wyraża nasze emocje. Jest takie powiedzenie „Droga jest celem” i tutaj raczej bym w tym kierunku szedł. Także to nasze granie to nie jest droga do celu, ale droga sama w sobie jest celem.
Jak to się stało, że dołączyli do Was Agnieszka i Paweł?
Cyna: Chcieliśmy wzbogacić brzmienie zespołu. Nagraliśmy wcześniejsze płyty w tym samym czteroosobowym składzie. Wyróżnialiśmy się co prawda trochę wśród podobnych zespołów, bo mieliśmy akordeon i puzon, ale chcieliśmy to jakoś urozmaicić. Paweł i Agnieszka zgłosili się z ogłoszenia, które daliśmy. Utwory są teraz ciekawsze, lepiej zaaranżowane. Paweł jest dosyć płodnym artystą, więc wiele utworów to też jego dzieło. Przez to zmienił się może trochę klimat i oblicze zespołu. Ta płyta, nie da się ukryć, jest troszkę inna niż poprzednie.
No właśnie już pojawiły się głosy, że Leniwiec złagodniał i niekoniecznie to dobrze…
Mucha: Wiesz, na pewno ktoś kto był fanem starego Leniwca to oczekiwał takiej samej płyty i oczywiście, że dla niego to jest gorsza płyta. Natomiast tak nam w duszy grało. Tu nie było planu, że to ma być łagodniejsza płyta, ostrzejsza, bardziej czy mniej polityczna. Może jest łagodniejsza, ale tylko trochę. Na pewno sposób nagrania też sporo zmienił.
Tak, słychać, że ta płyta jest bardziej dopracowana.
Mucha: Tak i samo to, że ona jest tak czysto nagrana to już czyni ją mniej punkową. Realizacja jest tak czysta, dokładna, że trochę tego punkowego brudu rzeczywiście ginie. Dla mnie brzmi to lepiej. Znacznie lepiej.
Cyna: Jeżeli są ludzie, którzy nas wcześniej w ogóle nie słuchali to taka płyta bardziej do nich dotrze. Dostają w rękę produkt, który jest w pełni profesjonalny i takie było zamierzenie.
Zamierzeniem było też oddać na krążku energię, którą czuć na koncertach?
Cyna: Ta płyta jest bardziej energiczna. To nie jest już punkowe granie i tylko gdzieniegdzie wzbogacone elementami reggae. Ona cały czas praktycznie się przeplata. To jest punk rock, reggae, ska, elementy folkowe, przez co jest cały czas ciekawie. Mam nadzieję, że się szybko dzięki temu nie znudzi.
A skąd u Was inspiracje folkowe i irlandzko punkowe? Bardzo dobrze to słychać w utworze „Szkocka” i „Kroki”.
Cyna: Nasz nowy gitarzysta Paweł przyniósł pomysły na próbę. Wszystkim się spodobało, więc stwierdziliśmy, że to zrobimy. Tym bardziej, że folk jest elementem, który świetnie się komponuje i współgra z punk rockiem. Koncertowo to się super sprawdza.
Czyli, że trzeba wnosić coś do punk rocka, żeby nie był nudny? Może punk się w Polsce wypala powoli?
Mucha: Polski punk rock to jest temat rzeka. Cała scena punkowa jest bardzo zamknięta i zantagonizowana. Te podziały są niepotrzebne i archaiczne. Punk rock to jest mnóstwo pozytywnej energii, ale też mnóstwo problemów, które scena generuje sama sobie. Wystarczy pomyśleć sobie ile jest polskich zespołów punkowych, które dorównują zagranicznym. Tu odpowiedź jest jasna, że praktycznie nie ma wcale.
Jak teraz wygląda życie punka? Kiedyś to było tanie wino, irokez na głowie, glany… Jesteście siedemnaście lat na scenie. Zauważyliście jakieś zmiany?
Mucha: Zależy oczywiście o kogo pytasz. Cały czas jest taka młodzież, która punk rock pojmuje w ten sposób. Jest też mnóstwo młodzieży, która wie, że punk rock związany z winami to nie jest żaden punk rock, tylko jakaś karykatura sceny. Ale jedno oczywiście nie wyklucza drugiego, bo to że ktoś żyje w ten sposób nie oznacza, że nie uczestniczy później w jakichś ambitnych projektach. Ten ruch jest pełen sprzeczności i przez wielu jest postrzegany właśnie przez pryzmat pijących tanie wina. Tymczasem jest to ruch, który przyniósł mnóstwo ważnych akcji społecznościowych, ekologicznych, wolnościowych itd. Dla mnie w tym momencie są to jakieś ideały, które poznałem jako siedemnastolatek i staram się nimi kierować w życiu. Te wszystkie irokezy, glany to jest pewna otoczka. Jest fajna, bo jak jest porządna załoga na koncercie to fajnie wygląda, ale ważne żeby ten bunt nie skończył się po sezonie czy dwóch, tylko żeby te wartości, które punk rock niesie zostały na resztę życia.
Zespół zaprasza na swoją odnowioną stronę internetową www.leniwiec.eu.
Teledysk do utworu Droga promującego płytę.
Z zespołem Leniwiec rozmawiał Paweł Kociszewski











