Daltonowie nad Missisipi? No prawie



Indep Mamoń (11.10.2011 20:32)


Missisipi. 3700 kilometrów brudnej wody. Za gęstej, żeby po niej pływać i za rzadkiej, żeby ją uprawiać. Najkapryśniejsza rzeka świata! Albo jest tak mokra, że zatapia naraz pięć statków, albo tak sucha, że trzeba ją pić widelcem.

Missisipi. To na niej rozgrywa się najnowsza opowieść z serii Lucky Luke. A dokładniej jedna z opowieści wchodzących w najnowszy zbiorek z kowbojem, który strzela szybciej od własnego cienia. Egmont Polska raczy nas trzema historyjkami napisanymi przez Rene Goscinnego (tego samego, który wykreował genialnego Asteriksa, Iznoguda czy Indianina Umpa Pa), a narysowanymi przez Morrisa. Wszystko zaczyna się w Nowym Orleanie, gdzie jesteśmy świadkami kolejnej kłótni pomiędzy kapitanem Lowriverem pływającym na łajbie „Abestos D.Plower” a kapitanem Barrowsem z „Daisy Belle”. Poszło o to, który z nich powinien pływać Missisipi w stronę Minneapolis. Po kapryśnej – bo jak nie mielizna to powódź, albo wrak czy snags (czyli pływający pień drzewa) – ale pięknej i wciąż nieujarzmionej.

Po „W górę Missisipi” do akcji – w historii „Na tropie Daltonów - wkraczają niezawodni bracia Joe, William, Jack i Averell. „Czterech hombres w pasiakach”, którym znów (który to już raz?) udaje się wyrwać z – rzecz jasna pilnie strzeżonego – więzienia. Od ich „brawurowej” ucieczki zaczyna się szalony rajd przez stan Texas. Przez farmę Texa Thompsona, mieścinę Horse Gulch a później jeszcze kilka innych, niemal identycznych. Rajd, za którym krok w krok podąża LL oraz Bzik – pies „głupszy od własnego cienia”. Nie muszę chyba dodawać, że po drodze dostajemy całą masę szalonych gagów. Podobnie jest w ostatniej historyjce – „W cieniu wież wiertniczych”. W niej Goscinny znów wraca do wątków związanych z podbojem Dzikiego Zachodu. Zresztą tytuł mówi chyba wszystko – po przedstawianych w poprzednich, polskich Lucky Luke’ach, gdzie przewijały się wątki dyliżansowe, wytyczania linii kolejowych czy też ustawiania telegrafów, tym razem pan Rene na warsztat wziął szaleństwo związane z odkryciem ropy.

„W górę Missisipi”, „Na tropie Daltonów” oraz „W cieniu wież wiertniczych” pochodzą z początku lat 60. Ale choć od tego czasu mija właśnie pół wieku, dalej śmieszą. I to jest największa siła komiksów pisanych przez Goscinnego.

Rene Goscinny, Morris „Lucky Luke: W górę Missisipi, Na tropie Daltonów, W cieniu wież wiertniczych”, wyd. Egmont Polska

powiązania

Komentuj