Joker. Sztuka zabijania
Napisana przez Briana Azzarello opowieść o Jokerze to chyba najlepszy komiks z uniwersum Batmana, który pojawił się w Polsce w ostatnich latach.
Ostatnich latach, gdyż nawet skrzydlaty gacek nie gości zbyt często w naszym kraju. Kolejne komiksy ukazują się mniej więcej z częstotliwością raz do roku. Ale mimo tego i tak nie wszystkie albumy zachwycają. Wyjątkami są na pewno „Powrót Mrocznego Rycerza”, „Rok Pierwszy”, antologie spod znaku „Black&White” czy „Azyl Arkham”. I właśnie od Azylu Arkham zaczyna się „Joker”. Azylu – będącego połączeniem więzienia i szpitala psychiatrycznego dla największych zakapiorów – który, nie wiedzieć czemu, Joker właśnie opuszcza. I niemal od razu zaczyna rozrabiać, próbując odzyskać wpływy w mieście Gotham. Bo z wpływami jest tak, że „znikasz na chwilę i nikt już cię nie szanuje”. A przede wszystkim Harvey Dent – Two Face - który pod nieobecność Jokera podporządkował sobie Mroczne Miasto. Jokerowi oczywiście nie do końca to pasuje. I zamierza urządzić jatkę, jakiej w Gotham dawno nikt nie widział.
Scenariusz komiksu, w którym pierwszoplanową rolę odgrywa właśnie ten wiecznie uśmiechnięty wariat, wyszedł spod ręki Briana Azzarello (w Polsce dał się poznać z cyklu „100 naboi” wydawanego przez nieistniejącą już Mandragorę). W tym przypadku stworzył zamknięty album, tzw. one shot. Jokera obserwujemy w nim z perspektywy Johny’ego Frosta. To „drobny bandzior, płotka od nieważnych spraw”. Jednak to właśnie jemu przypada odebranie Jokera spod Azylu Arkham i niejako wprowadzenie z powrotem do świata żywych. To młodziak, który szybko przemienia się w zafascynowanego swoim nowym szefem, zauroczonego jego metodami – rzezią, zabijaniem. Aż w końcu staje się jeszcze jedną ofiarą obłąkanego szaleńca.
Siłą „Jokera” jest to, że w komiksie tak naprawdę nie ma w ogóle Batmana – pojawia się dopiero na ostatnich planszach, żeby niejako „posprzątać” już po wszystkim. To Joker rządzi, rozstawia pionki na planszy, którą jest Gotham. To Jokera mamy okazję obserwować przez nieco ponad 120 plansz. Jak zabija, ustawia, znów zaczyna rządzić. Bawi się. I ciągle się uśmiecha. Klimat mrocznej opowieści świetnie oddało trio grafików: Lee Bermejo (szkic), Mick Gray (tusz) i Patricia Mulvihill (kolory). Ich i Joker, i Gotham, są naprawdę mroczne. A w przypadku „Jokera” dokładnie o to chodziło.
Brian Azzarello, Lee Bermejo, Mick Gray, Patricia Mulvihill „Joker”, wyd. Egmont Polska











