Ocean - 12



Independent Admin Independent.pl (16.08.2008 20:03)
Spis utworów: Dzień dobry, Krzyk, Coś czego jeszcze nie znamy, Czarny, Pytania, Chcę już zasnąć, Elizabeth, Historie parateatralne, Czas, Obudź się, Ocean, Jeszcze.

O Oceanie ostatnimi czasy całkiem głośno: kapela sukcesywnie buduje bazę fanów, jak na debiutanta często pojawia się na scenie, udało jej się nawet zaprzyjaźnić z kilkoma playlistami. W zasadzie powinno cieszyć, że młody zespół toruje sobie drogę do popularności, a jednak powodów do radości nie znajduję, bo nurt ciekawej muzyki płynie zupełnie gdzie indziej, niż dźwięki generowane przez ten wrocławski kwartet. Całe zamieszanie wokół zespołu wsparte jest na wtórnej, absolutnie nie intrygującej, muzyce. Ich propozycja to coś na przecięciu postgrunge i newmetalowego ciężaru, ale maniera wokalisty oraz ton, w jakim utrzymane są teksty, zbliżają Ocean do propozycji ulubieńców Marka Sierockiego.

W efekcie album "12" brzmi tak, jakby muzycy o rockowym rodowodzie (występują tu członkowie kapel takich, jak choćby Hurt czy Fruhstuck) postanowili przypodobać się masowemu odbiorcy, którego gust kształtują wielkie rozgłośnie radiowe pospołu z galą piosenki biesiadnej. Gdyby zdjąć kapeli przestery, wyszedłby banalny pop rock: ani lepszy, ani rażąco gorszy od tego, jaki zalega na półkach każdego sklepu muzycznego. W najlepszym wypadku można by Ocean uznać za odpowiednik zamorskich wynalazków w rodzaju Creed czy Nickelback, co trudno uznać za komplement.
/Mokotovo/ Grinhed Records/ Warner Music Poland/

Autor recenzji: Krzywy

powiązania

Komentuj