Recenzja Split it out - Lostbone&Terrordome
O materiale do napisania kolejnej recki mi się zapomniało. Trzeba zatem odpokutować winy i napisać coś w miarę mądrego i konstruktywnego, coby zespół był zadowolony.
A zespołem tym jest warszawska zagubiona kość, jak ja to lubię na nich mówić, czyli „Lostbone”. Z chłopakami miałam już wcześniej styczność, robiliśmy kiedyś wywiadzik, wywiadzie ile pamiętam to do popełnienia recenzji dema także doszło.
EP-ka wydana razem z zespołem Terrordome, zawiera 3 kawałki Lostobne i taka samą ilość utworów drugiej kapeli. Już po okładce zapowiada się że miodu nie będzie ( na okładce mamy „śliczne” zdjęcie ludzkiej czaszki). Lostbone w swoich utworach „Strength against weak”, „Voultures” czy „Doorway” pokazuje w pełnej okazałości co im w ich piekielnych duszach siedzi. Chłopaki wiedzą co czynią, przez kilkanaście minut mordując nas dźwiękami z pogranicza thrashu, hardcoru czy metalcoru. A brzmi to znakomicie. Mam czego chciałam – ostre brzmienie, solówki, nastroszona perkusja, napełnione jadem gitary i mocny, przeszyty nienawiścią, grozą i złem wokal. Czegóż chcieć więcej… Klimat zbudowany od pierwszej do ostatniej nuty, czyli tak jak być powinno.
Co do Terrordome, to kapela poruszająca się w klimacie thrashu lat 80stych, wkomponowująca do tego hardcore. Mieszanka, ale dobra mieszanka. „Revoling ignorance” pobudza, podkurza i pozwala wyładować energię. Razem z „Dickhead stronger” i „Pathological” stanowi siermiężne uderzenie w dobrym wydaniu. Brzmienie dopracowane, wokal na swoim miejscu i co ważne, w swojej skórze, wrzeszczący, podśpiewujący a do tego potrafiący zagrowlować przyciąga. Do tego instrumentalne brzmienie bez zarzutów.
Bardzo dobrze, że te 2 kapelki zdecydowały się wydać coś wspólnego. Z chęciom posłuchałabym jakiejś obszerniejszej płyty, bo to naparwdę kawał drapieżnego i ostrego uderzenia. Jak dla mnie, dobre!
A zespołem tym jest warszawska zagubiona kość, jak ja to lubię na nich mówić, czyli „Lostbone”. Z chłopakami miałam już wcześniej styczność, robiliśmy kiedyś wywiadzik, wywiadzie ile pamiętam to do popełnienia recenzji dema także doszło.
EP-ka wydana razem z zespołem Terrordome, zawiera 3 kawałki Lostobne i taka samą ilość utworów drugiej kapeli. Już po okładce zapowiada się że miodu nie będzie ( na okładce mamy „śliczne” zdjęcie ludzkiej czaszki). Lostbone w swoich utworach „Strength against weak”, „Voultures” czy „Doorway” pokazuje w pełnej okazałości co im w ich piekielnych duszach siedzi. Chłopaki wiedzą co czynią, przez kilkanaście minut mordując nas dźwiękami z pogranicza thrashu, hardcoru czy metalcoru. A brzmi to znakomicie. Mam czego chciałam – ostre brzmienie, solówki, nastroszona perkusja, napełnione jadem gitary i mocny, przeszyty nienawiścią, grozą i złem wokal. Czegóż chcieć więcej… Klimat zbudowany od pierwszej do ostatniej nuty, czyli tak jak być powinno.
Co do Terrordome, to kapela poruszająca się w klimacie thrashu lat 80stych, wkomponowująca do tego hardcore. Mieszanka, ale dobra mieszanka. „Revoling ignorance” pobudza, podkurza i pozwala wyładować energię. Razem z „Dickhead stronger” i „Pathological” stanowi siermiężne uderzenie w dobrym wydaniu. Brzmienie dopracowane, wokal na swoim miejscu i co ważne, w swojej skórze, wrzeszczący, podśpiewujący a do tego potrafiący zagrowlować przyciąga. Do tego instrumentalne brzmienie bez zarzutów.
Bardzo dobrze, że te 2 kapelki zdecydowały się wydać coś wspólnego. Z chęciom posłuchałabym jakiejś obszerniejszej płyty, bo to naparwdę kawał drapieżnego i ostrego uderzenia. Jak dla mnie, dobre!




