Michał „Śledziu” Śledziński: Wartości rodzinne#3
Po półrocznej przerwie Michał „Śledziu” Śledziński uraczył nas trzecim odcinkiem serii „Wartości rodzinne”.
Trochę to spora „dziura” jak na serię zeszytową, dlatego też przed czytaniem „Porwania na srebrnym ekranie” dobrze jest sobie zaserwować powtórną lekturę dwóch poprzednich odcinków – „Nie wszyscy są zadowoleni” oraz „Małpa na przyjęciu”. Po to, by odświeżyć znajomość z rodzinką Królów – typową polską familią żyjącą w modelu 2+2 plus jeszcze gosposia za Buga (można by było dodać jeszcze jeden plus – plus Pan J., gdyby nie usunął się nieco w cień po pierwszym odcinku). Przypomnieć sobie Edgara – zatrudnionego w tajnej jednostce wojskowej pracującej nad projektem „Sobieski”. Żyjącą na utrzymaniu męża Elę oraz dwójkę dzieciaków – Tobiasza i Tarę. I jeszcze kilka postaci drugoplanowych jak wspomniana Ukrainka Masza, Pan J. oraz ekipa zwana Patrolem Tucholskim . W trzecim zeszycie „Wartości rodzinnych” dochodzą wreszcie do głosu. Przy okazji poznajemy i kulisy telewizji. Oto producenci z Kanału 24 zapraszają Królów na nagranie jednego z odcinków show, w którym pierwsze skrzypce ma grać właśnie ekipa z Borów Tucholskich oraz zbiegły wytwór szefów Edgara - polski Yeti szalejący na widok sera. Pech chciał, że to nim podczas nagrania zajadał się Tobiasz…
Śledziu wykorzystuje tę telewizyjną okazję, by podrwić sobie z producentów coraz bardziej idiotycznych show (przerabialiśmy to już przy okazji komiksu Ivana Bruna „Bez komentarza"). W swoim komiksie przedstawia trwający właśnie casting do programu „Gwiazdy strzelają do ludzi”, który ma być rozwiązaniem dla zmęczonych życiem i nieuleczalnie chorych . Kpi też z gwiazd ze srebrnego ekranu, które dwoją się i troją sprzedając swoją twarz w coraz większej ilości wytworów telewizyjnych. Nie czyni tylko jednego – nie posuwa za bardzo akcji do przodu. I zostawia czytelnika z kilkoma pytaniami. Co stanie się w Tobiaszem? Czego tak naprawdę chce od Królów Masza? Wreszcie dokąd zmierza Pan J.
Michał „Śledziu” Śledziński „Wartości rodzinne#3: Porwanie na srebrnym ekranie”, wyd. Kultura Gniewu
Trochę to spora „dziura” jak na serię zeszytową, dlatego też przed czytaniem „Porwania na srebrnym ekranie” dobrze jest sobie zaserwować powtórną lekturę dwóch poprzednich odcinków – „Nie wszyscy są zadowoleni” oraz „Małpa na przyjęciu”. Po to, by odświeżyć znajomość z rodzinką Królów – typową polską familią żyjącą w modelu 2+2 plus jeszcze gosposia za Buga (można by było dodać jeszcze jeden plus – plus Pan J., gdyby nie usunął się nieco w cień po pierwszym odcinku). Przypomnieć sobie Edgara – zatrudnionego w tajnej jednostce wojskowej pracującej nad projektem „Sobieski”. Żyjącą na utrzymaniu męża Elę oraz dwójkę dzieciaków – Tobiasza i Tarę. I jeszcze kilka postaci drugoplanowych jak wspomniana Ukrainka Masza, Pan J. oraz ekipa zwana Patrolem Tucholskim . W trzecim zeszycie „Wartości rodzinnych” dochodzą wreszcie do głosu. Przy okazji poznajemy i kulisy telewizji. Oto producenci z Kanału 24 zapraszają Królów na nagranie jednego z odcinków show, w którym pierwsze skrzypce ma grać właśnie ekipa z Borów Tucholskich oraz zbiegły wytwór szefów Edgara - polski Yeti szalejący na widok sera. Pech chciał, że to nim podczas nagrania zajadał się Tobiasz…
Śledziu wykorzystuje tę telewizyjną okazję, by podrwić sobie z producentów coraz bardziej idiotycznych show (przerabialiśmy to już przy okazji komiksu Ivana Bruna „Bez komentarza"). W swoim komiksie przedstawia trwający właśnie casting do programu „Gwiazdy strzelają do ludzi”, który ma być rozwiązaniem dla zmęczonych życiem i nieuleczalnie chorych . Kpi też z gwiazd ze srebrnego ekranu, które dwoją się i troją sprzedając swoją twarz w coraz większej ilości wytworów telewizyjnych. Nie czyni tylko jednego – nie posuwa za bardzo akcji do przodu. I zostawia czytelnika z kilkoma pytaniami. Co stanie się w Tobiaszem? Czego tak naprawdę chce od Królów Masza? Wreszcie dokąd zmierza Pan J.
Michał „Śledziu” Śledziński „Wartości rodzinne#3: Porwanie na srebrnym ekranie”, wyd. Kultura Gniewu




