Skutki uboczne Janusza Beynara
Debiutancki kryminał Janusza Beynara (wydawnictwo Novae Res)czyta się z zapartym tchem, co niewątpliwie przysporzy mu wielu czytelników i ostatecznie zdecyduje o sukcesie autora.
Książka jednak jest nierówna, na początku udaje się autorowi maksymalnie nas zainteresować oraz sprawić, że lubimy jego bohatera, będącego trochę alter ego autora, sądząc po życiorysie. Potem w miarę rozwoju akcji coraz bardziej złowrogi staje się obraz przeciwnika. Walka samotnego bohatera Tomasza z wszechwładnym koncernem farmaceutycznym musi budzić uznanie, skłania również do refleksji, w jakim żyjemy świecie i czy ci, którzy powinni nam pomagać, nie wykorzystują naszego zaufania.
W zawrotnym tempie zmieniają się miejsca i okoliczności, następują błyskawiczne zwroty akcji, a równocześnie zastanawiamy się, jak daleko posunie się organizacja, której woli sprzeciwił się polski emigrant w Kanadzie. I czy jest jeszcze miejsce na ziemi, gdzie może się schronić i bezpiecznie ukryć przed jej mackami najbliższą rodzinę. Niestety po wkroczeniu bohaterów na dobrze nam znany rodzimy teren błyskotliwy tok narracji załamuje się, mnożą się nieprawdopodobieństwa i naiwności, czego udało się uniknąć w pierwszej części książki, kiedy akcja toczy się w Kanadzie, a następnie przenosi do Europy Zachodniej.
Tak więc druga część jest słabsza, i to z dużą szkodą dla całości.
Irytujące są też mnożące się happy endy, jakby nie dość było, że bohater nie tylko odkrył, ale i ogłosił publicznie złowieszczą, latami trzymaną w tajemnicy informację o skutkach ubocznych powszechnie stosowanych leków, ale on i jego rodzina uszli z życiem. Zmowa koncernów i przekupnych polityków przegrała w konfrontacji z jednostką. I mimo zaangażowania ogromnych środków i sił po stronie zła, łańcuszek ludzi dobrej woli, którzy z narażeniem życia postanowili wesprzeć Polaka, wierząc w jego szlachetne intencje, rozbił w pył krwiożerczy koncern, budujący swoją potęgę finansową na krzywdzie innych.
Trzeba jeszcze pochwalić autora za pomysł. Prosty i przewrotny zarazem, bazujący na założeniu: co by było gdyby? Podobnie jak pomysł z filmu Hitchcocka „Ptaki”, który rozwija myśl: co by było gdyby u ptaków obudziła się nagle agresja przeciw człowiekowi.
Mam tylko nadzieję, że podobnie jak u Hitchcocka nie ma w tym, o czym opowiada kryminał Beynara, cienia prawdy i ludzkość przynajmniej w tym względzie jest bezpieczna.











