Papryka sex i rock’n’roll
Głównym bohaterem filmu jest Mikki, który wraz z rodzicami wraca do komunistycznych Węgier lat 60-tych, po całkiem sielskim życiu w Ameryce. Młody chłopak jest zbuntowany, nie chce poddać się rzeczywistości jaką zastaje w swoim rodzinnym kraju, cenzurze, codziennej, bezwzględnej szarości. Nosi hawajskie koszule, stylizuje oryginalne fryzury. Chce się bawić, szaleć i używać młodości.
Wśród dawnych znajomych robi furorę, staje się synonimem innego, lepszego świata i życia. Kolorowe ciuchy, gadżety, winylowe płyty, wszystko to co lubi każdy młody człowiek. Jednakże takie ‘przywileje’ u niektórych rówieśników wywołują zwykłą zazdrość, co równa się kłopotom. Niestety nowa osobowość i magiczna otoczka Mikkiego początkowo nie działają na jego byłą dziewczynę z czasów dzieciństwa - Verę. Wydaje się, że miłość skończyła się wraz z jego wyjazdem z Węgier. Chłopak będzie musiał poszukać nowego sposobu i drogi by ponownie ją zdobyć.
Oprócz problemów sercowych, nie brakuje poważnych konfliktów na tle politycznym. Miejscowe władze dostrzegają od razu wpływ jaki ma muzyka i rock’n’ roll na miejscowe dzieciaki. Dużo za sprawą powrotu głównego bohatera.
Ojciec Mikiego z wysokiego urzędnika państwowego stał się przeciętnym obywatelem.
Mikki musi wziąć sprawy w swoje ręce, uratować siebie ale też swoją rodzinę. Okazją staje się konkurs talentów. Z pozoru wydawać by się mogło, że będzie mógł popisać się w swoim ulubiony repertuarze rock’n’rolla , ale nic z tego. Władza nie śpi, bacznie obserwuje poczynania młodego buntownika. Widać wyraźnie jak często władze próbowały wykorzystać muzyków i usiłowały włączyć ich w swoje propagandowe akcje. Pojawią się kolejne problemy, z którymi nasz bohater będzie musiał się zmierzyć…
Papryka sex i rock’n’roll momentami jest filmem przyjemnym. Miło słucha się tanecznych kawałków i obserwuje roztańczone nastolatki w kolorowych strojach. Jednakże scenom tym brakuje większej fantazji i energii. Za mało jest tu przysłowiowej pompy jak na taneczny film. Powinno być więcej precyzji, werwy w układach choreograficznych. Oglądając te sceny nie ma się ochoty zerwać z kinowego fotela.
Również nie w pełni sprawdza się głównych bohater, który ma w sobie coś z bufona i aroganta co drażni i nie budzi sympatii. Przy takiej fabule miejsca mieć to nie powinno, gdzie wyraźnie zarysowane są opozycje dobra i zła. Reszta postaci także nie jest ciekawa, nie wspominając już o cechach, które intrygowałyby. Z tego też powodu film ogląda się z dystansem. Jest poprawny, ale mocno przeciętny. Nie ma za co go z kretesem zganić, ale też nie ma za co chwalić go pod niebiosa. Jedno jest pewne nie zrobi rewolucji jaką zrobił tytułowy rock’n’roll.
Reżyseria: Gergely Fonyó
Scenariusz: István Tasnádi
Obsada : Tamás Szabó Kimmel, Tamás Dunai, Péter Scherer
Czas trwania : 109 min








