Nowa płyta nie wcześniej, niż za dwa lata - wywiad z zespołem Radio Bagdad



Ja Paweł Kociszewski (14.12.2009 01:03)


Koncert w Warszawie jest ostatnim na Waszej trasie? Jak ogólnie wyglądała trasa?

Sielak (Radio Bagdad): Ogólnie to było bardzo różnie, bo zespołem który zapełnia hale nie jesteśmy, więc mieliśmy różne frekwencje. Natomiast rzeczą, która była stała, to bardzo fajna atmosfera z zespołem NAIV. To jest coś co najbardziej doceniam po tej trasie.

To jest kolejny koncert z tym zespołem?

Sielak: No tak. Łącznie mieliśmy dziewięć koncertów z Naivami. Ten jest ostatni, ale możliwe, że jeszcze coś pogramy. Możliwe, że na wiosnę się coś jeszcze zdarzy.

Dużo koncertujecie. Jak łączycie to z pracą?

Sielak: No wiesz, ciężko jest. Każdy z nas pracuje na cały etat, także no… bierzemy wolne. Mamy też takie zawody, że udaje się jakoś… 8–16 tylko różnie, w związku z czym jest to zapierdziel. Tak można powiedzieć.

A jak powstał Wasz zespół? Znacie się z przedszkola?

Sielak: Nie, z przedszkola się nie znamy. Raczej połączyła nas muzyka, niż wcześniejsze znajomości i przyjaźń. Po prostu dałem ogłoszenie, że szukam basisty i przyszedł Dziku. Graliśmy chwilę razem. Byli na początku inni perkusiści, ale bardzo przez chwilę. No i potem doszliśmy do wniosku, że trzeba zmienić bębniarza, a Majonesa wcześniej znałem z innego projektu. On grał salę prób obok, więc go zaprosiłem, żeby pograł z nami i tak zostało. Znaczy zostało do dzisiaj, bo dzisiaj gramy ostatni koncert z Majonezem.

Potem się na stałe rozstajecie?

Sielak: Na to wygląda, że się rozstajemy i będziemy grać z innym perkusistą.

Macie już kogoś na oku?

Sielak: Kogoś tam na oku mamy, przesłuchiwaliśmy paru i musimy się zastanowić kto byłby sensowny.

A powiedz mi coś na temat Waszego starego singla „Londyn dzwoni”. Inspirowaliście się dużo The Cash… i kim jeszcze?

Sielak: Życiem! To znaczy wiadomo, muzyka jest z oryginału „London Calling”, także my tam nic nie wymyśliliśmy muzycznie. Natomiast tekst to są jakieś tam moje doświadczenia z pobytu w Wielkiej Brytanii. Często jeździłem jako gastarbeiter i tam sporo rzeczy widziałem. Ten tekst i tam powstał.

Teraz wydajecie maksisingiel „Giną jak we mgle”. Będzie on w stylu „Koktajli”, „Kupując czerń”, czy jeszcze czegoś innego?

Sielak: To jest nasz ostatni singiel z płyty kupując czerń, no i on przyjmie formę maksisingla, czyli tam będzie pięć wersji piosenki singlowej… plus jedna. Może ta jedna to rzeczywiście będzie coś nowego. Chociaż tam chyba styl nie został jakoś specjalnie zaburzony. Nagraliśmy przeróbkę zespołu Brak, to taki zespół z lat osiemdziesiątych. Ta piosenka trafi na składankę, która będzie tributem dla tego zespołu. A jeśli chodzi o inne wersje „Giną jak we mgle” to pojawi remix taki bardziej industrialny, jest też wersja akustyczna – pierwszy raz takie wychylenie w tą stronę – i wersja koncertowa też jest.

Ktoś stwierdził w jednej recenzji Waszej najnowszej płyty „Kupując czerń”, że jesteście zespołem niczym nie wyróżniającym się z tłumu.

Sielak: Wiesz, myślę, że podstawą bycia zespołu jest przekonanie, że to co się robi jest własne. Chyba, że ktoś chce zrobic cover band, albo grać w tylko jednym, określonym stylu. Wydaje mi się, że zespół z ambicjami stara się stworzyć własne brzmienie, wiec my staramy się ewoluować i różnie z tym bywa. Sięgamy po różne rzeczy. Ale bardzo często recenzje to opinie dziennikarzy, który te opinie muszą mieć i uważam, że nie zawsze są trafne. Generalnie ta płyta została przez dziennikarzy potraktowana gorzej niż pierwsza. Ale nie słyszałem takich opinii ze strony ludzi, którzy już nas wcześniej słuchali przy pierwszej płycie i podkreślają, że ona im się również podoba. Zresztą zespół, tak jak i chyba wszystkie zespoły, opiera się na słuchaczach, a nie dziennikarzach.

A co na nowej płycie?

Sielak: Słuchaj, mam nadzieję, że trzecia płyta to będzie jeszcze coś innego, bo nie chcemy się zamykać. Czas pokaże. Tą płytę wydaliśmy niecałe pół roku temu, także mamy jeszcze trochę czasu, znajdziemy bębniarza to będziemy nad czymś pracować. Pomysły mamy, ale jakie to wszystko przyjmie brzmienie to jeszcze nie wiemy. Ja bym bardzo chciał, żeby to była płyta inna.

Kiedy wydajecie?

Sielak: Myślę, że nie szybciej niż za dwa lata, bo chcemy zrobić to na spokojnie. Do tej pory było to w pośpiechu. Zakładaliśmy sobie twarde terminy, ale teraz myślę, że trochę wyluzujemy. Planuję, żeby mieć trochę inny tryb pracy, nagrać dymówkę przed zrobieniem tej płyty, posiedzieć nad brzmieniem. Na razie to jest w teorii, bo tak naprawdę nie zaczęliśmy myśleć o tej trzeciej płycie.

Macie dzisiaj ze sobą syrenę alarmową?

Sielak: Nie, syreny już od dawna nie wozimy, bo nam się zepsuła jakiś czas temu. Zepsuła nam się jak otwieraliśmy dwudzieste urodziny i zarazem pogrzeb Pidżamy Porno w Warszwie. Facet, który nią kręcił przetarł sobie dłoń, bo korbka się rozwaliła. Nie chcemy też powielać pomysłów na koncert. Do syreny nie sądzę żebyśmy wracali.

Przygotowaliście na dzisiaj jakieś przerywniki, takie jak np. „Eksplozja”?

Sielak: Z eksplozją nie wiem jak będzie, bo niby obiecaliśmy ludziom z naszego forum, że ją zagramy, ale jej nie przećwiczyliśmy, więc zobaczę co będzie na próbie, ale to nie jest trudne, więc chyba zrobimy… A inne… Możliwe, że coś się zdarzy.

Powiedz dlaczego w mediach nie podajecie swoich prawdziwych imion i nazwisk, tylko pseudonimy.

Sielak: Jakiś taki etos punkowy… Nie wiem. Na mnie zawsze mówiono w liceum i dalej tak na mnie mówią – „Sielak”. Na Majonesa tak samo.

Macie jakieś fanki? Dziewczyny rzucają w Was stanikami?

Sielak: Yyy… Chyba jedyny stanik, który na nas poleciał to nasza koleżanka rzuciła. Nie, nie ma takich rzeczy. Jakieś historie krążą, że na Majonesa lecą dziewczyny, ja tego nie zauważyłem specjalnie. Dużo plotek. Jesteśmy ustatkowanymi ludźmi i generalnie staramy się jak najwięcej grać. Nie wiedziemy rock and rollowego trybu życia bo nie mamy na to czasu.

A jakie są Wasze plany na przyszłość?

Sielak: Zagramy jeszcze jeden koncert pod koniec roku 29 grudnia. Potem jeszcze Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy i żadnych takich ścisłych planów koncertowych nie mamy. Będziemy siedzieć pewnie w sali prób, myśleć nad nowym materiałem, grać z nowym perkusistą. Chyba, że Majones się rozmyśli, ale nie sądzę. Może będą jakieś koncerty na wiosnę, ale muszę zobaczyć w jakiej kondycji będzie zespół, czy to będzie miało sens.

Dzięki wielkie za wywiad.

Sielak: Dzięki


Z Sielakiem z Radia Bagdad rozmawiał Paweł Kociszewski

powiązania

Komentuj