Orkiestra niewidzialnych instrumentów – wywiad z Cezarym Albinem, reżyserem filmu



Default-av-2 Zuza Mierzejewska (03.02.2010 11:28)


Zuza Mierzejewska: Piotr, główny bohater twojego filmu „Orkiestra niewidzialnych instrumentów” wydaje się być podobny do ciebie, nosi garnitur, laskę, jest trochę niedzisiejszy.Czy to twoje alter – ego?

Cezary Albin : Można powiedzieć, że jest to moje alter - ego. Zawsze powtarzałem, że gdybym nie był reżyserem byłbym kompozytorem ( Piotr jest kompozytorem – przyp. redakcja). Ta postać na pewno ma dużo ze mnie, są bardzo wyraźne elementy autobiograficzne w tym filmie.



Z.M : Można śmiało powiedzieć, że do tej historii po prostu zainspirowało ciebie życie ?

C.A : No, tak. Jestem jeszcze młody to inspiruje mnie to co przeżyłem do tej pory. Staram się temu nadać powiedzmy jakiś bardziej uniwersalny wydźwięk i zainteresować ludzi sprawami, które dotyczą nas wszystkich.
Oczywiście wzbogaciłem to elementami lekko metafizycznymi, sytuacjami których nie moglibyśmy zobaczyć na co dzień idąc ulicą. O to chodzi w kinie według mnie, żeby pokazywać takie rzeczy. Od pokazywania rzeczywistości są dokumenty i reportaże.


Z.M : Akcja filmu rozgrywa się m.i.n na Powiślu i Muranowie, w starszych częściach Warszawy. Wolisz taki klimat i taką atmosferę, inną od współczesności i nowoczesności?

C.A : Był taki zamiar żeby miejsca, w których widzimy Piotra, były bardziej w klimacie takich powiedzmy lat 20’.
Też nie chciałem kręcić w takich miejscach jak Praga ( dzielnica), oczywiście są tam stare kamienice, ale nie o to mi chodziło. Teraz jest dużo takich filmów, które obrazują Pragę. Myślę, że jest tego wystarczająco dużo w Polsce i trzeba pokazać bardziej atrakcyjnie miejsca, jednocześnie nie idąc w drugą stronę, czyli biurowców. Bo też jest mnóstwo filmów z biurowcami, szklane domy i tak dalej, więc za to dziękuje (śmiech). Więc staram się znaleźć coś pomiędzy, co jest estetyczne.


Z.M : W jednej ze scen pojawia się okładka filmu „ Powrót do przyszłości ”. Podobno jest to dla ciebie ważny film?


C.A : To jest jeden z moich ulubionych filmów, który zainspirował mnie do zainteresowania się sztuką w ogóle i filmami fabularnymi. To był jeden z pierwszych filmów fabularnych, który oglądałem i który zrobił na mnie wrażenie. Nigdy też nie ukrywałem, ze jeżeli chodzi o moje gusta to zdecydowanie bliżej mi do takich filmów, które raczej oglądamy w multipleksach, niż takich filmów, które oglądamy w takim miejscu jak Muranów ( spotykamy się w kinie Muranów) , chociaż jestem pełen szacunku dla filmowców, którzy kręcą takie filmy. Mam taki plan żeby docierać do jak najszerszej widowni.

Z.M : Co urzekło ciebie w tym filmie?


C.A : Świetnie, a właściwie bezbłędnie zbudowany jest scenariusz. Postaci są bardzo interesujące , jest dużo wątków pobocznych, fabuła jest czytelna i trzyma w napięciu. Ten film ma wszystko czego oczekiwalibyśmy po dobrym filmie.

Z.M. : Wracając do twojego filmu, pojawia się w nim świetna obsada, Jan Machulski, Edward – Linde Lubaszenko, Lesław Żurek, jak udało ci się to udało?


C.A : No myślę, że jak się jest filmowcem niezależnym to zawsze jest to trochę trudniejsze.
Najgorszy jest początek, trzeba znaleźć jedną lub dwie osoby, które są powszechnie rozpoznawalne a potem idzie to już dużo łatwiej. Bo jeżeli zgłaszamy się do kogoś i on pyta - No dobrze, kto w tym uczestniczy? no i ja powiem Jan Machulski i Krzesimir Dębski, to wtedy o wiele łatwiej jest już dotrzeć do reszty i idzie to już lawinowo.




Z.M : Dlaczego akurat te nazwiska ?

C. A : Ja wiedziałem, że chciałem mieć przede wszystkim jakichś aktorów rozpoznawalnych. Myślałem o Janie Machulskim, ponieważ wiedziałem jak do niego dotrzeć, miał szkołę aktorską. Cala reszta obsady wybrana była z castingu, jeżeli chodzi o te mniej znane nazwiska. Przyszedł też aktor, którego uczył swego czasu Edward Lubaszenko w szkole aktorskiej, wiec miał do niego kontakt. Właściwie wszystko było zorganizowane metodą podania reki. Oczywiście gdyby im się nie podobał scenariusz, to by nie zagrali.

Z.M : Jaki jest stosunek aktorów zawodowych, którzy maja duże doświadczenie w mainstream-owych produkcjach do takiej niezależnej produkcji? Jak wyglądała wasza współpraca?


C.A : Myślę, że ci najbardziej znani aktorzy wiedzieli, że dopiero zaczynamy, że popełniamy błędy więc byli cierpliwi. Pomagali w miarę możliwości. Jan Machulski pomagał nawet przy elementach dialogów, zwłaszcza jeżeli chodziło o jego postać. Bardzo dobrze wspominam współpracę z E. Lubaszenko, L. Żurkiem i J. Machulskim, bo to są po pierwsze aktorzy którzy wiedzą co mają robić na planie, a po drugie podchodzili bardzo serdecznie do tej części ekipy, która nie miała jeszcze tyle lat doświadczenia i tylu filmów za sobą.




Z.M : Nie krępowały ciebie takie ‘ nazwiska ‘ na planie?


C.A : To był pierwszy film, w którym współpracowałem z takimi osobami, na pewno było to dla mnie stresujące. Z czasem się zorientowałem, że nie ma czego się bać i że się świetnie dogadujemy. Przynajmniej tak mi się wydaje, że się świetnie dogadywaliśmy ( śmiech).
Myślę, że na pewno było to duże wyzwanie, ale działało to dopingująco, bo dzięki temu że taka osoba była na planie od razu też my - filmowcy niezależni więcej od siebie wymagaliśmy.


Z.M : Film jest dość długi ( 63 min) jak na film niezależny. Zazwyczaj są to realizacje krótsze.


C.A : Krótsze filmy kręciłem wcześniej żeby się wprawić. Tworzę kino niezależne na razie, ale na prawdę chciałbym żeby mój następny film był filmem już pełnometrażowym i kinowym. Więc jeżeli kręciłbym teraz filmy tylko 15- sto minutowe, i nagle ktoś dałby mi możliwość nakręcenia filmu pełnometrażowe to mógłbym sobie nie poradzić. Więc staram się realizować coraz dłuższe filmy. Mój poprzednim film, który był na festiwalu w Gdyni – Konrad miał 44 min., był troszeczkę krótszy. Staram się robić coraz dłuższe filmy, żeby wyczuć przy montażu i na etapie scenariusza jaki element jest za długi, gdzie trzeba skrócić żeby nadać odpowiednie tempo akcji.




Z.M : Wspominałeś o następnym filmie, ponoć ma mieć coś wspólnego z Faustem?

C.A : Bardzo bym chciał żeby następny mój film był oparty na motywach Fausta. Wykorzystujemy takie elementy jak cyrograf, anioł, diabeł i tak dalej. Ale zdaje sobie sprawę, że to może być bardzo trudne, ale nie zamierzam się poddawać. Przy orkiestrze pracowałem przez ponad trzy lata, wiec myślę, że ten film nauczył mnie cierpliwości. Trochę czasu zajmie zanim się zniechęcę do tego projektu. Mam też w głowie inne, krótsze formy, mniej wymagające jeżeli chodzi o budżet. Chciałbym konsekwentnie iść do przodu, żeby każdy film był troszeczkę bardziej profesjonalny od poprzedniego.

Z.M : Wspomniałeś, że praca nad tym filmem trwała aż trzy lata, dlaczego?


C.A : No tak…, zastanawiam się teraz co powiedzieć ( śmiech ). Są różne powody.
Natomiast przede wszystkim to był pierwszy film, który kręciliśmy w wysokiej rozdzielczości. Mieliśmy problemy od strony technicznej, to było kręcone dosyć dawno, HD dopiero wtedy wchodziło. Okazało się, że nie dysponujemy sprzętem, który umożliwiłby zorganizowanie i zmontowanie tego materiału. Potem była sprawa dźwięku, trzeba było dogrywać dźwięk a mieliśmy ograniczony budżet. Trzeba było niestety ostro kombinować, ale tak to jest jak się pracuje w kinie niezależnym, trzeba się starać wszystko jakoś obchodzić wężykiem.


Z.M : Nie mogę nie spytać o muzykę, którą skomponowali Krzesimir i Radzimir Dębscy.


C.A : Na początku pracowaliśmy z samym Krzesimirem Dębskim, użyczył nam kilku swoich utworów. Film też był troszeczkę montowany pod te utwory.
Potem stwierdziliśmy, że te utwory są świetne, tyle że przydałoby się jeszcze wzbogacić niektóre sceny i pod nie skomponować muzykę. Tutaj właśnie wszedł syn Krzesimira, Radzimir który obejrzał taką wstępną wersje montażową filmu i pod to skomponował kilka utworów, jak np. motyw starca, czyli muzyka która jest za każdym razem gdy pojawia się starzec.


Z.M : Czy w następnym filmie również będziemy mieli do czynienia z szaleństwem, skoro opierasz się na wątkach faustowskich?


C.A : Jest trójka głównych bohaterów, wszyscy maja silone motywacje. Myślę, że można również mówić o elemencie obsesji. Lubię takie tematy, lubię je poruszać. Zdecydowanie w tym filmie będzie można znaleźć elementy z moich poprzednich produkcji. Oczywiście są też rzeczy, których wcześniej nie pokazywałem i dopiero teraz dojrzałem żeby je pokazać.



Rozmawiała Zuza Mierzejewska

powiązania

Komentuj