
Okładka tego komiksu chyba zawsze będzie mi się kojarzyła z Guciem i Cezarem. Klimat ten nie pryska również wewnątrz albumiku zatytułowanego „Moe”. Moe to psiak, bohater liczącego dwadzieścia plansz komiksu wymyślonego i narysowanego przez Piotra Nowackiego. Komiksu, który jest jedną wielką zabawą. Wyrysowany został przez autora prościutką i pozbawioną wszelkich ozdobników „kartonową” kreską. Motywem przewodnim fabułki zaś staje się wielka czarna plama w jednej chwili stająca się dosłownie wszystkim - jakimś robalem, pingwinowatym stworem, balonem, czy nawet samochodem. To też zabawa tworzeniem lekko absurdalnej – ale trzymającej się „kupy” – opowiastki. Opowiastki, która mogłaby …