Tytuł: Liverpool



Opowieść o człowieku, który nie pasuje...
Najnowszy film twórcy Los muertos



Liverpool to przykład cenionego obecnie w świecie kina minimalistycznego, którego Lisandro Alonso jest jednym z czołowych twórców. W swym najnowszym filmie przedstawia głęboki portret mężczyzny nie umiejącego zaadaptować się we współczesnym świecie. To przypowieść o człowieku, który wciąż ucieka, nie potrafiąc znaleźć swego miejsca na ziemi.

Farrel, pięćdziesięcioletni mężczyzna, po latach spędzonych na morzu, postanawia wrócić do domu. Wraca do Ziemi Ognistej, położonej najdalej na południe prowincji Argentyny, by odwiedzić matkę, o ile ta jeszcze żyje... Ostatnie 20 lat Farrel spędził na morzu, prowadząc życie nihilisty – pił, żeby zapomnieć, płacił kobietom, żeby z nim spały, nie miał żadnych przyjaciół. Kiedy dociera do rodzinnego domu, okazuje się, że matka rzeczywiście jeszcze żyje, ale jej kontakt ze światem jest już znikomy. Jednak w domu jest jeszcze jedna bardzo bliska mu osoba, o której istnieniu nie wiedział...

Postać człowieka wyobcowanego, samotnika, nie po raz pierwszy pojawia się w twórczości Lisandro Alonso. O ile jednak w Los muertos (jego poprzednim filmie) bohater po powrocie z więzienia doskonale odnajduje się w swoim naturalnym otoczeniu, o tyle bohater Liverpoolu pozostaje outsiderem, który nie potrafi dostosować się do zastanej rzeczywistości.

Lisandro Alonso (La libertad, Los muertos, Fantasma) jest jednym z najbardziej charyzmatycznych filmowców argentyńskich, uważanym przez wielu za wizjonera. Jego filmy to esencja naturalizmu poetyckiego - stylu wypracowanego przez nowe pokolenie argentyńskich reżyserów, z których wielu (Martel, Caetano, Trapero, Burman) odnosi międzynarodowe sukcesy. Alonso w sposób najbardziej ortodoksyjny, a przez to wyrazisty i czysty, realizuje założenia nowej szkoły. Doznanie prawdy przez widza – to ambitny cel, który stawia sobie reżyser. Jego metoda to jeden z najciekawszych sposobów łączenia prawdy i fikcji we współczesnym kinie.

OPINIE:

Argentyńczyk Lisandro Alonso wie, jak błyskotliwie pokazać w kinie "niedzianie się". Ale jego minimalizm prowadzi do ściany, którą tylko nieliczni potrafią przeskoczyć.
GAZETA WYBORCZA

Argentyńczyk Lisandro Alonso jest niezwykłym reżyserem.
RZECZPOSPOLITA

Refleksyjnie. /.../ dramat zbudowany z długich sekwencji, w których bohater nie robi nic.
POLSKA THE TIMES

Najnowszy film argentyńskiego reżysera Lisandro Alonso - Liverpool - potwierdza o nim jako o jednym z najoryginalniejszych współczesnych twórców południowoamerykańskich. /.../ Z uwagą wpatrujemy się w ekran, śledzimy losy bohatera, by w rozrzedzonej do granic materii niczego nie przegapić, wyłapać w naturalistycznych kadrach poezję, dla której warto zadać sobie trud współtworzenia nieoczywistych, niedopowiedzianych seansów.
DZIENNIK

Liverpool to film dla tych, którzy lubią kino pełne pytań/.../.
GAZETA WYBORCZA

/.../ Liverpool nie jest filmem o słynnym klubie piłkarskim ani nie rozgrywa się nawet w Anglii. /.../ Dla koneserów kina rozsmakowujących się w powolnym, usypiającym rytmie, będzie to dobra okazja do przemyślenia słabości pewnych ludzkich zachowań.
POLITYKA

KOMENTARZE REŻYSERA:

Bardzo dużo czerpię ze spotkań z ludźmi, przypominam ich gesty, zachowania. To co udaje mi się zobaczyć u innych zawsze bardziej intryguje mnie niż to, co narodzi się w mojej głowie. Inspirację znajduję w naturalnych plenerach.

W przeciwieństwie do moich poprzednich filmów, które kręciliśmy zazwyczaj w ciągu czterech tygodni, albo nawet mniej, tym razem było inaczej. Poświęciliśmy mu kilka miesięcy, podczas zimy, w okolicach lasu i morza, w najbardziej wysuniętej na południe miejscowości na świecie.

W swoim filmie opowiadam o alkoholiku, który powraca po 20 latach do rodzinnego domu, żeby odwiedzić matkę. Pracując na frachtowcu wciąż był w podróży. Przemieszczał się z miejsca nam miejsce, z północy na południe, ze wschodu na zachód. Stąd wszystkie jego myśli krążą wokół statku, załogi i otaczającego ich morza.

To postać bardzo zamknięta w sobie, niedostępna. Interesowało mnie, co otrzymał od świata, w którym żyje. Jego poddanie się, samotność, brak motywacji i nadziei na to, że coś może się w jego życiu zmienić, że jego życie może być inne, że może mieć możliwość związania się z kimś bez poczucia nieufności i myślenia, że będzie źle traktowany.

Chciałem spróbować dotrzeć do tego, co dzieje się w jego głowie, pełnej czarnych, gorzkich wspomnień. Podążyć śladami człowieka uciekającego, kiedy tylko dostrzeże, że ktoś się do niego zbliża, który nie potrzebuje utrzymywać kontaktu z ludźmi, ani wiązać się z nikim, chce samotnie iść własną drogą.

Chciałem sfilmować jego twarz, kiedy dowiaduje się, że istnieje nowa, bardzo bliska mu osoba, która mieszka w tej samej miejscowości i sypia z byle kim, żeby przeżyć, i która opiekuje się jego matką.

Stawiam w tym filmie wiele pytań. Czy to spotkanie może zmienić sposób jego życia? Czy tych dwoje ludzi pozwoli sobie poczuć to, czego nigdy dotychczas nie czuli do kogokolwiek? Czy fakt, że dowiedzieli się o istnieniu krewnego, którego istnienia nie byli świadomi może zmienić ich patrzenie na świat? I w końcu co Farrel zrobił swojej matce i czy jest w stanie spojrzeć jej w oczy?



Argentyna 2008; 84’

reż. Lisandro Alonso
scenariusz: Lisandro Alonso, Salvador Roselli
producent: Lisandro Alonso, Ilse Hughan, Luis Minarro, Marianne Slot
zdjęcia: Lucio Bonelli
dźwięk: Catriel Vildosola
montaż: Lisandro Alonso, Sergi Dies, Fernando Epstein, Martín Mainoli

Nagrody: MFF Cannes 2008, MFF Toronto 2008

Obsada:

Juan Fernandez jako Farrel
Nieves Cabrera jako Trujillo
Giselle Irrazabal jako Analia

Dystrybutor: Agencja Promocji Manana



Data premiery: 2008-12-12