Autor: Andrea Camilleri
Tytuł: Szary kostium
W pierwszym dniu emerytury wysoki urzędnik banku przebiega myślą całe swoje dotychczasowe życie. Czyta trzy listy - dwa pierwsze dotyczą jego kariery zawodowej, trzeci list - jego małżeństwa i mówi o niewierności Adele, którą poślubił po śmierci pierwszej żony. Piękna Adele, młodsza o dwadzieścia pięć lat wdowa, to modliszka nienasycona w swoich erotycznych apetytach, a zarazem kobieta ambitna, złakniona luksusu i prestiżu. On te potrzeby potrafi w pewnej mierze zaspokoić, gdyż posiada majątek i pozycję społeczną, ale jest człowiekiem bez właściwości. Tak bardzo, że pozostaje bezimienny, narrator nawet nie wymienia jego nazwiska, wystarcza mu sam zaimek.
Tytułowy szary kostium jest kluczowym rekwizytem powieści, który pojawi się także w finale. Piękna Adele wkłada go w szczególnych okolicznościach, jako zwiastun końca żałoby bądź jej zapowiedź. Postać Adele, wzorowana na znanym w literaturze wizerunku femme fatale, przywodzi na myśl bohaterki Maupassanta, Balzaca czy Pierre’a Louÿsa
Fragment:
- Cześć, tato. To ty?
To był Luigi, z Londynu. Zaniepokoił się, telefony od syna oznaczały zawsze jakieś nieprzyjemne powinności. Raz spadły jego akcje na giełdzie, drugim razem złamał sobie rękę, kiedy indziej został pobity przez jakiegoś nieznanego typa... I zawsze oznajmiał to takim płaczliwym tonem, oczekując pocieszenia. Pocieszenia, którego on nigdy nie potrafił mu udzielić, bo ani trochę nie umiał zastąpić w tym jego zmarłej matki.
- Tak, to ja. Jak się masz?
- U nas wszystko dobrze. A nawet świetnie. Zadzwoniłem do banku, ale powiedziano mi...
- Od dzisiaj jestem emerytem.
- Ciesz się emeryturą. Zasłużyłeś sobie. Chcę ci powiedzieć, że za cztery miesiące zostaniesz też dziadkiem.
Aż zaniemówił.
Bynajmniej nie ze wzruszenia. Jakie wzruszenie mógłby odczuwać na myśl, że zostanie dziadkiem malca, którego pewnie nie będzie widywał? Prawdziwy dziadek odprowadza wnuka do szkoły, chodzi z nim na plac zabaw, patrzy, jak mały rośnie dzień po dniu... Oniemiał ze zdumienia, bo całkiem zapomniał, że przed rokiem jego syn się ożenił. Nawet nie pamięta imienia jego angielskiej żony.
- To.. To świetnie... Twoja żona...
- Jackie czuje się doskonale. A jeżeli masz ochotę i chciałbyś przyjechać do Londynu, żeby poznać swojego wnuka, mamy tu pokoik dla gości, z pojedynczym łóżkiem, możesz zostać, jak długo zechcesz. Teraz muszę kończyć. Cześć, tato.
- Cześć, i pozdrów...
Luigi już odłożył słuchawkę. Był jeszcze trochę ogłuszony. Ale zaraz wróciło mu na myśl dyplomatyczne zdanie syna o pokoiku gościnnym z wąskim łóżkiem, co w przekładzie oznaczało jedno: ani się waż przyjeżdżać tu z żoną.
Luigi nigdy mu nie wybaczył małżeństwa z Adele. Jedynak, zawsze nadmiernie przywiązany do matki. A kiedy Michela umarła, chłopak był tak zrozpaczony, tak zatrzaśnięty w swoim bólu, że on, chcąc mu pomóc, wysłał go na jakiś czas do Londynu, do kuzyna, który pracował w City. Luigi wrócił odmieniony, bardziej wyluzowany, często jakby nieobecny, może zatopiony w jakichś własnych myślach. Po dyplomie wyjechał do Londynu, i bywaj zdrów.
Zanim on poślubił Adele, syn pojawiał się w Montelusie w każde Boże Narodzenie. Po jego powtórnym ożenku już nigdy. Rzadkie listy, telefony raz na kwartał. W sumie wyszło na to, że zamienił syna na żonę. Zyskał na tym czy stracił? Może teraz, kiedy na szali chwiejnej wagi Luigi położyłby mu wnuka...
Tytuł oryginału: Il tailleur grigio
Język oryginału: włoski
Przekład: Anna Wasilewska
Oprawa: broszurowa
Format: 120 x 170 mm
Wydanie: I wydanie
Ilość stron: 166
Tytuł: Szary kostium
W pierwszym dniu emerytury wysoki urzędnik banku przebiega myślą całe swoje dotychczasowe życie. Czyta trzy listy - dwa pierwsze dotyczą jego kariery zawodowej, trzeci list - jego małżeństwa i mówi o niewierności Adele, którą poślubił po śmierci pierwszej żony. Piękna Adele, młodsza o dwadzieścia pięć lat wdowa, to modliszka nienasycona w swoich erotycznych apetytach, a zarazem kobieta ambitna, złakniona luksusu i prestiżu. On te potrzeby potrafi w pewnej mierze zaspokoić, gdyż posiada majątek i pozycję społeczną, ale jest człowiekiem bez właściwości. Tak bardzo, że pozostaje bezimienny, narrator nawet nie wymienia jego nazwiska, wystarcza mu sam zaimek.
Tytułowy szary kostium jest kluczowym rekwizytem powieści, który pojawi się także w finale. Piękna Adele wkłada go w szczególnych okolicznościach, jako zwiastun końca żałoby bądź jej zapowiedź. Postać Adele, wzorowana na znanym w literaturze wizerunku femme fatale, przywodzi na myśl bohaterki Maupassanta, Balzaca czy Pierre’a Louÿsa
Fragment:
- Cześć, tato. To ty?
To był Luigi, z Londynu. Zaniepokoił się, telefony od syna oznaczały zawsze jakieś nieprzyjemne powinności. Raz spadły jego akcje na giełdzie, drugim razem złamał sobie rękę, kiedy indziej został pobity przez jakiegoś nieznanego typa... I zawsze oznajmiał to takim płaczliwym tonem, oczekując pocieszenia. Pocieszenia, którego on nigdy nie potrafił mu udzielić, bo ani trochę nie umiał zastąpić w tym jego zmarłej matki.
- Tak, to ja. Jak się masz?
- U nas wszystko dobrze. A nawet świetnie. Zadzwoniłem do banku, ale powiedziano mi...
- Od dzisiaj jestem emerytem.
- Ciesz się emeryturą. Zasłużyłeś sobie. Chcę ci powiedzieć, że za cztery miesiące zostaniesz też dziadkiem.
Aż zaniemówił.
Bynajmniej nie ze wzruszenia. Jakie wzruszenie mógłby odczuwać na myśl, że zostanie dziadkiem malca, którego pewnie nie będzie widywał? Prawdziwy dziadek odprowadza wnuka do szkoły, chodzi z nim na plac zabaw, patrzy, jak mały rośnie dzień po dniu... Oniemiał ze zdumienia, bo całkiem zapomniał, że przed rokiem jego syn się ożenił. Nawet nie pamięta imienia jego angielskiej żony.
- To.. To świetnie... Twoja żona...
- Jackie czuje się doskonale. A jeżeli masz ochotę i chciałbyś przyjechać do Londynu, żeby poznać swojego wnuka, mamy tu pokoik dla gości, z pojedynczym łóżkiem, możesz zostać, jak długo zechcesz. Teraz muszę kończyć. Cześć, tato.
- Cześć, i pozdrów...
Luigi już odłożył słuchawkę. Był jeszcze trochę ogłuszony. Ale zaraz wróciło mu na myśl dyplomatyczne zdanie syna o pokoiku gościnnym z wąskim łóżkiem, co w przekładzie oznaczało jedno: ani się waż przyjeżdżać tu z żoną.
Luigi nigdy mu nie wybaczył małżeństwa z Adele. Jedynak, zawsze nadmiernie przywiązany do matki. A kiedy Michela umarła, chłopak był tak zrozpaczony, tak zatrzaśnięty w swoim bólu, że on, chcąc mu pomóc, wysłał go na jakiś czas do Londynu, do kuzyna, który pracował w City. Luigi wrócił odmieniony, bardziej wyluzowany, często jakby nieobecny, może zatopiony w jakichś własnych myślach. Po dyplomie wyjechał do Londynu, i bywaj zdrów.
Zanim on poślubił Adele, syn pojawiał się w Montelusie w każde Boże Narodzenie. Po jego powtórnym ożenku już nigdy. Rzadkie listy, telefony raz na kwartał. W sumie wyszło na to, że zamienił syna na żonę. Zyskał na tym czy stracił? Może teraz, kiedy na szali chwiejnej wagi Luigi położyłby mu wnuka...
Tytuł oryginału: Il tailleur grigio
Język oryginału: włoski
Przekład: Anna Wasilewska
Oprawa: broszurowa
Format: 120 x 170 mm
Wydanie: I wydanie
Ilość stron: 166











