Autor: Bozidar Jezernik
Tytuł: Kawa



Czy picie kawy mogło uchodzić za dowód zniewieściałości? Dlaczego odmawianie współmałżonce filiżanki naparu mogło skończyć się rozwodem? Czym groziła wizyta "węszyciela kawy"? A może pierwszą wiedeńską kawiarnię tak naprawdę założył Polak? Znakomity słoweński antropolog Božidar Jezernik przygląda się roli kawy w kulturze, zgłębia tajniki jej kultu i tradycję jej picia. Barwna historia kawowych ziaren to także fascynujący przypis do historii medycyny, socjologii, prawa, ekonomii i religii. Pasjonująca lektura nie tylko dla miłośników czarnego naparu.

Opinie:

"Zobaczyć świat w ziarenku piasku – zapragnął kiedyś William Blake. Jezernik nie Blake, kawa nie piasek, Bliski Wschód i Europa to nie cały świat, ale poza tym wszystko się zgadza. Słoweński antropolog napisał porywający esej o kawie, w której zobaczył nieogarniony świat kulturowych znaczeń. W jego aromatycznej i erudycyjnej opowieści etymologia spotyka się z obyczajem, cielesne namiętności z duchowym porywem, kozy z rewolucją francuską, turecki sułtan z Bachowską kantatą. Prawdziwie kawaleryjska szarża!"
Dariusz Czaja

"Powtarzalność czynności w skali makro nie sprzyja refleksji. Parzymy codziennie miliony litrów kawy, kompletnie się nie zastanawiając, komu zawdzięczamy ów genialny wynalazek spożywczy, który w sposób tak radykalny odmienił kulturę znacznej części świata. O tym właśnie w swej pasjonującej książce pisze Božidar Jezernik, dając nam najbardziej kompetentny i frapujący wykład o historii kawy, jaki zdarzyło mi się czytać. By nie przerwać lektury, zaparzyłem w jej trakcie wiele kaw: po włosku, w ekspresie ciśnieniowym, jak i arabsku, w tygielku zwanym dżezwą. Powstrzymałem się tylko od spożycia kawy rozpuszczalnej, z czego autor - jak mniemam - byłby wielce zadowolony".
Robert Makłowicz


Fragment:


Arabskie wino

Arabskie słowo kahwa o nieznanym rodowodzie, przez turecką formę
kahve przeszło do języków europejskich i stało się kahvą w bośniackim,
kávą lub kawą w czeskim i polskim, kafą po serbsku, café po
francusku, caffe po włosku, coffee w angielskim, koffie holenderskim
i Kaffee w niemieckim. Nim znana stała się sama kawa, wyraz kahwa
był w powszechnym użyciu jako jedna z nazw wina, natomiast na
oznaczenie kawy – „wina islamu” – zaczęto go stosować dużo później.
Według pewnego średniowiecznego leksykografa arabskiego
kahwa jako nazwa wina wywodzi się stąd, że pijącemu odbiera łaknienie.
Użycie nazwy kahve na oznaczenie kawy było prostym krokiem:
wino eliminuje potrzebę jedzenia, a kawa oddala sen. Trzeba jednak
zaznaczyć, że żaden ze znanych współczesnych autorów arabskich
nie zapisał wyraźnie, iż wyraz pierwotnie oznaczający wino został
świadomie przeniesiony na kawę, którą jedni uważali za jego zdrowy
substytut, a inni za napój o szkodliwych, wręcz zgubnych właściwościach.
Fakt, że arabskie słowo nazywające kawę brzmi tak samo
jak słowo na określenie wina, był niejednokrotnie argumentem używanym
przez tych, którzy twierdzili, że zakaz zawarty w Koranie
dotyczy obu tych napojów. Później skrupulanci dali kawie nazwę
kihwa – żeby ją odróżnić od kahwa.
Picie kawy w Jemenie najprawdopodobniej rozszerzyło się z kręgów
sufich na inne środowiska, a ponieważ w poetyckim języku
mistyków słowo „wino” ma szczególne znaczenie, nadanie jego
poetyckiej nazwy nowemu napojowi wydaje się całkiem możliwe.
Zdaniem niektórych stało się tak właśnie dlatego, że zakazane wino
zastąpiła w czasie obrzędów religijnych kawa. Entuzjazm dla wielce
pomocnego napoju, który sufim pozwalał czuwać w czasie nocnych
modlitw, sprawił, że jego zwolennicy w dowód uznania nadali mu
tę poetycką, pieszczotliwą nazwę, jakiej używali, śpiewając hymny
na cześć wina.
Część etymologów łączy to słowo z nazwą prowincji Kaffa w południowej
Etiopii, która jakoby była jej ojczyzną.
Trzecie wyjaśnienie etymologii wyrazu, według którego nazwa
kawy pochodzi od jej krzepiącej mocy (quwwa – moc, siła), znawcy
przedmiotu uważają za mniej wiarygodne.
Już zakonnik maronicki Faustus Banesius Naironus (1635–1707?)
w rozprawie na temat kawy zapisał, że nazwa ta odnosi się do napoju,
a nie do owocu, z którego jest przyrządzony: „Kiedy ziarna, starte na
proch, wrą w wodzie, otrzymują nazwę cahué albo kawa, podobnie
jak zboże, gdy zostanie zmielone, nie nazywa się już zbożem, lecz
kaszą lub mąką, a napój z winogron nazywa się winem, nie zaś winogronami,
choć nie jest niczym innym niż wyciśniętymi owocami
winorośli. Tak też wyraz kawa nie oznacza ziaren, a jedynie napój
z nich przyrządzony”
  • .
    Słowo kahwa może czasem zostać rozszerzone, by wyraźniej
    określać, o jaki rodzaj napoju chodzi, ponieważ można go przygotować
    albo z samych łupin (al-kahwa
    al-kiszrijja),
    albo z jąder (al-kahwa
    al-bunnijja).
    Sławny duński podróżnik Carsten Niebuhr, który wiele
    podróżował po Turcji, Egipcie i Arabii, opisał różnicę między dwoma
    rodzajami napoju: „Rzeczą dosyć niezwykłą jest to, że w Jemenie,
    prawdziwej ojczyźnie kawowca, pije się tak mało kawy. Nazywają ją
    bunn i twierdzą, że wpływa ożywczo na krążenie krwi. Najbardziej
    ulubiony napój tamtejszych Arabów sporządza się z łupin ziaren
    kawowca, delikatnie prażonych, a później mielonych. Mówią na
    to kahwe albo zwyczajniej – kiszer. Ma smak podobny do herbaty
    i uchodzi za napój orzeźwiający. Dostojnicy piją go w porcelanowych
    czarkach, a prości ludzie w grubych ceramicznych filiżankach”.
    Kawowiec jest rośliną wiecznie zieloną, niewielką, rzadko osiąga
    wysokość ponad czterech metrów, bardziej przypomina krzew niż
    drzewo; Linneusz zaliczył go do Pentandria monogynia. Kora jest brązowa
    i niemal gładka, liście ciemnozielone, też gładkie i błyszczące,
    o krótkich ogonkach. Małe kwiaty kawowca są białe, zapachem
    i kształtem przypominają kwiaty jaśminu. W ciągu jednej nocy
    rozkwitają bardzo obficie. Widok kawowca przywodzi na myśl
    krzew obsypany śniegiem. Kwiaty więdną jednak szybko, ustępując
    miejsca czerwonym owocom, nieco podobnym do czereśni. Mają
    blady, niesmaczny, trochę lepki miąższ, który kryje dwa twarde
    owalne nasiona. Nasiona są najpierw jasne, a dojrzewając, ciemnieją.
    Charakterystyczne dla tej rośliny jest to, że jednocześnie ma kwiaty
    i dojrzałe owoce. W ciągu roku owoce zbiera się trzykrotnie. Jeśli
    pozostaną na gałęziach zbyt długo, nie ma z nich pożytku; muszą
    dojrzeć na drzewie, zerwane wcześniej, nie osiągają właściwego
    stopnia dojrzałości. Dlatego robotnicy zatrudnieni przy zbiorach
    wiele razy powracają do tych samych roślin, by zebrać tylko owoce
    dojrzałe i dobrej jakości. Zanim uzyska się kilogram czystych zielonych
    ziaren – tyle wynosi przeciętny roczny zbiór z jednego
    drzewa – mija wiele czasu. W środku słodkiego, lepkiego miąższu
    tkwią dwa ziarna osłonięte twardą łupinką, którą należy usunąć.
    Robi się to dwiema metodami: na mokro i na sucho. Kawy otrzymywane
    pierwszą metodą uchodzą za lepsze, dlatego stosuje się ją
    do wyłuskiwania wysokogatunkowych ziaren kawowca zebranych
    ręcznie. W basenach do fermentacji ziarna moczą się przez trzydzieści
    godzin, nabierając charakterystycznego kuszącego smaku.
    Metoda na sucho jest bardziej ekonomiczna, przydatna tam, gdzie
    brakuje wody. Ziarna oczyszczane tą metodą suszy się na słońcu
    około trzech tygodni. Nie jest to tak wydajne jak metoda na mokro,
    ale ma tę przewagę, że kawa lepiej dojrzewa. Kolejnym etapem
    produkcji jest ręczne sortowanie i usuwanie nieprzydatnych ziaren.
    Także ten proces wymaga dużego wkładu ręcznej pracy. W Brazylii
    stosuje się głównie metodę na sucho, natomiast obróbka na mokro
    jest popularna w Kolumbii i w innych krajach Ameryki Łacińskiej
    oraz tam, gdzie nie występują braki wody.
    Ziarna kawy zawierają kofeinę, tłuszcze i cukry. Tajemnicą działania
    kawy jest kofeina, alkaloid o charakterystycznym gorzkim
    smaku. Kofeina podrażnia korę mózgową, spożywana w niewielkich
    ilościach zwiększa wrażliwość niektórych zmysłów, przyspiesza
    pracę serca i układu krążenia, zwiększa też ciśnienie krwi, przez co
    mózg otrzymuje więcej tlenu. Dzięki temu po kawie człowiek staje
    się bardziej pobudzony i nie chce mu się spać. Picie kawy zmniejsza
    depresję i wprawia w lepszy humor. W Skandynawii pije się ją tuż
    przed pójściem do łóżka – by lepiej spać. W większych ilościach
    kofeina jest trucizną, niektórzy mogą jednak wypić kilkadziesiąt
    filiżanek kawy dziennie bez niekorzystnych skutków. Niejaka Elizabeth
    Durieux wypijała każdego dnia czterdzieści filiżanek kawy
    do sto czternastego roku życia.
    Gatunki kawy znacznie różnią się smakiem, wpływają na to warunki
    klimatyczne i gleba, na której rosną kawowce. Bardzo ważny
    jest również sposób zbierania ziaren, ich obróbki, magazynowania
    i transportu. Smakiem mogą się więc różnić także partie pochodzące
    z tej samej plantacji, ponieważ nawet dwa ziarna nie są jednakowe,
    choćby zebrano je z tej samej gałęzi. W handlu kawą najbardziej
    cenione są smaki „kwaśny”, „gorzki” i „słodki”, oprócz nich znane
    są też „miękki”, „aksamitny” i „winny” oraz „neutralny” i „dziki”.
    Mniej wartościowe smaki nie pojawiają się w wyspecjalizowanych
    sklepach jako odrębne gatunki, lecz anonimowo w mieszankach
    kawy. „Dziki”, „trawiasty” czy „błotny” zyskały nazwy od ziemi, na
    jakiej rosły drzewka. Z regionu Rio de Janeiro pochodzi brazylijska
    kawa o mało przyjemnym smaku, nazywana Rioy. A takie kawy są
    najbardziej atrakcyjne z powodu ceny – interesują się nimi przede
    wszystkim producenci kawy rozpuszczalnej.
    Kawowiec jest rośliną tropikalną, najlepiej czuje się między piątym
    a piętnastym stopniem szerokości geograficznej na północ i południe
    od równika. Chociaż lubi tereny górskie, dobre plony daje
    również w „pasie kawowym” rozciągającym się w bardzo różnych
    klimatach, na różnej glebie i różnych wysokościach, z opadami o różnej
    intensywności. Z powodzeniem rośnie w gorących, wilgotnych
    dolinach i deszczowych lasach Afryki, na chłodnych, wietrznych
    i mglistych stokach gór Ameryki Środkowej, w zmiennym klimacie
    Karaibów, z przeplatającymi się okresami suszy, ulewnych deszczów
    i porywistych wiatrów. Spośród około sześćdziesięciu znanych gatunków
    kawowca hodowanych na całym świecie najbardziej znane
    są trzy, a każdy z nich występuje w wielu podgatunkach. Najważniejsza,
    Coffea arabica, rośnie w Etiopii i daje ponad dziewięć dziesiątych
    światowych zbiorów kawy surowej (zielonej) i najwyborniejsze
    ziarna. Arabika z Kenii i Tanzanii należy obecnie do najlepszych kaw
    na świecie. Chociaż pierwotne ojczyzny kawy to Abisynia i Arabia,
    przywędrowała ona na tereny wschodniej Afryki dopiero pod
    koniec dziewiętnastego wieku - pierwsze sadzonki arabiki przywieźli
    około 1893 roku katoliccy misjonarze z wyspy Reunion położonej
    w pobliżu Mauritiusa. Coffea liberica wywodzi się z Liberii,
    a Coffea robusta – z Konga. Jak mówi nazwa (po łacinie robustus znaczy
    „silny”, „mocny”), ten ostatni gatunek jest odporniejszy na różnice
    klimatyczne i mniej wrażliwy na choroby, wymaga mniej zabiegów
    pielęgnacyjnych, okopywania, pielenia i przycinania.
    Najstarsze informacje o uprawie kawowca pochodzą z Jemenu.
    Dwaj podróżnicy Jean de la Roque (1661–1745) i Carsten Niebuhr
    (1733–1815) opisali dokładnie hodowlę młodych roślin w szkółkach.
    Plantacje kawy zakładano na tarasach w kształcie amfiteatru, w wilgotnych,
    cienistych miejscach położonych na niewielkich pagórkach
    albo u podnóża gór. Większość roślin podlewał jedynie deszcz, ale
    część nawadniano wodą z dużych zbiorników, którą gromadzono
    w tym właśnie celu. Na plantacje kawy doprowadzano potoczki
    z górskich źródeł i niewielkich żlebów, ponieważ niedobory wody
    i brak wilgoci niekorzystnie wpływały na uprawę. Kiedy spora część
    owoców już dojrzała, przerywano dopływ wody, by zmniejszyć ich
    soczystość. Na nasłonecznionych stanowiskach sadzono kawowce
    w regularnych liniach, osłaniając je pewnym gatunkiem topoli o długich
    gałęziach, które dawały bardzo gęsty cień. Bez tego cienia gorące
    słońce spaliłoby i wysuszyło kwiaty, czego efektem byłby brak
    owoców. W miejscach mniej narażonych na działanie słońca nie
    sadzono dużych cienistych drzew. W okresie dojrzewania owoców
    pod kawowcami rozpościerano maty z rogożyny, strząsano owoce
    z drzewek i zostawiano je na matach, żeby wyschły na słońcu. Potem
    kruszono owoce drewnianymi lub kamiennymi walcami. Ziarna
    pozbawione łupinek ponownie suszono na słońcu i oczyszczano
    w dużej wialni.
    W sprawozdaniu z francuskiej wyprawy na Półwysep Arabski
    w 1711 roku – była to druga z dwóch francuskich ekspedycji za czasów
    króla Ludwika XIV, który dążył do osiągnięcia porozumienia handlowego
    ze Wschodem – Jean de la Roque pisze, że król Jemenu zaprosił
    jej uczestników do złożenia wizyty i zaprezentował kawowce
    rosnące w ogrodzie. Kiedy francuscy posłowie dziwili się zwyczajowi
    tak bardzo odmiennemu od gustów europejskich władców
    (ci mianowicie starali się obsadzać swoje ogrody jak najrzadszymi
    i najbardziej niezwykłymi roślinami), odpowiedział, że chciałby
    mieć tak dobry gust jak monarchowie w Europie i że kawowiec jest
    rzeczywiście popularny w jego kraju, ale to nie powód, żeby lubić
    go mniej niż inne rośliny. Co więcej, sprawiało mu radość, że roślina,
    o której sądził, iż nie można jej spotkać nigdzie indziej na świecie,
    jest wiecznie zielona i ma wyjątkowe owoce. Krótko mówiąc, dla
    jemeńskiego króla nie istniał żaden inny okaz wśród roślin i owoców,
    który byłby mu milszy niż kawa.
    (...)




    Wydanie I
    Format: 160x210 mm
    oprawa miękka, foliowana
    Liczba stron: 248
    Przekład z języka słoweńskiego Joanna Pomorska



    Wydawca: Wydawnictwo Czarne



    Data wydania: 2011-09-27