Autor: Jacek Dehnel
Tytuł: Fotoplastikon
Fotoplastikon, najnowsza książka Jacka Dehnela, to zbiór stu miniatur prozatorskich towarzyszących starym fotografiom, znalezionym przez autora na pchlich targach i w antykwariatach. Fotografia jest sztuką magiczną - powiada Dehnel - jak każda sztuka. Znakomitej książce udaje się stworzyć życie doskonalsze od prawdziwego, zaś znakomite zdjęcie potrafi „uwiecznić" w pełnym słowa tego znaczeniu.
Dehnel skupia się w Fotoplastikonie na anonimowych twarzach, dziwacznych przedmiotach i elementach krajobrazu, by snuć na pół realne, na pół fantastyczne historie. Dopowiada szczegóły nieobjęte kadrem i ożywia świat unieruchomiony na zdjęciu. Przybliża obyczajowość minionych epok poprzez drobiazgowe opisy i stylizację języka. Daje popis erudycji i wrażliwości, która za martwymi fasadami każe się doszukiwać prawdziwych emocji.
Tak jak kiedyś kolej żelazna przenosiła oszołomionych pasażerów w przestrzeni, tak Dehnel przenosi współczesnego czytelnika w czasie. To niecodzienna podróż, warto się w nią wybrać.
Z recenzji poprzednich książek:
Piękno fraz, erudycja, cienkość aluzji, mistrzowskie operowanie słowem, wyczucie klimatów, balansowanie między groteską a tragedią, wnikliwość obserwacji - chapeau bas.
Monika Małkowska, Rzeczpospolita
W wypadku Jacka Dehnela mamy do czynienia z kimś zupełnie niezależnym od obowiązującej obecnie mody.
Czesław Miłosz
Dehnel znakomicie panuje nad materią powieści. Nie dość, że obdarzony jest wspaniałym instynktem pisarskim, pozwalającym na wybranie z opowieści familijnych tego, co najciekawsze dla niespokrewnionego słuchacza, to jeszcze potrafi na swój sposób przeinterpretować literacką tradycję.
Marta Mizuro, onet.pl
fragment
Małe
Umiesz powiedzieć: goły, goła, gołe. Na golasa. Ale nie wiesz, co to akt i kim był Dürer albo Cranach, którzy zawsze potrafili tak efektownie wywinąć gałązkę Drzewa Wiadomości Dobrego i Złego, żeby zakryć to, czym Adam najbardziej różnił się od Ewy – dokładnie tak, jak wiatr (albo ktoś, kto stał za aparatem) wygiął kilka traw czy pęd piołunu i zasłonił to, co w niegdysiejszych, pruderyjnych powieściach określano słowem „płeć”. „Młodzieniec wstydliwie zakrył swą płeć dłonią”. „Obnażona przez siepacza, niewolnica pobladła i przysłoniła dłońmi swą płeć białą, wydawszy z siebie bolesny okrzyk”.
„Te rzeczy”, „te sprawy”. „O tych sprawach przy dziecku”. „Oni robili te rzeczy”. Myślą, że nic nie wiesz o „tych rzeczach”, że „te sprawy” są ci obce. A one są po prostu inne, bez żadnej ostentacji, fałszywych uśmieszków, śliskich żartów. Bo też, myślisz sobie, co za głupota: stać tak w groteskowych portkach i prężyć muskuły w słońcu, i wpatrywać się z uwielbieniem w falliczny komin jakiejś przypadkowej cegielni – toż to trzeba być niemądruszkiem (i chichocesz, zakrywając buzię małymi palcami, i patrzysz przez palce na świat dużych, na świat tych, którym urosło). Odwracasz się od ich niemądrych zabaw i patrzysz gdzie indziej, a słońce pracowicie rozjaśnia ci króciutkie, sypkie włosy: widzisz coś migotliwego i pięknego w swej pełni, coś, co znaliśmy kiedyś i o czym zapomnieliśmy wszyscy, coś, co wraca do nas w rzadkich chwilach, nad ranem, w nieuwadze, i błyska, i znika.
pociąg Warszawa–Wrocław, 30 V 2008
literatura piękna
seria: archipelagi
wydanie: I
gatunek: szkice
oprawa: twarda
liczba stron: 240
ilustracje: zdjęcia czarno-białe
cena: 49,90 zł
Independent.pl jest patronem medialnym tej książki
Tytuł: Fotoplastikon
Fotoplastikon, najnowsza książka Jacka Dehnela, to zbiór stu miniatur prozatorskich towarzyszących starym fotografiom, znalezionym przez autora na pchlich targach i w antykwariatach. Fotografia jest sztuką magiczną - powiada Dehnel - jak każda sztuka. Znakomitej książce udaje się stworzyć życie doskonalsze od prawdziwego, zaś znakomite zdjęcie potrafi „uwiecznić" w pełnym słowa tego znaczeniu.
Dehnel skupia się w Fotoplastikonie na anonimowych twarzach, dziwacznych przedmiotach i elementach krajobrazu, by snuć na pół realne, na pół fantastyczne historie. Dopowiada szczegóły nieobjęte kadrem i ożywia świat unieruchomiony na zdjęciu. Przybliża obyczajowość minionych epok poprzez drobiazgowe opisy i stylizację języka. Daje popis erudycji i wrażliwości, która za martwymi fasadami każe się doszukiwać prawdziwych emocji.
Tak jak kiedyś kolej żelazna przenosiła oszołomionych pasażerów w przestrzeni, tak Dehnel przenosi współczesnego czytelnika w czasie. To niecodzienna podróż, warto się w nią wybrać.
Z recenzji poprzednich książek:
Piękno fraz, erudycja, cienkość aluzji, mistrzowskie operowanie słowem, wyczucie klimatów, balansowanie między groteską a tragedią, wnikliwość obserwacji - chapeau bas.
Monika Małkowska, Rzeczpospolita
W wypadku Jacka Dehnela mamy do czynienia z kimś zupełnie niezależnym od obowiązującej obecnie mody.
Czesław Miłosz
Dehnel znakomicie panuje nad materią powieści. Nie dość, że obdarzony jest wspaniałym instynktem pisarskim, pozwalającym na wybranie z opowieści familijnych tego, co najciekawsze dla niespokrewnionego słuchacza, to jeszcze potrafi na swój sposób przeinterpretować literacką tradycję.
Marta Mizuro, onet.pl
fragment
Małe
Umiesz powiedzieć: goły, goła, gołe. Na golasa. Ale nie wiesz, co to akt i kim był Dürer albo Cranach, którzy zawsze potrafili tak efektownie wywinąć gałązkę Drzewa Wiadomości Dobrego i Złego, żeby zakryć to, czym Adam najbardziej różnił się od Ewy – dokładnie tak, jak wiatr (albo ktoś, kto stał za aparatem) wygiął kilka traw czy pęd piołunu i zasłonił to, co w niegdysiejszych, pruderyjnych powieściach określano słowem „płeć”. „Młodzieniec wstydliwie zakrył swą płeć dłonią”. „Obnażona przez siepacza, niewolnica pobladła i przysłoniła dłońmi swą płeć białą, wydawszy z siebie bolesny okrzyk”.
„Te rzeczy”, „te sprawy”. „O tych sprawach przy dziecku”. „Oni robili te rzeczy”. Myślą, że nic nie wiesz o „tych rzeczach”, że „te sprawy” są ci obce. A one są po prostu inne, bez żadnej ostentacji, fałszywych uśmieszków, śliskich żartów. Bo też, myślisz sobie, co za głupota: stać tak w groteskowych portkach i prężyć muskuły w słońcu, i wpatrywać się z uwielbieniem w falliczny komin jakiejś przypadkowej cegielni – toż to trzeba być niemądruszkiem (i chichocesz, zakrywając buzię małymi palcami, i patrzysz przez palce na świat dużych, na świat tych, którym urosło). Odwracasz się od ich niemądrych zabaw i patrzysz gdzie indziej, a słońce pracowicie rozjaśnia ci króciutkie, sypkie włosy: widzisz coś migotliwego i pięknego w swej pełni, coś, co znaliśmy kiedyś i o czym zapomnieliśmy wszyscy, coś, co wraca do nas w rzadkich chwilach, nad ranem, w nieuwadze, i błyska, i znika.
pociąg Warszawa–Wrocław, 30 V 2008
literatura piękna
seria: archipelagi
wydanie: I
gatunek: szkice
oprawa: twarda
liczba stron: 240
ilustracje: zdjęcia czarno-białe
cena: 49,90 zł
Independent.pl jest patronem medialnym tej książki










