Autor: Krzysztof Kardaszewicz
Tytuł: Młode Chiny



To pasjonująca reporterska podróż do Państwa Środka, gdzie w 60 lat od powstania Chińskiej Republiki Ludowej tradycja zderza się z nowoczesnością, by dokonać nowej rewolucji. Nie jest to kompendium wiedzy o Chinach, ale barwny opis tego, co przyciąga tam podróżnych z całego świata.

Autor spędził w Chinach cztery lata, pracując jako prezenter telewizji w Chengdu, dziennikarz i korespondent polski w Pekinie oraz nauczyciel angielskiego. Stworzyło to okazję nie tylko do poznania różnych części kraju, ale również do licznych rozmów prowadzonych w pociągach, herbaciarniach, w trakcie wywiadów lub zajęć oraz obserwacji, jak wiele mamy wspólnego z Chińczykami, ale również jak wyjątkowa jest ich obecna sytuacja.

Młodzi ludzie, urodzeni w latach 80-tych, są świadkami największych od kilku pokoleń przemian. Na ich oczach rozpadł się socjalizm, a rzeczy takie jak praca, miłość, religia i sztuka – cały świat i wartości znane ich rodzicom – stanęły na głowie. Chiny z egzotycznej biedoty stały się czołową ekonomią świata, podejmującą się wypraw w kosmos, organizacji World Expo i Olimpiady. Nigdy jeszcze, w ciągu kilkutysiącletniej historii, młodzi Chińczycy nie mieli przed sobą tak wielkich nadziei i możliwości. Ale jako pokolenie jedynaków nigdy nie czuli też równie ogromnej presji i oczekiwań. Ich życie jest nie tylko obrazem współczesnych przemian ale również fascynującym sposobem na lepsze zrozumienie Chin.

Problemy takie jak: polityka, wykształcenie i stosunek do cudzoziemców, stanowią o losach pokolenia, które wkrótce będzie kształtować światową politykę i handel, kulturę, a nawet nasze codzienne życie. Kolejne rozdziały tej książki, wzbogacone o zdjęcia autora, opisują zderzenie dwóch światów – tradycji oraz współczesności – które bez reszty zawładnęły życiem młodych Chińczyków.




SPIS TREŚCI

Nota autora 7

WSTĘP 9

Rozdział I
STAN PRZEJŚCIOWY 13

Rozdział II
SZUKAJĄC MIŁOŚCI 31

Rozdział III
PRZYJEZDNI 51

Rozdział IV
PYTANIA BEZ ODPOWIEDZI 73

Rozdział V
CUDZOZIEMCY 99

Epilog
CO DALEJ? 121

Lista przydatnych materiałów na temat Chin 131




FRAGMENT:


Szukając miłości

Swojego przyszłego męża Wang Xue poznała w kuchni polowej.
Było lato i na wszystkich uczelniach w Pekinie trwały
dwutygodniowe ćwiczenia wojskowe dla studentów pierwszego
roku. Niekończące się marsze, zwroty, padanie na komendę,
przemówienia. A potem wojskowe żarcie, które wielu
pamięta lepiej niż musztrę — zupa ryżowa, mantou, czyli
jakby
buchty na parze, i rozgotowane warzywa. „Wszyscy ciągle
byli głodni, a mantou były twarde jak kamień”, opowiada
Wang Xue. Gotował właśnie Liu Peng, młodziutki chłopak
z prowincji Shanxi, który natychmiast wpadł jej w oko.
„Zobacz, jakiż on chudy”, mówi dziś z goryczą ojciec
Wang, pokazując mi ich zdjęcie ślubne. Stoją na nim, promienni,
obok młodszego kuzyna panny młodej, wielkiego
jak niedźwiedź chłopiska w okularach, który najwyraźniej
o wiele bardziej przypadł ojcu do gustu. Liu Peng waży jedynie
61 kilo, mniej więcej tyle, co ja, więc nie bardzo wiem, jak
ojca pocieszyć. Wang miesiącami musiała przekonywać rodziców,
żeby pozwolili jej wyjść za mąż za chudego szeregowca
bez pieniędzy. Ostatecznie zgodzili się, mówiąc, że najwyższy
czas, by dziewczyna wyszła z domu, zanim będzie za późno
i nikt jej nie zechce. Wang Xue miała 23 lata.
Jej babcia dolewa mi herbaty do słoika. Jesteśmy razem
w jaskini, gdzie Wang bawiła się jako mała dziewczynka —
jamę wydrążono wiele lat temu w zboczu gliniastego wzgórza,
wzmacniając ściany i pokrywając tynkiem wnętrze.

W środku niemal połowę miejsca zajmuje kang, olbrzymie
łoże z cegieł, pod którym zimą można palić jak w piecu, żeby
jakoś wytrzymać chłód. Obok ogromne palenisko z kotłem,
szafka, parę krzeseł, fragment strzaskanego lustra. I zdjęcia
rodzinne — babcia wraz z kilkoma krewnymi mieszkała tu
całe życie.
Jaskinia mieszkalna to jedna z sięgających starożytności
tradycji Shanxi. Od wieków okoliczni ludzie uprawiali
tu na nędznych poletkach kukurydzę i żyli w jamach, które
znaczyły surowy krajobraz niczym komórki plastra miodu.
W 1935 roku, gdy komuniści zakończyli na północy Chin swą
legendarną ucieczkę, czyli Długi Marsz, w podobnej jaskini
mieszkał Mao Zedong i przyszli członkowie KC . Życie, nawet
czas, biegnie tu innym rytmem, jakby zakrzepłe wśród żółtej
pustki i chłostanych wiatrem wzgórz. Wokół niewielkich
miasteczek, jak Xingzhou, gdzie dorastała Wang Xue, w dalszym
ciągu trwają całe osiedla jaskiń, biedne i pełne niezwykłych
tradycji, jakby wyjętych z innej epoki.
Liu Peng jest z kolei jak postać z podręcznika o rewolucji.
Wieś, w której się urodził, można znaleźć dziś na mapie
wyłącznie dzięki historii. Pośród jałowych stepów i wielkiej
biedy od prawie tysiąca lat wznosi się tam jedna z najsłynniejszych
budowli w Chinach — drewniana pagoda z Ying
Xian, antyczna pozostałość po dynastii Liao, założonej przez
Kitanów. Dawni mistrzowie wybudowali wielopiętrową
strukturę bez użycia gwoździ czy nitów i do dziś jej widok
niemal każdemu zapiera dech. Pamięć po dynastii zachowała
się też w językach wielu narodów, którym dała się ona we znaki
— Rosjanie nadal mówią na Chiny Китай, Kitaj. Jednak
poza świętą pagodą w okolicy nie bardzo jest na co popatrzeć.
Kiedy tylko Liu skończył 18 lat, uciekł stamtąd, zapisując się
do Armii Ludowej. Przez kilka lat dorastał w koszarach, zbierając
wyróżnienia za służbę, aż w końcu przyjęto go do partii.
Po opuszczeniu wojska Liu zaczął piąć się po szczeblach
państwowej kariery.

Wang Xue uśmiecha się, kołysząc w ramionach niemowlaka.
Niska i kształtna, o troskliwej twarzy i niesfornych włosach
spiętych w kucyk, już od półtora roku jest matką. Na pozór
wcale nie pasuje do obrazu kury domowej — jest po akademii
muzycznej w Pekinie i doskonale gra na erhu, tradycyjnym
dwustrunowym instrumencie o przejmującym brzmieniu.
Bez problemu mogłaby samodzielnie żyć w stolicy, gdzie
wciąż kwitnie sztuka i krzyżują się gościńce współczesnego
świata. Ale zamiast Pekinu wybrała Yuci, małe miasteczko
w głębi Shanxi, gdzie po dziesiątej wieczór zakręcana jest do
rana woda. Jej mąż dostał tu za pośrednictwem krewnych
pracę w firmie eksportującej węgiel.
„Wy — cudzoziemcy — po prostu myślicie inaczej”, odpowiada,
kiedy pytam, czy przypadkiem nie żałuje swych
decyzji. Faktycznie, wychodząc wcześnie (i szczęśliwie) za
mąż, rodząc syna i wprowadzając się do własnego, dużego
mieszkania, Wang osiągnęła ideał, którego w głębi duszy
pragnie większość chińskich kobiet. Jest matką i żoną,
dumną z roli, którą mimo szybko zmieniających się czasów
większość Chinek traktuje jako swój nadrzędny obowiązek.
Choć z każdym miesiącem w Chinach przybywa możliwości,
dawny imperatyw wciąż zdaje się decydujący, tak jak był
dla Wang.





format 130 x 205 mm
130 s.
fotografie czarno-białe


Wydawca: Wydawnictwo Homini



Data wydania: 2010-07-19