Autor: Thomas Kanger
Tytuł: Pogranicze



Pewnego ranka codzienność staje się dla Eliny Wiik nie do zniesienia. Praca w policji dawno straciła sens, a dni toczą się jednostajnym torem. Bez zastanowienia wsiada więc do samochodu i rozpoczyna podróż w nieznane - podróż, która zmieni jej życie. Przypadkiem trafia do miasteczka we Włoszech, gdzie poznaje mężczyznę, z którym połączy ją nagła namiętność i gwałtowne uczucie. Niestety, przeszłość ukochanego pełna jest mrocznych sekretów. Gdy zostaje zamordowany, Elina wpada w wir dziwnych zdarzeń. Musi sięgnąć po najgłębsze pokłady intuicji i policyjnego doświadczenia, by rozwikłać tajemnice związane z jego życiem i śmiercią. W swoim śledztwie dotrze do miejsc, w których prawda i mity splatają się w jedno.

Opinie:

"To historia o namiętności i miłości, o odpowiedzialności i umiejętności przeżycia, o nagłej, brutalnej śmierci. (…) Sugestywna i czasem jeżąca włos na głowie narracja".
"Västervikstidningen"

"Swoim Pograniczem Thomas Kanger raz jeszcze udowadnia, że należy do pierwszej ligi autorów kryminalnych w kraju (…). Nasycona proza, celna charakterystyka postaci i głęboka historia to wszystko czego trzeba. Kanger daje to czytelnikowi i naprawdę wie, o czym pisze. W swojej twórczości konsekwentnie wybiera mniej uczęszczaną ścieżkę. Krótko mówiąc, ma nam do powiedzenia coś o niebo istotniejszego niż utarty schemat w rodzaju ‘ktoś zginął, policja znajduje mordercę’. Jego powieść jest tak dobra, że powinna znaleźć wielu czytelników wśród tych, którzy kategorycznie twierdzą, że kryminały są nie dla nich. Nie wiedzą, co tracą, lekceważąc Thomasa Kangera".
"Kristianstadsbladet"

"Pogranicze proponuje masę zaskakujących efektów, szybkie tempo i gwarantuje pełną emocji lekturę".
"Journalisten"

"Thomas Kanger należy do elitarnej grupki autorów kryminałów, którym zawsze udaje się zaskoczyć czytelnika. Potrafi osiągnąć dużo więcej niż to, co uznajemy za minimum (a czego nie znajdziemy w bardzo wielu książkach tego gatunku), to znaczy solidny wątek, szybkie tempo oraz świetny opis postaci i środowiska".
"Hallands Nyheter"

Pogranicze było nominowane do Nagrody Szwedzkiej Akademii Autorów Kryminałów w 2007 roku w kategorii Najlepszy Szwedzki Kryminał Roku.


Fragment książki

Na wysokości pięciuset metrów nad ziemią mikroskopijna
kropelka wody przemieniła się w lód, przelatując przez
nimbostratusa. Kryształek lodu zderzył się z innymi kroplami,
które natychmiast do niego przymarzły. Leciał przez
chmurę, coraz bardziej się powiększając. Potem, już jako
śnieżynka, powoli szybował w dół.
Płatek zbliżał się do ziemi, gdy Elina Wiik wyszła z bramy
kamienicy na Lidmansvägen w Västerås. Był 23 marca
2005 roku, środa przed Wielkanocą, ósma rano, niebo
właśnie się przejaśniło. Śnieżynka spadła jej na dolną
wargę, a roztapiając się, znów stała się kropelką wody.
Elina zlizała ją i w ten sposób maleńki kawałek chmury
mógł jej towarzyszyć w drodze przez Oxbacken do komendy
policji. Zatrzymała się przed wejściem, na pozór
bez powodu. Stała nieruchomo, sekundy mijały.
Niecały miesiąc wcześniej skończyła trzydzieści sześć
lat. Urodziny obchodziła z rodzicami w Märsta pod Sztokholmem.
Botwid i Maria dali jej plastikowy samolocik
z przyczepioną do podwozia kartą prezentową na pięć
tysięcy, z przeznaczeniem na podróż w dowolne miejsce.
Elina powiedziała, że to zdecydowanie za dużo, bo
to nie jest nawet okrągła rocznica, ale tata machnął
tylko ręką.
– Powinnaś gdzieś wyjechać, zobaczyć coś innego niż
wciąż te same ściany.
Następnego wieczoru, w piątek, przyjaciółki Eliny, Susanne
i Nadia, zaprosiły ją do restauracji. Susanne i Nadia
nie spotykały się zbyt często, ale tym razem musiały porozmawiać,
i to nie tylko o wspólnym wyjściu. Obydwie
niepokoił stan Eliny, która była ostatnio przygnębiona
i zobojętniała na wszystko. Próbowały z niej wyciągnąć,
co się dzieje, ale wykręcała się od odpowiedzi.
Tego dnia atmosfera z początku była świetna, dziewczyny
miały wyjściowe makijaże i nowe ciuchy. Wydawało
się, że Elina jest w dobrym humorze, ale już o jedenastej
chciała wracać do domu, tłumacząc się początkami grypy.
Kiedy przyjaciółki próbowały ją namówić na rundkę po
pubach, pokręciła tylko głową ze wzrokiem utkwionym
w stole.
Kilka miesięcy wcześniej Elina siedziała przy oknie
w swoim pokoju w komendzie, patrząc bezmyślnie na
szare podwórko. Przed nią leżał stos zgłoszeń o aktach
przemocy wobec kobiet, zadania przydzielił jej szef Egon
Jönsson. Tym samym wróciła do punktu wyjścia sprzed
mniej więcej trzech lat. Kariera w sekcji operacyjnej Wydziału
Zabójstw była skończona. Jönsson odebrał jej
możliwość pracy nad najtrudniejszymi i najciekawszymi
sprawami. W wyczerpującej próbie sił, która poprzedniej
jesieni osiągnęła swoje apogeum, on okazał się silniejszy.
Elina chciała mieć swobodę w działaniu, Jönsson próbował
zmusić ją do chodzenia na smyczy. Skutkiem tego było
usunięcie jej z grupy operacyjno‑śledczej,
postanowiła
zatem odejść z Wydziału Kryminalnego. Nie zamierzała
pracować, mając takiego szefa.
Rozważała różne opcje. Mogła poszukać zatrudnienia
gdzie indziej w policji albo zmienić zawód. Napomknienia
o możliwości pracy w Komendzie Głównej okazały się
tylko słowami rzucanymi na wiatr. Przede wszystkim
sama nie wiedziała, co innego mogłaby robić. Coraz mniej
uważnie przeglądała ogłoszenia w gazetach i na stronach
internetowych.
Mijały tygodnie, a ona wciąż tkwiła w miejscu. Wykonywała
swoje zadania nienagannie, z poczucia obowiązku.
Maltretowane kobiety nie powinny cierpieć dodatkowo
tylko dlatego, że ona sama doświadczyła przemocy psychicznej.
Dzień w dzień w komendzie to jak pozostawanie
w dawno umarłym związku. Życie toczyło się gdzie indziej.
Zima trochę odpuściła, a chłód i ciemności spowijały ją
ochronnym całunem.
Było już po równonocy, szarość dnia nabrała nieco jaśniejszych
tonów. Dłużej nie mogła się ukrywać. Bez ruchu
stała przed bramą. Minął ją kolega, pozdrowił i przytrzymał
drzwi. Elina uśmiechnęła się słabo, ale nie poruszyła
się. Odwzajemnił uśmiech i wszedł do środka. Kiedy drzwi
zatrzasnęły się jej przed nosem, odwróciła się na pięcie
i wróciła po własnych śladach.
W domu odszukała wyciąg z konta. Na oszczędnościowym
miała trochę ponad trzydzieści tysięcy. Na bieżącym
zostało jeszcze coś z poprzedniej wypłaty, a następna była
już w drodze. Rodzice obiecali pięć tysięcy.
Przyniosła ze strychu walizkę i położyła na łóżku.
Ubrania, przybory toaletowe i kilka książek. To wszystko.
Przekręciła dwa razy klucz w zamku i zniosła walizkę do
samochodu. Parę minut później jechała już trasą europejską.
(...)



Przekład ze szwedzkiego Marta Rey-Radlińska
Format: 125x195 mm, oprawa miękka
Liczba stron: 304
Projekt okładki: Łukasz Mieszkowski
Cena: 37.00 zł



Wydawca: Wydawnictwo Czarne



Data wydania: 2010-02-25