Artysta: Scamall
Tytuł: A World Behind the Silence
Scamall is a project of Jakub Kmiec, who found the main inspiration for this album in desolated places in Sweden and Ireland. "A World behind the Silence" is a 49-minute work of adventurous music that "consists of soundscapes incorporating abandoned and originally useless noises". Neurotic break beats, harsh bleeps, clicks and noises take off on the first track, fortunately soon ending up in ghostly atmospheres and textures with creepy effects. The soundscapes meander forth in the far more pleasant "Warts and All", although rough edges and effects keep being scattered through the sound spectrum. "Screaming Trees" is another abstract, dark and drifting ambient excursion with light rhythmic elements, creating an otherworldly sonic environment. "Wrapped" is next with crunchy murmurs and more harsh and creepy effects over flowing soundscapes, which is harder to endure. "Vanishing Haze" continues in the tradition of Eno`s "Ambient #4" with sustained piano phrases hovering over mysterious textural plains. Morphing ambient layers, radio snippets and deformed nature sounds make up the interesting and overall cinematic "Bright". The ghostly flavours of "Before the Silence falls" end the cd in the drony, organic and experimental style quite similar to the music of Tetsu Inoue. The previous description makes it clear this not an easy-going work of atmospheric music, but one demanding an attentive pair of adventurous ears. All in all, this well-produced cd of murky, grainy, strongly organic flavoured ambient-music makes up a challenge for any experienced ambient music fan.
Bert Strolenberg www.sonicimmersion.org
Album rozpoczyna się poszarpanym, neurotycznym breakbeatem godnym Warp Records, od razu przychodzą na myśl dzieła Aphex Twina (przede wszystkim te z jego winylowych płyt EP). "Offline" nie jest jednak najbardziej charakterystycznym fragmentem krążka, już raczej dynamiczną introdukcją do płyty na wskroś zamyślonej, spowolnionej, praktycznie pozbawionej beatów. Muzyka Scamalla wymyka się prostym klasyfikacjom, w zasadzie jest to ponury, żelazisto-porowaty dark ambient, ale zarówno ta kategoria jest zbyt szeroka, jak i twórczość Scamalla zbyt niejednoznaczna i bogata. "Warts and all" przynosi charakterystycznie rozedrganą nerwowość w bardziej "sekwencyjnym" planie głównym oraz ponurą szarość deszczowego poranka w mrowiącym dalszym planie. "Screaming Trees" to abstrakcyjna miniatura, w której można dosłuchać się elementów najbardziej eksperymentalnego noise'u, ale "językiem urzędowym" wciąż jest tutaj język ambientu, nadal najdonioślejszą rolę pełnią mroczne struktury dźwiękowe ulegające autoreplikacji, rozchodzące się niczym kręgi na czarnej wodzie. "Wrapped" oraz "Vanishing Haze" to dark-ambientalne perełki, które mogłyby pochodzić z repertuaru Briana Eno. Z kolei podczas słuchania dwóch ostatnich impresji trudno nie pomyśleć: "Pete Namlook z pewnością chętnie wydałby te utwory w barwach Fax Records" - "Bright" to genialny melanż ambientalnych tekstur i przetworzonych odgłosów natury, przygotowany nieco w duchu Geira Jenssena (zwłaszcza w okresie "Dropsonde"), natomiast konkluzja albumu ma coś wspólnego z tajemniczą, monochromatyczną eterycznością muzyki Tetsu Inoue, choć naturalnie w obu przypadkach nie ma mowy o kopiowaniu cudzych patentów, a jedynie o umiejętności wyczarowania specyficznej, niebywale odrealnionej a przy tym fantastycznie "wizualizacjogennej" atmosfery. (Patrząc w ten sposób, inne skojarzenia, które mogą spontanicznie przemknąć przez myśl, to twórczość duetu Boddy/Carter, Jochema Paapa albo bezbeatowe dzieła Steve'a Stolla.) Niewątpliwie trudna to płyta dla oddanych miłośników "tradycyjnej" elektroniki sekwencyjnej, ba, nawet dla fanów ambientu nie będzie to łatwy krążek; największy atut albumu to niewątpliwie ten, że muzyka Scamalla wciąga od pierwszych sekund i trzyma Słuchacza w napięciu do samego końca. Przy pomocy relatywnie prostych środków wyrazu udało się artyście bez trudu zbudować własny dźwiękowy świat, który nie przestaje fascynować. Aby to się udało, trzeba być doprawdy utalentowanym malarzem dźwięków. Gorąco polecam.
Igor Wróblewski
Offline
Warts and All
Screaming Trees
Wrapped
Vanishing Haze
Bright
Before the Silence Falls
Tytuł: A World Behind the Silence
Scamall is a project of Jakub Kmiec, who found the main inspiration for this album in desolated places in Sweden and Ireland. "A World behind the Silence" is a 49-minute work of adventurous music that "consists of soundscapes incorporating abandoned and originally useless noises". Neurotic break beats, harsh bleeps, clicks and noises take off on the first track, fortunately soon ending up in ghostly atmospheres and textures with creepy effects. The soundscapes meander forth in the far more pleasant "Warts and All", although rough edges and effects keep being scattered through the sound spectrum. "Screaming Trees" is another abstract, dark and drifting ambient excursion with light rhythmic elements, creating an otherworldly sonic environment. "Wrapped" is next with crunchy murmurs and more harsh and creepy effects over flowing soundscapes, which is harder to endure. "Vanishing Haze" continues in the tradition of Eno`s "Ambient #4" with sustained piano phrases hovering over mysterious textural plains. Morphing ambient layers, radio snippets and deformed nature sounds make up the interesting and overall cinematic "Bright". The ghostly flavours of "Before the Silence falls" end the cd in the drony, organic and experimental style quite similar to the music of Tetsu Inoue. The previous description makes it clear this not an easy-going work of atmospheric music, but one demanding an attentive pair of adventurous ears. All in all, this well-produced cd of murky, grainy, strongly organic flavoured ambient-music makes up a challenge for any experienced ambient music fan.
Bert Strolenberg www.sonicimmersion.org
Album rozpoczyna się poszarpanym, neurotycznym breakbeatem godnym Warp Records, od razu przychodzą na myśl dzieła Aphex Twina (przede wszystkim te z jego winylowych płyt EP). "Offline" nie jest jednak najbardziej charakterystycznym fragmentem krążka, już raczej dynamiczną introdukcją do płyty na wskroś zamyślonej, spowolnionej, praktycznie pozbawionej beatów. Muzyka Scamalla wymyka się prostym klasyfikacjom, w zasadzie jest to ponury, żelazisto-porowaty dark ambient, ale zarówno ta kategoria jest zbyt szeroka, jak i twórczość Scamalla zbyt niejednoznaczna i bogata. "Warts and all" przynosi charakterystycznie rozedrganą nerwowość w bardziej "sekwencyjnym" planie głównym oraz ponurą szarość deszczowego poranka w mrowiącym dalszym planie. "Screaming Trees" to abstrakcyjna miniatura, w której można dosłuchać się elementów najbardziej eksperymentalnego noise'u, ale "językiem urzędowym" wciąż jest tutaj język ambientu, nadal najdonioślejszą rolę pełnią mroczne struktury dźwiękowe ulegające autoreplikacji, rozchodzące się niczym kręgi na czarnej wodzie. "Wrapped" oraz "Vanishing Haze" to dark-ambientalne perełki, które mogłyby pochodzić z repertuaru Briana Eno. Z kolei podczas słuchania dwóch ostatnich impresji trudno nie pomyśleć: "Pete Namlook z pewnością chętnie wydałby te utwory w barwach Fax Records" - "Bright" to genialny melanż ambientalnych tekstur i przetworzonych odgłosów natury, przygotowany nieco w duchu Geira Jenssena (zwłaszcza w okresie "Dropsonde"), natomiast konkluzja albumu ma coś wspólnego z tajemniczą, monochromatyczną eterycznością muzyki Tetsu Inoue, choć naturalnie w obu przypadkach nie ma mowy o kopiowaniu cudzych patentów, a jedynie o umiejętności wyczarowania specyficznej, niebywale odrealnionej a przy tym fantastycznie "wizualizacjogennej" atmosfery. (Patrząc w ten sposób, inne skojarzenia, które mogą spontanicznie przemknąć przez myśl, to twórczość duetu Boddy/Carter, Jochema Paapa albo bezbeatowe dzieła Steve'a Stolla.) Niewątpliwie trudna to płyta dla oddanych miłośników "tradycyjnej" elektroniki sekwencyjnej, ba, nawet dla fanów ambientu nie będzie to łatwy krążek; największy atut albumu to niewątpliwie ten, że muzyka Scamalla wciąga od pierwszych sekund i trzyma Słuchacza w napięciu do samego końca. Przy pomocy relatywnie prostych środków wyrazu udało się artyście bez trudu zbudować własny dźwiękowy świat, który nie przestaje fascynować. Aby to się udało, trzeba być doprawdy utalentowanym malarzem dźwięków. Gorąco polecam.
Igor Wróblewski
Offline
Warts and All
Screaming Trees
Wrapped
Vanishing Haze
Bright
Before the Silence Falls










