Tytuł: Wszystkie rodzaje śmierci
Teatr: Teatr Łaźnia Nowa
Na podstawie „Siddharthy” H. Hessego

fot. K.Pałetko
Najnowszy spektakl wyreżyserowany przez Pawła Passiniego w Łaźni Nowej nie przez przypadek odbywa się w budynku dawnego kina Światowid. W martwej przestrzeni, której już dawno nie ożywiają projekcje filmów. W przestrzeni opuszczonej i ogołoconej zaczyna rodzić się… nowe życie, spotykają się ludzie, powstaje teatr… W wybielonej przestrzeni starego kina (w Indiach to kolor żałoby), zapełnionej śniegiem (to on pokrywa ziemię, by znowu mogła rodzić) toczyła się będzie historia o WSZYSTKICH RODZAJACH ŚMIERCI. Światowid to słowiański bóg o czterech twarzach, który patrzy we wszystkich kierunkach świata, łączy je w sobie. Jego ostatnia świątynia została spalona w 1168 roku. Jego świątynia w Nowej Hucie została zamknięta w 1992 roku. My otwieramy ją na nowo!
Spektakl
Podróży na Wschód nie podejmuje się bez przyczyny. Nawet jeżeli jesteś lekarzem transplantologiem, kimś, kto na co dzień styka się ze śmiercią. Bo kiedy mózg twojego pacjenta przestaje dawać oznaki życia – choć jego serce wciąż pracuje – zaczynasz myśleć: gdzie jest granica między życiem a nie-życiem? Czym śmierć kliniczna różni się od „normalnej” śmierci ?
Dlatego jedziesz na Wschód, do Indii. Tam chcesz poszukać prawdy o tym, co najważniejsze, tam masz nadzieję zdobyć najistotniejsze odpowiedzi. Czy wiesz jednak, że takich poszukiwaczy jak ty są tam już dziesiątki?
Wycieczkę objazdową (która w programie ma już opcję „60 minut spotkania z Absolutem, 35 dolarów od osoby) spotykasz bardzo szybko. Oni też mają swoje lęki i wątpliwości. Też się starają, też czegoś poszukują. Też najchętniej wymazaliby nasz świat i zastąpili go...
Wiesz już, czym?
OPINIE:
Reżyser Paweł Passini o spektaklu:
Na początku tego roku razem ze spektaklem „Odpoczywanie” odwiedziłem Indie. Byłem zaskoczony przyjęciem, jakie nam tam zgotowano – żywotnością, z jaką byliśmy goszczeni, precyzją pytań, jakie były nam zadawane. Do Indii pojechałem jako przedstawiciel teatru awangardowego: tamtejsza publiczność pytała mnie, czemu służą i po co stosuję w swych przedstawieniach takie chwyty, jak projekcje internetowe czy teksty internautów, rzucane na ścianę. Wszyscy, których spotkaliśmy, byli autentycznie zainteresowani naszą pracą, tym co chcieliśmy powiedzieć. Jednocześnie nie było w tych widzach żadnego oczekiwania, byśmy zmienili w naszym spektaklu cokolwiek właśnie ze względu na nich.
Punktem wyjścia „Wszystkich rodzajów śmierci” była powieść ojca New Age'u Hermana Hessego „Siddhartha”. Wydana w 1922 roku książka stała się jednym z punktów wyjściowych fascynacji Europy Wschodem. Niemal sto lat po jej opublikowaniu chcę postawić pytanie: co zostało nam z tej fascynacji? Jak dziś my – Europejczycy – śnimy nasz sen o podróży na Wschód? Indie nadal są symbolem tego co odwieczne, starsze od naszej kultury – a przecież wielu z nas utożsamia je z naśladującym zachodnie mity i konwencje Bollywoodem. Opowiadana przeze mnie historia rozpoczyna się więc w naszym, „zachodnim” świecie.
Mimo pobytu w Indiach „Wszystkie rodzaje śmierci” nie zmieniły się pod wpływem tej wizyty. Ja, Daniel Moński i Denis Kolokol nadal gramy w trakcie spektaklu muzykę na żywo, nieco więcej – w stosunku do pokazu pracy, jaki prezentowałem podczas Festiwalu Boska Komedia – dodatkowo mówię podczas przedstawienia do aktorów. Materiał filmowy, nakręcony w Indiach, będzie pokazywany w trakcie spektaklu. Nadal najważniejszym (albo przynajmniej jednym z ważniejszych) pytaniem, jakie chce postawić „Wszystkimi rodzajami śmierci” jest: z czym my, ludzie Zachodu, wybieramy się na Wschód, z czym spodziewamy się wrócić?
Małgorzata Szydłowska o scenografii do „Wszystkich rodzajów śmierci”:
- Kino Światowid stało się dla mnie kolejnym wyzwaniem, zderzeniem z przestrzenią nieteatralną, którą trzeba wskrzesić i powołać do nowego życia. W tym projekcie zależało mi, żeby znaleźć ”przestrzeń wewnętrzną” zsubiektywizowaną, psychiczną, dotyczącą człowieka, który zetknął się ze śmiercią i próbuje odkryć jej sens. Podróż do Indii staje się emanacją jego umysłu, wytworem własnej jaźni. Uczestniczymy w kole życia, mandali rysowanej na śniegu w tajemniczej podróży do samego siebie, próbie uporządkowania chaosu życia i świata.
Zuzanna Adamkiewicz, choreografka spektaklu:
- Tańcem zajmuję się od 2004 roku, koncentruję się bardziej na praktykowaniu stylu bollywoodzkiego niż tańcu klasycznym. Praca przy „Wszystkich rodzajach śmierci” była moją pierwszą realizacją teatralną – wcześniej prowadziłam (i prowadzę) warsztaty taneczne.
Spotkanie z Pawłem Passinim było wynikiem przypadku, cieszę się jednak, że miałam okazje pracować nad spektaklem. Moje spotkania z aktorami ograniczały się do prób tanecznych, niemal do samego końca nie znałam fabuły przedstawienia. Przy tworzeniu choreografii mieliśmy sporo pracy. Choć wszyscy, występujący w spektaklu aktorzy są fizycznie bardzo sprawni, wcześniej żaden
z nich nie miał żadnego kontaktu z konwencją tańca bollywoodzkiego, tym bardziej z jego praktyką. Było więc trochę pracy, szczególnie że w każdym układzie, wykorzystanym w przedstawieniu, zarówno kobiety jak i mężczyźni tańczą to samo: bez podziału na tancerzy pierwszo-
i drugoplanowych, bez historii, która przy pomocy tańca opowiadana jest – jak zwykle bywa to właśnie w tańcu Bollywood - przez dwójkę czy czwórkę bohaterów.

fot. K.Pałetko
Kino Światowid
Nie działające już kino krakowskie, zbudowane zostało w latach 1955-1957 na osiedlu Centrum E1 (Kraków, Nowa Huta) – przez robotników i dla robotników. Świątynia kina socjalizmu, w zamyśle projektantów zastąpić miała miejsce religijnego kultu. Działający do 1992 roku Światowid był jednym z dwóch największych obiektów kinowych Nowej Huty, jednak ostatni film wyświetlono w nim pod koniec lat 80.
Za znalezienie odpowiedniej lokalizacji i stworzenie projektu kombinatu PRL-owskiej rozrywki (początkowo Światowid miał być czymś na kształt ówczesnego multipleksu, łączącego w sobie kilka sal kinowych i teatralnych) odpowiedzialny był architekt Stanisław Juchnowicz. Powstały budynek jest klasycznym przykładem architektury socrealizmu.
Sale Światowida wciąż czekają na rewitalizację i przywrócenie pełnej świetności. Rozważane jest wykorzystanie obiektu do celów edukacyjnych, ma powstać tutaj oddział Narodowego Muzeum Historii Polski dotyczący historii Nowej Huty. W roku 2008 w Światowidzie zorganizowano wystawę fotografii "802 procent normy".
Siddhartha, New Age, śmierć
„Siddhartha” to jedna z najważniejszych i najpopularniejszych powieści Hermana Hessego, wydana po raz pierwszy w 1922 roku. Sam autor odwiedził Indie w 1911 roku, a książka jest owocem jego podróży i zetknięcia się z filozofią Wschodu.
Siddhartha, potomek rodu braminów, jako młody człowiek nie znajduje spełnienia ani w praktykowaniu tradycyjnej kontemplacji, ani w ascezie, ani w naukach Buddy, którego poznaje osobiście. Opuszcza rodzinne strony i zaczyna wieść życie kupca. Dostatnie życie i miłość zmysłowa nie dają mu jednak szczęścia. Wybierając życie w ubóstwie i blisko natury, nie bez wewnętrznych rozterek bohater dochodzi do głębokiej harmonii ze światem - osiąga mądrość poza wszelką filozofią i religią.
Powieść na nowo odczytana została w latach 60. XX wieku przez kontestacyjne ruchy społeczne – najpierw beatników, później hippisów. Podróż głównego bohatera powieści interpretowana była jako metafora człowieka Zachodu, zmierzającego na Wschód w poszukiwaniu sensu życia i własnego losu. Hesse, nazywany ojcem zrodzonego w latach 60. XX wieku New Age'u, jako pierwszy wyznaczył kierunek poszukiwań tego ruchu kulturowego: buddyzm Zen (czasami rozumiany bardzo powierzchownie), taoizm, medytacje, joga, reiki itd.
Udający się w podróż do Indii bohater spektaklu Pawła Passiniego jest transplantologiem, który w momencie przeprowadzania kolejnej operacji – przeszczepu serca z organizmu, będącego w stanie formalnej śmierci do wciąż żyjącego – staje przed pytaniem zasadniczym. Jak wyznaczyć jednoznaczną granicę pomiędzy życiem a śmiercią? Umieranie jest procesem, który nie kończy się w jednej, konkretnej i dającej się jednoznacznie stwierdzić chwili. Śmierć kliniczna następuje wraz z ustaniem oddychania i krążenia. Śmierć osobnicza jest definiowana w momencie, kiedy stwierdzi się ustanie pracy mózgu. Rozwój medycyny pozwolił na dalsze uściślenie definicji śmierci – zachodzi ona wtedy, gdy dochodzi do obumarcia pnia mózgu. Jeżeli więc mózg człowieka w wyniku niedotlenienia uległ uszkodzeniu, doprowadzając tym samym do odkorowania – człowiek ten, pomimo że z medycznego punktu widzenia wciąż żywy, znajduje się w stanie tzw. obywatelskiej śmierci. Jednocześnie żywy i martwy, może posłużyć jako magazyn części zastępczych dla organizmów, pozwalających się jeszcze uratować.

fot. K.Pałetko
Reżyseria: Paweł Passini
Scenografia: Małgorzata Szydłowska
Dramaturg: Artur Pałyga
Choreografia: Zuzanna Adamkiewicz
Muzyka: Daniel Moński, Paweł Passini i Denis Kolokol
Obsada: Zbigniew Kowalski, Maciej Wyczański, Katarzyna Tadeusz, Monika Dąbrowska, Anna Bogdanowicz, Kamila Puciłowska, Marzena Gorska, Iga Załęczna, Aleksandra Szczygielska, Tomasz Sobczak, Kamil Pecka, Paweł Stankiewicz
Czas: 120 minut
Premiera: 30 stycznia, godz. 19:00
dawne Kino Światowid, al. Jana Pawła II 2/1
Terminy pokazów:
>> 6 lutego, godz. 19:00
>> 7 lutego, godz. 18:00
>> 8 lutego, godz. 18:00
>> 21 lutego, godz. 18:00
>> 22 lutego, godz. 18:00
Teatr: Teatr Łaźnia Nowa
Na podstawie „Siddharthy” H. Hessego

fot. K.Pałetko
Najnowszy spektakl wyreżyserowany przez Pawła Passiniego w Łaźni Nowej nie przez przypadek odbywa się w budynku dawnego kina Światowid. W martwej przestrzeni, której już dawno nie ożywiają projekcje filmów. W przestrzeni opuszczonej i ogołoconej zaczyna rodzić się… nowe życie, spotykają się ludzie, powstaje teatr… W wybielonej przestrzeni starego kina (w Indiach to kolor żałoby), zapełnionej śniegiem (to on pokrywa ziemię, by znowu mogła rodzić) toczyła się będzie historia o WSZYSTKICH RODZAJACH ŚMIERCI. Światowid to słowiański bóg o czterech twarzach, który patrzy we wszystkich kierunkach świata, łączy je w sobie. Jego ostatnia świątynia została spalona w 1168 roku. Jego świątynia w Nowej Hucie została zamknięta w 1992 roku. My otwieramy ją na nowo!
Spektakl
Podróży na Wschód nie podejmuje się bez przyczyny. Nawet jeżeli jesteś lekarzem transplantologiem, kimś, kto na co dzień styka się ze śmiercią. Bo kiedy mózg twojego pacjenta przestaje dawać oznaki życia – choć jego serce wciąż pracuje – zaczynasz myśleć: gdzie jest granica między życiem a nie-życiem? Czym śmierć kliniczna różni się od „normalnej” śmierci ?
Dlatego jedziesz na Wschód, do Indii. Tam chcesz poszukać prawdy o tym, co najważniejsze, tam masz nadzieję zdobyć najistotniejsze odpowiedzi. Czy wiesz jednak, że takich poszukiwaczy jak ty są tam już dziesiątki?
Wycieczkę objazdową (która w programie ma już opcję „60 minut spotkania z Absolutem, 35 dolarów od osoby) spotykasz bardzo szybko. Oni też mają swoje lęki i wątpliwości. Też się starają, też czegoś poszukują. Też najchętniej wymazaliby nasz świat i zastąpili go...
Wiesz już, czym?
OPINIE:
Reżyser Paweł Passini o spektaklu:
Na początku tego roku razem ze spektaklem „Odpoczywanie” odwiedziłem Indie. Byłem zaskoczony przyjęciem, jakie nam tam zgotowano – żywotnością, z jaką byliśmy goszczeni, precyzją pytań, jakie były nam zadawane. Do Indii pojechałem jako przedstawiciel teatru awangardowego: tamtejsza publiczność pytała mnie, czemu służą i po co stosuję w swych przedstawieniach takie chwyty, jak projekcje internetowe czy teksty internautów, rzucane na ścianę. Wszyscy, których spotkaliśmy, byli autentycznie zainteresowani naszą pracą, tym co chcieliśmy powiedzieć. Jednocześnie nie było w tych widzach żadnego oczekiwania, byśmy zmienili w naszym spektaklu cokolwiek właśnie ze względu na nich.
Punktem wyjścia „Wszystkich rodzajów śmierci” była powieść ojca New Age'u Hermana Hessego „Siddhartha”. Wydana w 1922 roku książka stała się jednym z punktów wyjściowych fascynacji Europy Wschodem. Niemal sto lat po jej opublikowaniu chcę postawić pytanie: co zostało nam z tej fascynacji? Jak dziś my – Europejczycy – śnimy nasz sen o podróży na Wschód? Indie nadal są symbolem tego co odwieczne, starsze od naszej kultury – a przecież wielu z nas utożsamia je z naśladującym zachodnie mity i konwencje Bollywoodem. Opowiadana przeze mnie historia rozpoczyna się więc w naszym, „zachodnim” świecie.
Mimo pobytu w Indiach „Wszystkie rodzaje śmierci” nie zmieniły się pod wpływem tej wizyty. Ja, Daniel Moński i Denis Kolokol nadal gramy w trakcie spektaklu muzykę na żywo, nieco więcej – w stosunku do pokazu pracy, jaki prezentowałem podczas Festiwalu Boska Komedia – dodatkowo mówię podczas przedstawienia do aktorów. Materiał filmowy, nakręcony w Indiach, będzie pokazywany w trakcie spektaklu. Nadal najważniejszym (albo przynajmniej jednym z ważniejszych) pytaniem, jakie chce postawić „Wszystkimi rodzajami śmierci” jest: z czym my, ludzie Zachodu, wybieramy się na Wschód, z czym spodziewamy się wrócić?
Małgorzata Szydłowska o scenografii do „Wszystkich rodzajów śmierci”:
- Kino Światowid stało się dla mnie kolejnym wyzwaniem, zderzeniem z przestrzenią nieteatralną, którą trzeba wskrzesić i powołać do nowego życia. W tym projekcie zależało mi, żeby znaleźć ”przestrzeń wewnętrzną” zsubiektywizowaną, psychiczną, dotyczącą człowieka, który zetknął się ze śmiercią i próbuje odkryć jej sens. Podróż do Indii staje się emanacją jego umysłu, wytworem własnej jaźni. Uczestniczymy w kole życia, mandali rysowanej na śniegu w tajemniczej podróży do samego siebie, próbie uporządkowania chaosu życia i świata.
Zuzanna Adamkiewicz, choreografka spektaklu:
- Tańcem zajmuję się od 2004 roku, koncentruję się bardziej na praktykowaniu stylu bollywoodzkiego niż tańcu klasycznym. Praca przy „Wszystkich rodzajach śmierci” była moją pierwszą realizacją teatralną – wcześniej prowadziłam (i prowadzę) warsztaty taneczne.
Spotkanie z Pawłem Passinim było wynikiem przypadku, cieszę się jednak, że miałam okazje pracować nad spektaklem. Moje spotkania z aktorami ograniczały się do prób tanecznych, niemal do samego końca nie znałam fabuły przedstawienia. Przy tworzeniu choreografii mieliśmy sporo pracy. Choć wszyscy, występujący w spektaklu aktorzy są fizycznie bardzo sprawni, wcześniej żaden
z nich nie miał żadnego kontaktu z konwencją tańca bollywoodzkiego, tym bardziej z jego praktyką. Było więc trochę pracy, szczególnie że w każdym układzie, wykorzystanym w przedstawieniu, zarówno kobiety jak i mężczyźni tańczą to samo: bez podziału na tancerzy pierwszo-
i drugoplanowych, bez historii, która przy pomocy tańca opowiadana jest – jak zwykle bywa to właśnie w tańcu Bollywood - przez dwójkę czy czwórkę bohaterów.

fot. K.Pałetko
Kino Światowid
Nie działające już kino krakowskie, zbudowane zostało w latach 1955-1957 na osiedlu Centrum E1 (Kraków, Nowa Huta) – przez robotników i dla robotników. Świątynia kina socjalizmu, w zamyśle projektantów zastąpić miała miejsce religijnego kultu. Działający do 1992 roku Światowid był jednym z dwóch największych obiektów kinowych Nowej Huty, jednak ostatni film wyświetlono w nim pod koniec lat 80.
Za znalezienie odpowiedniej lokalizacji i stworzenie projektu kombinatu PRL-owskiej rozrywki (początkowo Światowid miał być czymś na kształt ówczesnego multipleksu, łączącego w sobie kilka sal kinowych i teatralnych) odpowiedzialny był architekt Stanisław Juchnowicz. Powstały budynek jest klasycznym przykładem architektury socrealizmu.
Sale Światowida wciąż czekają na rewitalizację i przywrócenie pełnej świetności. Rozważane jest wykorzystanie obiektu do celów edukacyjnych, ma powstać tutaj oddział Narodowego Muzeum Historii Polski dotyczący historii Nowej Huty. W roku 2008 w Światowidzie zorganizowano wystawę fotografii "802 procent normy".
Siddhartha, New Age, śmierć
„Siddhartha” to jedna z najważniejszych i najpopularniejszych powieści Hermana Hessego, wydana po raz pierwszy w 1922 roku. Sam autor odwiedził Indie w 1911 roku, a książka jest owocem jego podróży i zetknięcia się z filozofią Wschodu.
Siddhartha, potomek rodu braminów, jako młody człowiek nie znajduje spełnienia ani w praktykowaniu tradycyjnej kontemplacji, ani w ascezie, ani w naukach Buddy, którego poznaje osobiście. Opuszcza rodzinne strony i zaczyna wieść życie kupca. Dostatnie życie i miłość zmysłowa nie dają mu jednak szczęścia. Wybierając życie w ubóstwie i blisko natury, nie bez wewnętrznych rozterek bohater dochodzi do głębokiej harmonii ze światem - osiąga mądrość poza wszelką filozofią i religią.
Powieść na nowo odczytana została w latach 60. XX wieku przez kontestacyjne ruchy społeczne – najpierw beatników, później hippisów. Podróż głównego bohatera powieści interpretowana była jako metafora człowieka Zachodu, zmierzającego na Wschód w poszukiwaniu sensu życia i własnego losu. Hesse, nazywany ojcem zrodzonego w latach 60. XX wieku New Age'u, jako pierwszy wyznaczył kierunek poszukiwań tego ruchu kulturowego: buddyzm Zen (czasami rozumiany bardzo powierzchownie), taoizm, medytacje, joga, reiki itd.
Udający się w podróż do Indii bohater spektaklu Pawła Passiniego jest transplantologiem, który w momencie przeprowadzania kolejnej operacji – przeszczepu serca z organizmu, będącego w stanie formalnej śmierci do wciąż żyjącego – staje przed pytaniem zasadniczym. Jak wyznaczyć jednoznaczną granicę pomiędzy życiem a śmiercią? Umieranie jest procesem, który nie kończy się w jednej, konkretnej i dającej się jednoznacznie stwierdzić chwili. Śmierć kliniczna następuje wraz z ustaniem oddychania i krążenia. Śmierć osobnicza jest definiowana w momencie, kiedy stwierdzi się ustanie pracy mózgu. Rozwój medycyny pozwolił na dalsze uściślenie definicji śmierci – zachodzi ona wtedy, gdy dochodzi do obumarcia pnia mózgu. Jeżeli więc mózg człowieka w wyniku niedotlenienia uległ uszkodzeniu, doprowadzając tym samym do odkorowania – człowiek ten, pomimo że z medycznego punktu widzenia wciąż żywy, znajduje się w stanie tzw. obywatelskiej śmierci. Jednocześnie żywy i martwy, może posłużyć jako magazyn części zastępczych dla organizmów, pozwalających się jeszcze uratować.

fot. K.Pałetko
Reżyseria: Paweł Passini
Scenografia: Małgorzata Szydłowska
Dramaturg: Artur Pałyga
Choreografia: Zuzanna Adamkiewicz
Muzyka: Daniel Moński, Paweł Passini i Denis Kolokol
Obsada: Zbigniew Kowalski, Maciej Wyczański, Katarzyna Tadeusz, Monika Dąbrowska, Anna Bogdanowicz, Kamila Puciłowska, Marzena Gorska, Iga Załęczna, Aleksandra Szczygielska, Tomasz Sobczak, Kamil Pecka, Paweł Stankiewicz
Czas: 120 minut
Premiera: 30 stycznia, godz. 19:00
dawne Kino Światowid, al. Jana Pawła II 2/1
Terminy pokazów:
>> 6 lutego, godz. 19:00
>> 7 lutego, godz. 18:00
>> 8 lutego, godz. 18:00
>> 21 lutego, godz. 18:00
>> 22 lutego, godz. 18:00











